Literkowa Bitwa na Prozę -4 - Wielkie Zgromadzenie

Temat: „Cudze grzechy w moim lustrze”/„Pamięć mięśniowa”

 

Poranne mycie zębów było czynnością tak banalną, że mogłem spokojnie jeszcze nie otwierać oczu i trwać w zawieszeniu pomiędzy dniem i nocą. Świat rytuałów jest taki prosty, zwłaszcza kiedy przestaję się sobie przyglądać. Niestety w poniedziałek rano zapomniałem o tej prostej regule i zerknąłem w lustro.

 

Moja twarz wydawała się inna, niż ta z licznych selfie zdobiących profil na Facebooku. Ktoś z lustra unosił brwi i składał usta w grymas mi obcy. Kiedy podniosłem rękę, odbicie zrobiło to samo, lecz z opóźnieniem. Zupełnie jakby naśladowało moje gesty. Czyżby ktoś po drugiej stronie lustra przejął nad moim ciałem kontrolę?

 

Postanowiłem to zignorować, lecz drobne epizody, odciśnięte we mnie jak ślady, stawały się coraz wyraźniejsze. Kiedy siedziałem przy stole, palce wystukiwały na blacie nieznaną sekwencję. Plecy kurczyły za każdym razem, gdy usłyszałem słowo „ojciec”. Ktoś stanął zbyt blisko — cofałem się, jakbym bronił przed ciosem, mięśnie sztywniały.

 

Czytałem, że ciało pamięta więcej niż głowa. Przyjrzałem się sobie uważniej. Oczy po matce, dłonie po ojcu. Nie znałem rodziców zbyt dobrze. W pamięci pozostały obrazy z kilku fotografii, zatarte klisze wspomnień. Matka na plaży w słomkowym kapeluszu, ojciec palący papierosa. Zawsze obok siebie, nigdy razem.

 

Jego ręce wyglądały, jakby nie były stworzone do czułości. Na jednym ze zdjęć trzymał mnie mocnym chwytem za ramię. Poczułem ten uchwyt i dłonie zacisnęły się w pięści. Ogarnął mnie paniczny lęk. Nie znałem tego uczucia wcześniej. A może znałem i teraz moje ciało odtwarzało je, jak dawno temu nagraną taśmę?

 

Wieczorem spojrzałem w lustro. Ręka uderzyła niespodziewanie i z nosa pociekła krew. Zobaczyłem w lustrze twarz matki. Całe moje życie skurczyło się, zmieniając w chwilę lęku, w wystraszone zwierzę. Człowiek, którym się stałem, nie był mną. Byłem jedynie świadkiem opisującym jego istnienie? Kto przejął nad nim kontrolę?

 

Lustro było spokojne i obojętne. Przecież nie odpowiadało za to, co widzę. Kto zatem był winny? Czyżby moje ciało było treścią, a ja tylko przypisem do niego? Człowiek żyjący po drugiej stronie lustra stawał się niezależny. Nocami spoglądałem na niego i czułem, jak jeden z jego snów. Tak wyraźny jak jego głos, zupełnie mi obcy.

 

Postanowiłem zmienić stare nawyki i zacząłem uczyć się nowych gestów. Pisałem lewą ręką, choć zawsze byłem praworęczny. Chodziłem i oddychałem powoli, nie jak dotychczas — wiecznie zagoniony. Nie zamyślałem się, żeby nie błądzić myślami. Wiedziałem, że nie są moje. Chciałem nadpisać odziedziczoną pamięć własnym alfabetem.

 

Pytałem lustra — kim jestem? Milczało, próbując dać mi do zrozumienia, że jestem tym, co nie znalazło końca. Mój każdy gest był katalogiem winy. Niestety nie potrafiłem ich połączyć — czynów i myśli, zupełnie jakby moje grzechy były cytatami czyjejś winy. Wiedziałem, że nic nie zaprowadzi mnie do prawdy.

 

Rozbiłem lustro. Szkło posypało się na podłogę, a w każdym z okruchów dostrzegłem inne oblicze. Widziałem twarze rodziców, dziadków i wielu pokoleń, dzięki którym tu jestem. Nic nie było mojego — kim zatem jestem? Wszystko dostałem od kogoś. Z innymi ludźmi jest pewnie tak samo. Nikt nie jest samotną planetą i tylko wydaje się, że jest inaczej.

 

Zaczynam dostrzegać w innych ludziach własne słabości. Niektórzy z nich są do mnie tak podobni, że czuję się w ich towarzystwie, jakbym wracał do siebie. Powoli zapominam o własnym istnieniu. Stałem się lustrem odbijającym przeszłość, otwartym zbiorem. Nawiasem tego zbioru jest myśl, że wszyscy jesteśmy jednym ciałem.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Asteria 3 dni temu
    Szalej, szalej dalej Belo, rewelacyjnie Ci idzie.
    Tak, jedno Wielkie Zgromadzenie, z Radą Starszyzny? :)
    niektórzy zgromadzenie pomylili z wielkim gromadzeniem dóbr :D
    Ciekawe przemyślenia, ujęte w jedno ciało. Bardzo na tak
  • Beloniusz 3 dni temu
    Szaleństwo to moje drugie imię Asie. Pomysł z jednym ciałem zaczerpnąłem z buddyjskiej modlitwy:
    "natura tego co może być i jest wychwalane jest pusta i cicha, nasze własne ciało i ciało innych w istocie nie są dwoma".
    Kościół Wielkiego Gromadzenia - podoba mi się, dobry temat.
    Macham łapą :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania