Szalej, szalej dalej Belo, rewelacyjnie Ci idzie.
Tak, jedno Wielkie Zgromadzenie, z Radą Starszyzny? :)
niektórzy zgromadzenie pomylili z wielkim gromadzeniem dóbr :D
Ciekawe przemyślenia, ujęte w jedno ciało. Bardzo na tak
Szaleństwo to moje drugie imię Asie. Pomysł z jednym ciałem zaczerpnąłem z buddyjskiej modlitwy:
"natura tego co może być i jest wychwalane jest pusta i cicha, nasze własne ciało i ciało innych w istocie nie są dwoma".
Kościół Wielkiego Gromadzenia - podoba mi się, dobry temat.
Macham łapą :)
Wydaje mi się, że przestajemy kontrolować swoje życie, kiedy wkraczamy w świat obowiązków. Praca, rodzina, a później zmęczenie i brak chęci na cokolwiek. Tak samo - pogoń za pieniędzmi nie sprzyja duchowości. Czy odpowiadamy za to, że już nam się nie chce? Przecież tak bardzo się staraliśmy. Zmęczenie, wypalenie jest tak samo naturalne jak szczęście. Nie trwa wiecznie i warto o tym pamiętać. Dzięki za te kilka refleksji. Pozdrawiam ;)
"Ktoś z lustra unosił brwi i składał usta w grymas mi obcy." - to zdanie trochę mi zgrzyta, bo szyk jest nieco nienaturalny. "Ktoś z lustra unosił brwi i składał usta w obcy mi grymas." Ale to oczywiście, tylko moje zdanie :)
To nie jest tylko opowieść o duchach w lustrze, ale o przerażeniu, jakie budzi odkrycie, że stajemy się ludźmi, od których chcieliśmy uciec – w tym własnymi rodzicami, których błędów wychowawczych obiecywaliśmy sobie nigdy nie powielać.
W punkt.
Twoja wersja "grymasu" jest poprawna, ale już mam taki eklektyczny styl. Jak nieco udziwnię szyk zdania to mi się wydaje, że jestem poetą. Masz rację i już poprawiam. Dziękuję, że mi zwróciłaś na to uwagę.
Tak - coraz częściej zauważam w sobie rzeczy, zwłaszcza te złe, które dostałem od matki. Nerwice, jej zapatrzenia, chaos i pośpiech - a nigdy wcześniej tego we mnie nie było. Dopiero z wiekiem zacząłem się do niej upodabniać i zastanawiam się właśnie, czy dzięki temu lepiej ją rozumiem. To bardzo trudny temat.
Lustra po coś zostały odkryte.
I chyba tak jest jak piszesz, dostajemy wszystko na początku życia.
Układamy się, albo rozbijamy swoje oblicze na cząski.
Czy potrafimy poskładać od nowa siebie? Może, ale nie wspomnieniami.
To prawda Pasjo - nie wspomnieniami. I chociaż nie da się ich wymazać, to można się do nich nie przywiązywać. Podobno przeszłość i przyszłość nie istnieje. Jest tylko teraz.
Pozdrawiam.
Komentarze (15)
Tak, jedno Wielkie Zgromadzenie, z Radą Starszyzny? :)
niektórzy zgromadzenie pomylili z wielkim gromadzeniem dóbr :D
Ciekawe przemyślenia, ujęte w jedno ciało. Bardzo na tak
"natura tego co może być i jest wychwalane jest pusta i cicha, nasze własne ciało i ciało innych w istocie nie są dwoma".
Kościół Wielkiego Gromadzenia - podoba mi się, dobry temat.
Macham łapą :)
Kiedy przestajemy kontrolować swoje życie, oddając je na autopilota, przyzwyczajeniom, mechanizmom i rytuałom?
Kiedy przyjdzie wypalenie. A czy my odpowiadamy za nie? Nie do końca.
Najs
To nie jest tylko opowieść o duchach w lustrze, ale o przerażeniu, jakie budzi odkrycie, że stajemy się ludźmi, od których chcieliśmy uciec – w tym własnymi rodzicami, których błędów wychowawczych obiecywaliśmy sobie nigdy nie powielać.
W punkt.
Tak - coraz częściej zauważam w sobie rzeczy, zwłaszcza te złe, które dostałem od matki. Nerwice, jej zapatrzenia, chaos i pośpiech - a nigdy wcześniej tego we mnie nie było. Dopiero z wiekiem zacząłem się do niej upodabniać i zastanawiam się właśnie, czy dzięki temu lepiej ją rozumiem. To bardzo trudny temat.
I chyba tak jest jak piszesz, dostajemy wszystko na początku życia.
Układamy się, albo rozbijamy swoje oblicze na cząski.
Czy potrafimy poskładać od nowa siebie? Może, ale nie wspomnieniami.
Pozdrawiam
Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania