Poprzednie części: Literkowa bitwa na rymy - A my się kochaliśmy
Literkowa Bitwa Na Rymy 17 - Echo - Płacze to z lekka dziwne echo
Jakieś to echo dziwne z lekka
Ja mówię - ono mi na odwrót
I żyjemy razem
Ja że muszę bo muszę za dużo
Ono paraliżuje i mówi "nie możesz"
Nie robię
I Boże
Jak mi się nie chce
Ja mówię że nie uśmiecha mi się
Wiersz pisać
Ono na to "co? Zobacz
Kurwa
Jak się szczerzy"
Piszę
Ja tak że pewne wszystko
A jak nie to trudno
Ono że niepewne
Zgadzamy się tylko w kwestii tego że
Chmiel to dobra rzecz
Albo i nie rzecz
Ale kiedy mówię jaka beznadziejna ta ja
Słyszę płacz
I płacze tak
To z lekka dziwne echo
Trochę druga
Trzecia ja
Następne części: Literkowa Bitwa na Rymy - Zobacz, Boże, moją śmierć...
Komentarze (6)
Trudne do ogarniecia, ale ogarnalem. :D Bardzo mi sie podoba to alter echo-ego, koncowka swietna. 5 zasluzone :o
Ooo, dziekuje, Jared! :3
Oo, dla mnie wygrałaś.
Taki temat bliski dość, bo też mi się zdarza z sobą kolidować i się rozwarstwiać na jakieś
tak
ale nie
tylko już staram się tak nie (:D) robić, bo to wszystko dekonkretyzuje, tym samym można podważać jakieś dowolne coś w nieskończoność.
To mi się kojarzy z opisem ''Zamku'', ale tylko opisem, wstyd, nie mogę przebrnąć, eh.
Pierwsze słowa mnie rozpłynęły.
Ja po prostu za dużo do zrobienia. I nie robię nic.
Ja nie mam nic do zrobienia. Może dlatego ostatnio robiłam za dużo. A teraz już bardziej coś wiem, czego nie robić, a co robić. I dlaczego. Czuję się jak ktoś, kto zapadł w kilkumiesięczną śpiączkę, tylko że nie spał i pamięta swoje działania, ale ich nie rozumie. Wprost czuję jak poglądy przelewają mi się w głowie i wracają na jakieś wcześniejsze miejsce postrzegania pewnych rzeczy. Jak wracać do samego siebie. Coś. Nie wiem. Może pomaga odwiedzenie jakichś miejsc, które wiążą się ze mną sprzed wszystkiego.
Um, ciekawie jest być skrajnościową istotą, tylko trochę z samej góry na sam dół i znowu.
Cóż. Może po prostu mnie tak zepsuto, że dopiero jakośtam do siebie wracam, pomimo fatalnych warunków do czegokolwiek -.-.
W każdym razie nie zazdroszczę Ci, bo nienawidzę mieć dużo do zrobienia, chyba że to jest coś, co lubię robić. Ale takich rzeczy jest coraz mniej.
Że rozpłynęły: wiesz, że bardzo lubię, jak piszesz :3.
Niemampojecia96 w sumie zazdroszczę Ci. I cieszę się, że teraz tak masz nawet.
Dużo do zrobienia - cholernie niefajne. Nic nie zrobię, wszystko mi sie zawali i tak jakoś - zostanie.
I co? Ja nie śpię. I nie bede spala, a po nocy od razu jade samochodem. Nie przeżyje.
Dziękuję, wiem. <3
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania