Poprzednie częściMetamorfoza Kate (fragment)

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Metamorfoza Kate (sen)

Kate siedziała sama w salonie, zanosząc się donośnym szlochem. Blizna pulsowała rytmicznie, jakby nigdy nie została zszyta. Kropelki krwi ciekły nieprzerwanym strumieniem, barwiąc perski dywan na czerwono. Dziewczyna chciała przyłożyć lewą dłoń do policzka, lecz z jakiegoś powodu nie mogła tego uczynić. Jakby zastygła w bezruchu na wieki. Ogarniała ją coraz większa rozpacz. Była kompletnie bezsilna i bezradna. Czuła się jak zwierzę w potrzasku, które straciło wszelką nadzieję na wyjście z opresji.

 

Nagle do pokoju wkroczyła Susan. Podeszła do przyjaciółki, wyciągnęła rękę i pomogła jej wstać. Następnie przyciągnęła ją do siebie na tyle blisko, że ich twarze niemal się stykały. Zmniejszyła dystans jeszcze bardziej i… pocałowała ją. Długo, namiętnie, pożądliwie. Kate wyraźnie czuła smak truskawkowej szminki przyjaciółki. I ten cudowny zapach... Ich serca zaczęły bić tym samym rytmem. Coraz szybciej i szybciej, jakby gnały gdzieś w sobie tylko znanym kierunku.

 

Sue jednym płynnym ruchem rozerwała koleżance koszulę zapinaną na guziki, po czym zabrała się za rozpinanie stanika. Kate odpowiedziała tym samym. Każdy dotyk przyprawiał ją o dreszcze. Ciało przy ciele, dusza przy duszy. Czuła, że za moment przekroczą granicę, za którą nie będzie już odwrotu.

 

Przebudziła się i poderwała z łóżka, nie mogąc złapać tchu. Pot spływał jej strumieniami po czole, policzkach i szyi. Zaczęła gorączkowo rozglądać się na boki, aby upewnić się, że jest sama w pokoju.

 

- Co to, kurwa, miało być? – szepnęła rozedrganym głosem.

 

Spojrzała na zegarek, na którym widniała godzina 5:45. Do rozpoczęcia pracy pozostały blisko dwie godziny. Mogłaby znów opaść na poduszki i przymknąć powieki, lecz bała się, że niechciany sen powróci do niej ze zdwojoną siłą.

 

Wiedziała, że będzie niewyspana, lecz mimo to postanowiła podnieść się z łóżka. Poszła do łazienki, aby przemyć twarz zimną wodą. Zerknęła przypadkiem w lustro i natychmiast odwróciła wzrok. Abstrahując od blizny, wyglądała jak ćpunka na kilkudniowym głodzie.

 

„Przecież... to tylko przyjaciółka” – tłumaczyła sobie w myślach, próbując za wszelką cenę odsunąć na bok wszelkie wątpliwości. Zepchnąć je do bezdennej czeluści - tam, gdzie ich miejsce.

 

L. A. T.

 

Fragment rozdziału V powieści stanowiącej kontynuację "Życia Kate".

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania