Mewki

(z cyklu "Zabawy słowem")

 

Choć teren był rozległy,

wszystkie mewki w krąg legły,

na potęgę się lęgły.

Przy jajeczkach zaległy,

później piskląt swych strzegły.

 

Nagle hurmem podbiegły,

ślinki z dzióbków pociekły,

gdyż myśliwy, przebiegły,

był w podchodach swych biegły

tak, że same się zbiegły.

 

Rzecze mewka: „Nie bierzmy,

tylko w try miga zbieżmy.

Ptak od człeka zależny?

To niedobrze. Nie wierzmy,

uciekajmy, nie leżmy!

 

Może nas (przykład z dzierzby),

nadziać na pędy wierzby.

Życiem lepiej się cieszmy,

lotki prądom powierzmy…

przejedzeniem nie grzeszmy”.

 

Na tę mowę więc pierzchły,

otrzepując się z mierzwy,

gdyż on korą z pnia wierzby,

nie ziarnem sypnął. Gdzieżby

takie coś przełknąć, gdzieżby!

 

Mądrej mewki potężny

wpływ na inne był zbieżny

z ich życia trwaniem. Brzeżny

ląd, choć od fal zależny,

żer dał. Za trud należny.

Następne częściMewki 2

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Aleks99 rok temu

    polszczyzna aż kipi, dobre :)

  • Zdzisław B. rok temu

    Tak, polszczyzna jest tak bogatym językiem we wszelkie niuanse, homonimy i wieloznaczności, że aż szkoda tym się czasem nie pobawić. A ja się bawię, gdyż lubię :)

  • Zdzichu, chciałbym tobie bąka puścić w twarz, albo brązowego kreta. Co ty na to?

  • Myślę tylko o tym jak się przytulamy w miłosnych uniesieniach...

  • Lubisz jak ci wchodzą tylnimi drzwiami Zdzichu?

  • Zdzichu odezwij się proszę, twoje milczenie rani moje uczucia

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania