Mój czwarty list
Gdy pisałem do ciebie pierwszy raz, to myślałem, że wszystkie kolejne listy będą takie same. Byłem wręcz całkowicie pewien, że zawrę w nich przemyślenia na temat mojego smutku. Jednak dziś, gdy wracałem z Gdańska, w sumie od psychiatry, tak trochę dziwnie to brzmi, to czułem się dobrze, może nawet szczęśliwy. Nie uważałem siebie za zero, za kogoś bez wartości, wręcz przeciwnie. To był jeden z tych niewielu momentów, w których byłem cholernie pewien siebie. Czy to dziwne? Jak teraz o tym myślę to wiem, że jest to całkowicie normalne. Czasy użalania przechodzą już do wspomnień. Tak wiele razy powtarzałem, że jestem twardy jak skała. Co mnie ostatnio poruszyło? Na pewno ta sytuacja z tą mieszkającą w Płocku. Na początku było mi smutno, ale po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, że nie warto. Nawet o niej nie myślę, zatem tak jak ja dla niej, tak i ona dla mnie jest nikim. Raczej nie znajdzie miejsca w moich wspomnieniach. Tylko co dalej? Właśnie tego nie jestem pewien. W środę prawdopodobnie czeka mnie komisja lekarska, wtedy się dowiem jak będzie wyglądać moja przyszłość, a raczej wykluczymy lub potwierdzimy jedną opcję. Czy chciałbym aby wszystko poszło dobrze? Szczerze to tak, ale nie w stu procentach. Dlaczego? Ponieważ wolałbym się nie martwić o pieniądze i żyć, a nie żyć by pracować. Jednak gdy nie można być wolnym to trzeba marzyć o wolności i każdego dnia iść w jej stronę. Lepiej nie biegać gdyż może polać się krew. Chyba już będę kończył ten list, ale tym razem z pozytywnym akcentem. Patrzę optymistycznie w przyszłość, czuję, że to będzie dobry rok. Może tym razem przeczytasz? Kto wie.
Komentarze (10)
Przeczytałem i trochę brak mi ... zakończenia.
Pozdrawiam.
Rozumiem, nie są to typowe opowiadania, to garść szczerych myśli. Może trochę odważny krok by robić coś takiego w internecie, ale dzięki temu może nauczę się pisać prozę. Jednak sam czułem pewien brak końca, ale nie chciałem pisać czegoś bez sensu.
Bardzo łądne, David. Może to mój nad-odbiór, ale niejojczliwe. Jest git tekst
Wystarczy opuścić dwa dni w pracy by czuć się lepiej
Dawidzie, masz swój styl. Kropka.
Dawidowa marka
Bardzo podoba mi się myśl :"wolałbym się nie martwić o pieniądze i żyć, a nie żyć by pracować". Ileż razy nachodziły mnie podobne rozważania przy biurku w pracy. Ale zawsze ktoś mnie w najmniej oczekiwanym momencie budził z marzeń. Pozdrowienia!
Jestem zdania, że aby być wolnym to trzeba mieć pieniądze. To tą walutą wykupujemy wolność :)
To, co jakoś wpadło w oko to - Opowiadałem tobie o ciemnym pokoju bez okien. Mówiłem, że widzę tam siebie w kącie, jako skulone małe dziecko we łzach. -mógłbyś to rozwinąć
Dla mnie każdy człowiek ma wartość... Co do tekstu. Szarpnięcia, urwane fragmenty lubie taki styl, ale Tobie wyszło to bardzo płytko. Każdy list dla mnie to wyznania chłopaka, który nie wie co to ból, cierpienie, żal, uczucia, choroba. Piszesz bardzo powierzchownie, nie ma w tym emocji, brak uczuć... Pisanie to dobra terapia ;)
Dzięki za opinię, może powierzchowne gdyż nie piszę o tym co mnie zazwyczaj trapi? Kto wie. Czytałąś może mój pierwszy list? Może tamten Ciebie zaciekawi
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania