Obrazy z dalekiej lub krótkiej podróży...

Śródmieście jakiegoś miasta--- z ciemności wyłaniają się nieznajomi --- to para nastolatków---- światła jarzeniówek z okien mieszkań na parterze budzą straszne skojarzenia---- na ulicy nie ma nikogo oprócz tych nastolatków--- później przychodzą dwaj faceci (chyba robotnicy?) ---- ten pierwszy ma oddać drugiemu 100 guldenów// a może raczej 100 marek? Później rozmowa o filetach z marketu--- dalej nie ma już możliwości podtrzymania= uratowania wymiany zdań--a raczej rozsypanych słów--- Faceci zgadzają się: jest tak jak jest i tak jak jest ---będzie zawsze--- a może raczej bardzo długo (??)

Ci dwaj idą na piwo do baru ---w którego wnętrzu panuje półmrok--- kilka postaci pochylonych nad kontuarem--- wszyscy wydają się delikatnie kiwać w zamyśleniu--- oni są tacy masywni--- nie to gruba szyba okienna zniekształca postacie----- przez wiadukt z wściekłym łoskotem przejeżdża szybkobieżny pociąg--- jak do niego wsiąść--- nie wiadomo gdzie się zatrzyma--- a jeśli nawet--- to dokąd i po co jechać?

Hala stacji pociągów podmiejskich---a za stacją cmentarz...

---Byłeś na tym cmentarzu?--- kolegę pyta młody człowiek z plecakiem ---" podobno spoczywa tu kilku poetów z XVIII wieku----ciągnie dalej--- " Nigdy tu nie chodzę--- nikt z moich znajomych tędy nie chodzi" ///

W piwiarni ostatni gość drzemie nad kontuarem----/// O tym mówią opowiadania laureata Nagrody Nobla--- tę atmosferę można znaleźć w filmach reżysera F. - mówi jakiś pan--- który wysiadł z tramwaju--a teraz boi się iść dalej--- droga do taniego hotelu---///-- plac budowy----///--- O tej porze przejedzie jeszcze super długi towarowy z portu nad zatoką--- trzeba uważać i nie kręcić się w pobliżu torów--- ten towarowy pociągnie 100 cystern z jakimś świństwem ---- to słowa pana z plecakiem i wielką torbą--który przyjechał z jakiegoś miasteczka na południu--- /--- tam gdzie mieszka ---są piękne góry-- w ogródkowych kafejkach pije się miejscowe wino o lekko cierpkim--- a może raczej gorzkawym smaku---///--- Nie spiesz się tak bardzo --- do rana nie będzie żadnego pociągu --w ogóle nic tu nie przyjedzie ---ani stąd nie wyjedzie--- mówi robotnik w kasku i kamizelce brudnej od jakiegoś smaru (a może raczej oliwy?)---- "Wreszcie spełnienie"---- towarowy z portu już dudni na wiadukcie--- domy przy torach najpierw lekko drżą--- później zaczynają "tańczyć" ---///--- Nikt już nie słyszy ani nie widzi rozmówców --- obskurne kamienice (takie przysadziste) delikatnie unoszą się i falują tuż nad ziemią--- towarowy wciąż przejeżdża przez wiadukt--- jak straszliwy ---stalowy wąż zdaje się dusić całe miasto---- Trzeba coś powiedzieć--nawiązać jakąś rozmowę---ale nikogo nie widać--- Pociąg towarowy rozwija się coraz bardziej---to nieprawdopodobne ---- on już zajął siedem równoległych torów--- / Osaczył nas --- sprytnie wciągnął w pułapkę--- Ale to jest proste i przewidywalne--- To zapożyczenie z pewnej gry komputerowej --- tam też jakiś pociąg czy inny wąż odbierał graczom przestrzeń i horyzont marzeń //--- Z tymi miasteczkami w górach--- ciepłymi wieczorami i winem w ogródkach kafejek ---to tylko reklama--- można to przeczytać we wszystkich folderach i przewodnikach--- A jednak dokądś jedziemy--- nasze bagaże-- domy przy torach--- budynek stacji--- wszystko jest teraz takie lekkie--- nieznacznie unosi się ponad chodnikami-- ponad miastem---- Jedziemy-- jedziemy--- jedziemy-----

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nocna włóczęga po Bochum, Essen i kilku innych miastach olbrzymiego Zagłębia Ruhry; przed dworcem tłum dziwnych postaci...Niektórzy są wręcz fascynujący, wewnętrznie połamani, skądś uciekają...Ale dokąd? Dalszych słów nikt już nie słyszy= pociąg-widmo ciągnący niewyobrażalną liczbę cystern z jakimś świństwem dusi miasto, nas i resztę świata...

Stara gra na komputery i komórki wszystko kasuje; tramwaje nie jadą w kierunku morza, lecz krążą w labiryncie torów wokół nieczynnych fabryk i wielkich wysypisk śmieci...

Pan z plecakiem, który rzekomo przyjechał gdzieś z południa, teraz leży na ławce w Śródmieściu (ale jakiego miasta?);;; obok stoją ratownicy medyczni; niestety, niczego nie mogą stwierdzić...

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • il cuore godzinę temu

    E! kiedyś tzn. kilkanaście lat temu stosowano taki zapis w formie dywizów aby były formatyką pauzy czy półpauzy ale dzisiaj to obciach.
    Ogólnie wporzo – zresztą Ty zawsze ciekawie piszesz 🐎🐸🪂

  • Moews

    Przyznam, że w tym tekście i w kilku wcześniejszych zastosowałem własne znaki...To taka moja mała anarchia na Tytaniku

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania