Ojciec
Ludzie odchodzą z życia. Czas pędzi i razem z człowiekiem porywa wspomnienia. To jakby razem z nimi ubywał kawałek nas; jestem zafascynowany Proustem i dlatego powiem za Nim, że wszystkie dzisiejsze wrażenia biorą się z wczorajszych. Nawet z tych niewidocznych, dziejących się poza naszymi realnymi odczuciami. I jak On zauważam, że są z nami nadal i jesteśmy w stanie ożywić je w naszej pamięci. Właśnie tam istnieją, a mówiąc o nich, ocalamy jednocześnie utraconą cząstkę siebie.
Z drugiej strony: pamięć należy do ludzi, a człowiek jest niedoskonały; natura płata mu figielki. Jako że argumentując cokolwiek, trzeba posługiwać się własnym przykładem, rzecz o percepcyjnych figielkach zacznę od tego, że wiele lat temu oglądałem film. Bardzo był wzruszający i płakałem na nim jak bóbr. Nie mogłem się uspokoić, itd. Ale czas pogmerał w „niezapomnianych” wrażeniach, zweryfikował je i „na dzień dzisiejszy” ni cholery nie wiem, co spowodowało ten płacz, jaki to był film i jakie problemy targały jego bohaterami.
*
Tego rodzaju historyjki przydarzają mi się często;Ojciec, którego już nie ma, bo czas, biologia, bo naturalna kolej rzeczy, zanim odszedł, mieszkał w świecie książek. "To moi przyjaciele", mawiał. Innych nie chciał.
Patrzył na półki i całymi dniami siedział obok nich. Co wyglądało tak, jakby pilnował, by nie zmieniały należnego miejsca. Od czasu do czasu wstawał, otwierał jedną z książek i czytał jej spis treści. Początkowo nie rozumiałem, dlaczego ogranicza się do samych tytułów rozdziałów, ale gdy Go zabrakło, zacząłem robić podobnie. Teraz, kiedy jestem jeszcze starszy, a niedługo zrównam się z nim latami i będziemy jak rówieśnicy, wiem, że skoro czytało się po wiele razy jakąś książkę, nie trzeba wracać do niej, by żyła wciąż: wystarczy przypomnieć sobie tytuły, początki, słowa kluczowe, nazwiska bohaterów, by przed oczami pojawiła się CAŁA książka.
Lecz wiem o tym w sposób dziwny. Bo książek, fabuł, bohaterów, tekstów czytanych niedawno i przed laty, jest we mnie dużo. Mam w swojej bibliotece utwory pisane krwią, farbowane wzruszeniem, niedosytem, dzieła tchnące prawdą lub nacechowane cynizmem. Znaleźć też wśród nich mogłem książki nudne i zawiłe, jakieś odstręczające i limfatyczne cegły upstrzone drętwym, dworskim stylem, komercyjne i kompromisowe, fabuły wygrzebane z obojętności, zimne, zniechęcające, oparte na bladze, a odporne na fakty.
Albo inne, znajome, bliskie od razu i od razu moje, jak gdyby napisane z myślą o mnie, poetyckie i prozatorskie diamenty, stylistyczne perły z myśli rozświetlonych blaskiem.
Kiedy patrzę na grube cegły tomów, gdy czytam ich tytuły, wszystkie te wrażenia zaczynają się układać w pewien zwarty, uporządkowany ciąg i ni stąd ni zowąd ich muzyczność przybiera harmonijne, zrozumiałe, niepodzielne formy. I słyszę rozmowy ich bohaterów, ich głosy, ich dialogi odbywające się na moich oczach, na wyciągniecie wzroku, melodyjne, nieśmiałe, kobiece i męskie.
Przenikam wówczas w inny świat i mam do czynienia z różnorodnymi obszarami doznań; wkraczam w metafizyczne, ponadzmysłową przestrzeń książek pożółkłych ze starości. Mam wtedy pewność, że warto żyć, gdyż znowu nie jestem sam.
Komentarze (16)
Żyjesz tylko wśród swoich zatem książek. A są jeszcze te nie nasze książki, nawet takie, go których się nie dorosło.
Dla mnie smutna proza. Pzdr.
Książki książkami, ale o glosowaniu na rudego to nie zapominasz.
Bogumił a ty na kogo głosujesz na Brauna?
Lotos On głosuje na takich samych ognojeńców jak on. Inaczej nie miałoby to sensu
Miś Przekliniak Ale jego jest wielu, on jest lepszy od Nawrockiego, bo to tylko Batyr, a on ma tyle osobowości w jednej i jedną w tylu...
Lotos Długo sobie budowałeś brednie o tym kretynie?
Miś Przekliniak nie.
Jak to zwykle u nerwinki, jak przyjął viagrę dla witalności
I śmiem twierdzić, że wiedza stoi cegłą na twóim łysym starym łbie nerwinko. A może srasz pod siebie i sam już nie wiesz co się z tobą dzieje
Każdy wielki uczony na końcu swojej drogi nie chce być sam?
I chce za rączkę potrzymać ciepło innego człowieka, podczas ostatniej kupy w pieluchę?
Śmiem twierdzić, że prosty góral spod Zakopanego jest mądrzejszy, który nawet nie powąchał tych „stylistycznych pereł”🤣🤣🤣, i w dodatku się tym nie chwali.
Conie I tak wolę jego niż ciebie ty zjebie xD
miś wredniak spuszczasz się po każdym komentarzu?
Póki zdrowie pozwala to dlaczego nie?
Tak, znam takich ludzi. Dla mnie książki też wiele znaczą, chociaż nie przesłaniają rzeczywistości. Są... dopełnieniem do pełnego życia, częścią "II potrzeby", jak to opisał Maslow w swojej "piramidzie potrzeb". Drzewiej tylko czytałem, teraz i sam piszę. Znam więc "potrzebę" z jednej i drugiej strony bibliotecznego biurka ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania