Okropny ozorem miele. Raz w sobotę, raz w niedzielę
'Z dżemu żmija, żmija z dżemu"
Tekst powyżej: o mnie! Czemu?
Jak to czemu, panno młoda,
Urzeka nas Twa uroda
Ale twarzy mej nie znacie!
Coś takiego!
No!
O ja cię!
Widzę, że o mnie piszecie
Jak to? Kto? Odpowiedz, dziecię!
(Siądę sobie tu, na pralce
i wam gościa wskażę palcem)
Ten tu, wredny chuj Okropny
I Neurotyk - choć roztropny
(Pozmieniał Moni na Neuro
obiecałam mu sto euro)
Pisze o mnie, jak o żmijce
Jak o wrednej! O krwiopijce!
Naczytał się komentarzy
U eleny, jak się zdarzy
Pod moimi, hej, tekstami
Sprzed, no "dwiema" miesiącami!
Ale za to przeprosiłam!
No i cóż, że zawiniłam?
Okazałam wtedy skruchę!
(Zgniotłabym chuja jak muchę)
Podnoszą się jednak głosy
Że nie trzeba ostrzyć kosy
Że to imię - każdy czuje
Nigdzie tu nie występuje
Zaś ten frajer, pisarzyna
Wypierać się tu zaczyna
Że nie o mnie (Kłamca!) pisze!
Czas najwyższy przerwać ciszę!
Hej, autorze, pomidorze!
Przyznaj się, to o mnie! Może... -
Jeśli o mnie, to rozumiem
Zrozumieć sama nie umiem
Że wypierasz się, dlaczego?
A dlatego, mój kolego...
Że ja buc jestem, nieczysty
Ty? Kapitan Oczywisty
Nikt nie smarknie w rękę sobie
Interpretuję! Ja - Tobie!
Każdy lepiej wie tu przecie
Co autor w swym tekście, wiecie
Wypisuje idiotyzmy
Bareizmy, chujowizmy
(Oczywistości wskazujmy!
By nikt tu nie cierpiał ujmy
O prawdę kłócić się chcemy!
Bo nam wolno! My możemy!)
Pisze fiut konfederacki.
(Toć to portal literacki!)
Zamiast szerzyć nowe waśnie
Czas uśmiechnąć mordę, właśnie
Nie nazywać tu z imienia
tej Agnieszki? tego Gienia?
tego dziecka? baby? starca?
Ludzie! Dziś jest szósty marca!
(Piąty wczoraj był, a jutro?
Gówno! Jutro będzie futro!)
Całe to pieprzenie moje
Te kłótnie, te waśnie, boje
To jedynie widzimisię
Bo dlaczego nie, gumisie?
Widzę tu ból dupy stały
Więc popluć chcę wam w sandały
Poprzeszkadzam, pochachmęcę
Będzie ubaw, ja cię kręcę
Niepoważnie, hej, podchodzę
Tekścik jakiś tu urodzę
Tam komentarz, tu uśmieszek
Taki już ze mnie "heheszek"
Jestem wszak czasem poważny
Ale nie wśród niepoważnych
Co, że zrobi się tu komuś
Źle - i pójdzie "se" do domu?
Czy to wszystko ciągle musi
Wrogie być? Łyknij kawusi
I wyluzuj się, kaczanie
Bo Ci z nerwów serce stanie!
Napisałem, co wiedziałem
(Troszkę nawet się uśmiałem)
Śmieszne miało to być - chciałem
Ja nikomu nie kazałem
Wypowiadać się by jasność
czytelnik miał - Akuratność!
Więc jesteśmy tu, ludziki
W niedzielę, jedzcie knedliki
I roladę, co tam chcecie
(Co chcecie, to sobie zjecie)
Dla mnie to zabawa była
Ale właśnie się skończyła
Literackie pitu-pitu
Nie trzeba mi, hej, skowytu
Ani jego, ani twego
Bólu dupy przestrasznego.
PAX! VOBISCUM! - teraz krzyczę
I dobrej niedzieli, życzę
(WSZYSTKIM bo odrzucam waśnie
I tematu koniec. Właśnie.)
*pax vobiscum - pokój z wami (łac.)
Komentarze (20)
PS. Nigdy żaden facet nie dostał ode mnie kwiatka, ale flaszkę już tak... ;)
Lecz nie umiem rymów składać
Co dopiero nimi władać
Nie ma w ogóle o czym gadać
Proszę państwa! Można siadać...
to bez sensu, ta zabawa
gdyż potrzebna tu jest wprawa
się nie uda, nie ma prawa
zresztą, kończy mi się kawa
Za ten wiersz - piąteczka leci.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania