Lubię małomiasteczkowy klimat, bo urodziłem się w wielkim, brudnym mieście, gdzie wszyscy są dla siebie obcy. Każda porządna proca powinna być z drewna, ze skórzaną łatką na podwójnej gumie wysnutej z majtek.
Swojskie klimaty, to co kocham...tez strzelałam z procy do braci, i te skobelki z papieru i zakazanego przez mamę drutu, guma od gaci, dwa patyczki, nic więcej...
dzięki za ożywienie wspomnień
Byłem niegrzecznym chłopcem i strzelałem do kolegów ze skobelków zrobionych ze szpilek. Jednemu z nich prawie trafiłem w oko. Niestety, nie zmądrzałem od tego i nadal robię mnóstwo głupich rzeczy.
Czasami tam wracam, ulica jest ta sama, tylko podwórko, dom i szopki dziwnie mniejsze. Jakby ktoś skurczył zapamiętany świat.
czy my się znamy?
Tak czy owak - melancholijnie, ładnie, dobrze napisane. Pod względem długości też idealnie, choć ma się trochę zawód, że to jednak jest dosyć krótkie.
Czasami mniej znaczy lepiej, zwłaszcza jeśli nie ma się zbyt wiele do powiedzenia - jak ja. Poza tym lenistwo umysłowe nie pozwala na więcej. Fajnie, że ten okruch się podoba. Też bardzo lubię to wspomnienie, a nostalgia z wiekiem staje się coraz silniejsza. Myślałem nawet o tym, żeby kupić tamten dom i znów stać się dzieckiem. Póki co, to tylko fantazja. Pozdrawiam.
Komentarze (8)
/C'est la vie - cały Twój Paryż, dwie drogi na krzyż.
Knajpa, kościół - widok z mostu./ 😉
dzięki za ożywienie wspomnień
Czasami tam wracam, ulica jest ta sama, tylko podwórko, dom i szopki dziwnie mniejsze. Jakby ktoś skurczył zapamiętany świat.
Tak czy owak - melancholijnie, ładnie, dobrze napisane. Pod względem długości też idealnie, choć ma się trochę zawód, że to jednak jest dosyć krótkie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania