pióreczko

leciało wirowało lekko miękko powoli

spadło na lśniący kamień

szare brązowe strzępiaste

pióreczko piórko pióro

 

a w górze krzyk wrzask skrzek

szarpnął dźgnął i wystrzelił

w błękit w zieloność w okna

biało-żółta kula

 

wirem śmignął w czerwoną ścianę

odrzucił ją i roztrzepotał

szponami roztrącił rzadką przestrzeń

runął waląc w bruk ostrym dziobem

 

obok rozbitego kłębu leżało

pióreczko

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 15

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (51)

  • Bogumił 12.08.2019

    Czyżby jakieś ptaszysko straciło zdolność latania?

  • piliery 12.08.2019

    Tak bardzo Ci sie nie podobało? :)

  • Bogumił 12.08.2019

    Podjąłem nieśmiałą próbę egzegezy, ale pewnie poszedłem w niewłaściwą stronę i coś przegiąłem;)))

  • Bogumił 12.08.2019

    nic złego nie miałem na myśli

  • piliery 12.08.2019

    Bogumił dzięki. za jedynkę też. :)

  • Bogumił 12.08.2019

    piliery ja postawiłem piątkę, jedynka to od jakiegoś anonimowego anonima galla.

  • piliery 12.08.2019

    Bogumił podwójne dzięki. :)

  • Bogumił 12.08.2019

    piliery nie ma sprawy pozdrawiam

  • betti 12.08.2019

    Fajne, to pewnie jakiś ''żółtodziób'', prawda?

  • piliery 12.08.2019

    tak, niestety

  • piliery 12.08.2019

    Dziękuję za czytanie i opinię.

  • betti 12.08.2019

    A jakby to jak poezję odczytywać, która czasami niezrozumiała dla innych, spada na łeb na szyję i tylko pióro zostaje w dłoni...

  • piliery 12.08.2019

    Prawdę powiedziawszy pisząc myślałem wielowarstwowo - też o takim kontekście. Dzięki że to dostrzegłaś.

  • Dekaos Dondi 12.08.2019

    Piliery→Ja to widzę tak.
    Idzie sobie żółte biedne kurczątko, lecz nagle z góry spada piórko.
    Nie kurczątka, bo kurczątko idzie, a nie frunie.
    Gdyby pomyślało, to by się schowało.
    Nie pomyślało. Za szybko chce być dorosłą kurą i czerpać z tego.
    Nagle atak z góry. Żółtko złapane, rozerywane w kłębie szponami, stąd jej wrzask.
    Pozdrawiam:)

  • piliery 23.08.2019

    Przeoczyłem Twój wpis. Historia nie była aż tak dramatyczna. Dzięki.

  • Tjeri 12.08.2019

    Najbardziej druga i trzecia - fajnie oddana dynamika.
    Tylko kurczę haczą mi "łapy" i "kłąb" - bo jakieś to mało ptasie rekwizyty. No chyba że to specjalnie ;)

  • piliery 12.08.2019

    Te "łapy" tez mi jakoś nie pasowały. Zamieniam na szpony. Dzięki za komentarz

  • puszczyk 12.08.2019

    A nie mogłeś złamać mu karku, albo przetrącić grzbiet, bo kłęb, to ma koń co najwyżej, ale z pewnością nie ptak.

  • akwamen 12.08.2019

    kłąb ;)

  • piliery 12.08.2019

    akwamen ano. dzięki za odwiedziny.

  • piliery 12.08.2019

    kłęb to coś zwiniętego - słownik jp dopuszcza w grach - uznałem że to najodpowiedniejsze określenie (kłębek to za delikatne). Akwamen ma rację koń ma kłąb.

  • piliery 12.08.2019

    jednak lepiej będzie kłębka

  • Tjeri 12.08.2019

    piliery teraz zdecydowanie lepiej. Bo przecież "ą" w słowie "kłąb" w odmianie w "ę" przechodzi. Zupełnie się to z kłębkiem nie kojarzyło. Teraz git.

  • piliery 12.08.2019

    Tjeri dzięki. :)

  • puszczyk 12.08.2019

    Dokładnie. W życiu nie miałem takiego skojarzenia, a nawet gdybym miał, to kłąb czegoś, to raczej wielkie być musi.

  • piliery 12.08.2019

    Masz rację.

  • piliery 20.08.2019

    wracam jednak do kłębu - nie znalazłem lepszego określenia

  • piliery 20.08.2019

    a tu uzasadnienie : https://pl.wiktionary.org/wiki/kłąb

  • Angela 12.08.2019

    To może nie ładnie, bo ptaszyna źle skończyła, ale podobało mi się.
    Pozdrawiam.

  • piliery 12.08.2019

    Dziękuję za odwiedziny i komentarz.

  • Something 12.08.2019

    Ładny obraz. Dobre rozwiązania, stricte poetyckie. W to mi graj. :)

  • piliery 13.08.2019

    Miło mi Cię tu widzieć, dziękuję za komentarz.

  • Pontàrú 19.08.2019

    Czy to nie aby scena z polowania? Wgl podoba mi się zabieg "pióreczko, piórko, pióro". Lubię takie różnego typu zabawy językowe. Nie do końca rozumiem jednak co miałeś do przekazania ;)

  • piliery 19.08.2019

    Polowanie w mieście? (bruk) :) To tylko króciutka scena brutalnie zakończonej nauki latania.

  • Pontàrú 19.08.2019

    Bruk może być i w lesie albo po prostu metaforą kamieni. Zmyliła mnie ta biało żółta kula. Wpisuje się trochę w opis pocisku

  • piliery 19.08.2019

    Pontàrú Dzięki. Zastanowił mnie bruk jako metafora kamieni. Dla mnie to raczej odległe w takim kontekście. Co do kuli to jest to w pewnym sensie pocisk.

  • Wrotycz 19.08.2019

    Zyskałbyś/zyskałabyś uciekając od metaforyczności, jeśli to scenka o nauce ptasiego latania.
    Według mnie wersy o czymś innym, ale... jeśli Autor twierdzi inaczej, nie ma co rozgryzać.
    Podmiot ma stopy szare, szponiaste?:)
    Widać braki warsztatowe. Za dynamizm w momentach - 3.
    Pozdr. :)

  • piliery 19.08.2019

    nie pisałem o stopach i nie jest to tylko scenka o nauce latania (we fragmencie - tak) - ta scenka to pretekst. Te braki warsztatowe gdzie dostrzegasz? ? Gdybyś zechciała - chętnie przyjmę wszelkie uwagi.

  • piliery 19.08.2019

    Pisałem. Nawet nie zauważyłem. :( Dzięki za 3 i obiektywizm - to ostatnie szczególnie.

  • Wrotycz 19.08.2019

    piliery, no! - pod moje stopy - już chciałam Ciebie skreślić z listy czytanych, bo po wyłowieniu przeze mnie niezręczności edytujesz tekst, usuwasz wers i wmawiasz dziecko w brzuch. Masakra, dobrze, że się przyznałeś.
    No nic, na razie tyle:)

  • piliery 19.08.2019

    Wrotycz a uwagi - mogę na nie liczyć?

  • piliery 19.08.2019

    Wrotycz Najpierw do Ciebie napisałem że jednak to prawda a dopiero potem dokonałem zmian.

  • Wrotycz 19.08.2019

    pióreczko

    leciało wirowało lekko miękko powoli

    spadło na lśniącą trawę

    szare brązowe strzępiaste

    pióreczko piórko pióro

    a w górze krzyk wrzask skrzek

    szarpnął dźgnął i wystrzelił

    w błękit w zieloność w okna

    biało żółta kula

    wirem śmignął w czerwoną ścianę

    odrzucił ją i roztrzepotał

    szponami roztrącił rzadką przestrzeń

    runął w bruk ostrym dziobem

    obok złamanego kłębka leżało

    pióreczko

    Proszę, małe uwagi do powyżej skopiowanej wersji.

    1. cząstka: czy pióreczko może ciężko wirować lub spadać? Nie, prawda? To nie kamień. Zatem przysłówek: lekko jest zbędnym dopowiedzeniem w wierszu, który nie ma charakteru narracyjnego (rozbudowanego).
    A 'szare brązowe” - to jakie w końcu owo strzępiaste było? Epitet: szaro-brązowe zlikwidowałoby niepewność.

    Okey, usunąłeś wers ze stopami (godzinę wcześniej, pisząc że go nie ma, więc daruj sobie te wyjaśnienie), i wtedy on, ten nieusunięty, bardzo wpisywał się w braki warsztatowe. Niezwracanie uwagi na kolejność treści w wersach (tzw. myląca spójność międzywersowa), wywołuje niechciane sensy.

    2. cząstka - ostatni wers aż się prosi o bycie jej pierwszym. Zobacz, jak wtedy likwiduje się zgrzyt między formami gramatycznymi 2. i 3. cząstki, bo teraz: 'biało-żółta kula /wirem śmignął (błąd ortograficzny nota bene do usunięcia, piszemy takie połączenie kolorystyczne z kreseczką).

    3. cząstka – runąć można na bruk, ot, niezbywalna cecha tego czasownika, której nie uwzględniasz, a to razi brakiem językowego rozeznania. Zmienić można na: uderzył w bruk/ wbił się w bruk/ przeciął bruk... do wyboru.

    Lepiej być bezpiecznie spadającym pióreczkiem, malutką częścią a nie całością, niż miotającym się nieudolnie ptaszyskiem (taka pointa). Dlatego kłębek (miękki znaczeniowo w skojarzeniach) mocno odstaje od jej wymowy.
    Ptaszysko byś dał na jego miejsce albo korpus, lub złamane skrzydła.

  • piliery 19.08.2019

    Bardzo ciekawa Twoja analiza. Dziękuję. Za każde zdanie. Nie wszystko przyjmę. Z niektórymi popolemizuję. Zaczynam od opisania ruchu - tego co dzieje się w spokojnym, cichym świecie: coś leci lekko, spokojnie, wiruje. Dopiero po chwili konstatuję co to jest. Gdybym zaczął od piórka - uznałbym Twoją rację. Wydaje mi się że w ten sposób udało mi się zbudować klimat spokoju.
    Co do stóp - faktycznie zapomniałem o nich. Wtedy to nie miało znaczenia - gdzie ono upadło. Odkryłaś to i bardzo jestem Ci wdzięczny. Takoż za biało-żółtą. (Na początku była interpunkcja. Usunąłem ją a wraz z nią myślnik.) Pierwotna wersja brzmiała: >runął waląc ostrym dziobem w bruk< ale zdała mi się zbyt rozbudowana. Chciałem to skondensować , nadać dynamiki.
    Ptaszysko źle brzmi. Najbardziej pasował mi "kłąb" ale mają inni rację że to niepoprawne i może mylić (a korpus to już całkiem :( ) Żaś "złamane skrzydła" nie oddaje bezładu złamanego karku - jeszcze nad tym pomyślę. Dziękuję Ci podwójnie. Za to co napisałaś i za zmuszenie mnie do refleksji. Już zdawało mi się że stworzyłem niemal ideał. :D :D

  • Wrotycz 20.08.2019

    :) Też czasami mam poczucie, że lepiej nie można. Doceniam spokojny, nieemocjonalny odbiór moich uwag wobec warsztatu. Mam nadzieję, że na coś się przydadzą.
    Co do 'kłębka' - a może po prostu - złamany kark?
    Pozdrawiam.

  • piliery 20.08.2019

    Wrotycz szukam czegoś co określi bryłę.

  • piliery 20.08.2019

    Wróciłem do pierwotnego "kłębu". Przekonał mnie słownik. Lepszego określenia na to nie znalazłem. Kłębek w zestawieniu z piórkiem brzmi zbyt blado a chciałem by różnica wielkości była czytelna.

  • Wrotycz 20.08.2019

    No i git. Ty rządzisz w wierszu:)

  • Nie będę Cię denerwował pisząc co bym wyciął, ale troszkę bym poszalał „ze skalpelem” :)
    Jeśli jednak miałbym ocenić tak jak jest to i tak bardzo spoko :)

  • piliery 23.08.2019

    Nie ma powodu bym się denerwował. Każda uwaga jest cenna.

  • piliery 23.08.2019

    Dziękuję.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania