pióreczko
leciało wirowało lekko miękko powoli
spadło na lśniący kamień
szare brązowe strzępiaste
pióreczko piórko pióro
a w górze krzyk wrzask skrzek
szarpnął dźgnął i wystrzelił
w błękit w zieloność w okna
biało-żółta kula
wirem śmignął w czerwoną ścianę
odrzucił ją i roztrzepotał
szponami roztrącił rzadką przestrzeń
runął waląc w bruk ostrym dziobem
obok rozbitego kłębu leżało
pióreczko
Komentarze (51)
Czyżby jakieś ptaszysko straciło zdolność latania?
Tak bardzo Ci sie nie podobało? :)
Podjąłem nieśmiałą próbę egzegezy, ale pewnie poszedłem w niewłaściwą stronę i coś przegiąłem;)))
nic złego nie miałem na myśli
Bogumił dzięki. za jedynkę też. :)
piliery ja postawiłem piątkę, jedynka to od jakiegoś anonimowego anonima galla.
Bogumił podwójne dzięki. :)
piliery nie ma sprawy pozdrawiam
Fajne, to pewnie jakiś ''żółtodziób'', prawda?
tak, niestety
Dziękuję za czytanie i opinię.
A jakby to jak poezję odczytywać, która czasami niezrozumiała dla innych, spada na łeb na szyję i tylko pióro zostaje w dłoni...
Prawdę powiedziawszy pisząc myślałem wielowarstwowo - też o takim kontekście. Dzięki że to dostrzegłaś.
Piliery→Ja to widzę tak.
Idzie sobie żółte biedne kurczątko, lecz nagle z góry spada piórko.
Nie kurczątka, bo kurczątko idzie, a nie frunie.
Gdyby pomyślało, to by się schowało.
Nie pomyślało. Za szybko chce być dorosłą kurą i czerpać z tego.
Nagle atak z góry. Żółtko złapane, rozerywane w kłębie szponami, stąd jej wrzask.
Pozdrawiam:)
Przeoczyłem Twój wpis. Historia nie była aż tak dramatyczna. Dzięki.
Najbardziej druga i trzecia - fajnie oddana dynamika.
Tylko kurczę haczą mi "łapy" i "kłąb" - bo jakieś to mało ptasie rekwizyty. No chyba że to specjalnie ;)
Te "łapy" tez mi jakoś nie pasowały. Zamieniam na szpony. Dzięki za komentarz
A nie mogłeś złamać mu karku, albo przetrącić grzbiet, bo kłęb, to ma koń co najwyżej, ale z pewnością nie ptak.
kłąb ;)
akwamen ano. dzięki za odwiedziny.
kłęb to coś zwiniętego - słownik jp dopuszcza w grach - uznałem że to najodpowiedniejsze określenie (kłębek to za delikatne). Akwamen ma rację koń ma kłąb.
jednak lepiej będzie kłębka
piliery teraz zdecydowanie lepiej. Bo przecież "ą" w słowie "kłąb" w odmianie w "ę" przechodzi. Zupełnie się to z kłębkiem nie kojarzyło. Teraz git.
Tjeri dzięki. :)
Dokładnie. W życiu nie miałem takiego skojarzenia, a nawet gdybym miał, to kłąb czegoś, to raczej wielkie być musi.
Masz rację.
wracam jednak do kłębu - nie znalazłem lepszego określenia
a tu uzasadnienie : https://pl.wiktionary.org/wiki/kłąb
To może nie ładnie, bo ptaszyna źle skończyła, ale podobało mi się.
Pozdrawiam.
Dziękuję za odwiedziny i komentarz.
Ładny obraz. Dobre rozwiązania, stricte poetyckie. W to mi graj. :)
Miło mi Cię tu widzieć, dziękuję za komentarz.
Czy to nie aby scena z polowania? Wgl podoba mi się zabieg "pióreczko, piórko, pióro". Lubię takie różnego typu zabawy językowe. Nie do końca rozumiem jednak co miałeś do przekazania ;)
Polowanie w mieście? (bruk) :) To tylko króciutka scena brutalnie zakończonej nauki latania.
Bruk może być i w lesie albo po prostu metaforą kamieni. Zmyliła mnie ta biało żółta kula. Wpisuje się trochę w opis pocisku
Pontàrú Dzięki. Zastanowił mnie bruk jako metafora kamieni. Dla mnie to raczej odległe w takim kontekście. Co do kuli to jest to w pewnym sensie pocisk.
Zyskałbyś/zyskałabyś uciekając od metaforyczności, jeśli to scenka o nauce ptasiego latania.
Według mnie wersy o czymś innym, ale... jeśli Autor twierdzi inaczej, nie ma co rozgryzać.
Podmiot ma stopy szare, szponiaste?:)
Widać braki warsztatowe. Za dynamizm w momentach - 3.
Pozdr. :)
nie pisałem o stopach i nie jest to tylko scenka o nauce latania (we fragmencie - tak) - ta scenka to pretekst. Te braki warsztatowe gdzie dostrzegasz? ? Gdybyś zechciała - chętnie przyjmę wszelkie uwagi.
Pisałem. Nawet nie zauważyłem. :( Dzięki za 3 i obiektywizm - to ostatnie szczególnie.
piliery, no! - pod moje stopy - już chciałam Ciebie skreślić z listy czytanych, bo po wyłowieniu przeze mnie niezręczności edytujesz tekst, usuwasz wers i wmawiasz dziecko w brzuch. Masakra, dobrze, że się przyznałeś.
No nic, na razie tyle:)
Wrotycz a uwagi - mogę na nie liczyć?
Wrotycz Najpierw do Ciebie napisałem że jednak to prawda a dopiero potem dokonałem zmian.
pióreczko
leciało wirowało lekko miękko powoli
spadło na lśniącą trawę
szare brązowe strzępiaste
pióreczko piórko pióro
a w górze krzyk wrzask skrzek
szarpnął dźgnął i wystrzelił
w błękit w zieloność w okna
biało żółta kula
wirem śmignął w czerwoną ścianę
odrzucił ją i roztrzepotał
szponami roztrącił rzadką przestrzeń
runął w bruk ostrym dziobem
obok złamanego kłębka leżało
pióreczko
Proszę, małe uwagi do powyżej skopiowanej wersji.
1. cząstka: czy pióreczko może ciężko wirować lub spadać? Nie, prawda? To nie kamień. Zatem przysłówek: lekko jest zbędnym dopowiedzeniem w wierszu, który nie ma charakteru narracyjnego (rozbudowanego).
A 'szare brązowe” - to jakie w końcu owo strzępiaste było? Epitet: szaro-brązowe zlikwidowałoby niepewność.
Okey, usunąłeś wers ze stopami (godzinę wcześniej, pisząc że go nie ma, więc daruj sobie te wyjaśnienie), i wtedy on, ten nieusunięty, bardzo wpisywał się w braki warsztatowe. Niezwracanie uwagi na kolejność treści w wersach (tzw. myląca spójność międzywersowa), wywołuje niechciane sensy.
2. cząstka - ostatni wers aż się prosi o bycie jej pierwszym. Zobacz, jak wtedy likwiduje się zgrzyt między formami gramatycznymi 2. i 3. cząstki, bo teraz: 'biało-żółta kula /wirem śmignął (błąd ortograficzny nota bene do usunięcia, piszemy takie połączenie kolorystyczne z kreseczką).
3. cząstka – runąć można na bruk, ot, niezbywalna cecha tego czasownika, której nie uwzględniasz, a to razi brakiem językowego rozeznania. Zmienić można na: uderzył w bruk/ wbił się w bruk/ przeciął bruk... do wyboru.
Lepiej być bezpiecznie spadającym pióreczkiem, malutką częścią a nie całością, niż miotającym się nieudolnie ptaszyskiem (taka pointa). Dlatego kłębek (miękki znaczeniowo w skojarzeniach) mocno odstaje od jej wymowy.
Ptaszysko byś dał na jego miejsce albo korpus, lub złamane skrzydła.
Bardzo ciekawa Twoja analiza. Dziękuję. Za każde zdanie. Nie wszystko przyjmę. Z niektórymi popolemizuję. Zaczynam od opisania ruchu - tego co dzieje się w spokojnym, cichym świecie: coś leci lekko, spokojnie, wiruje. Dopiero po chwili konstatuję co to jest. Gdybym zaczął od piórka - uznałbym Twoją rację. Wydaje mi się że w ten sposób udało mi się zbudować klimat spokoju.
Co do stóp - faktycznie zapomniałem o nich. Wtedy to nie miało znaczenia - gdzie ono upadło. Odkryłaś to i bardzo jestem Ci wdzięczny. Takoż za biało-żółtą. (Na początku była interpunkcja. Usunąłem ją a wraz z nią myślnik.) Pierwotna wersja brzmiała: >runął waląc ostrym dziobem w bruk< ale zdała mi się zbyt rozbudowana. Chciałem to skondensować , nadać dynamiki.
Ptaszysko źle brzmi. Najbardziej pasował mi "kłąb" ale mają inni rację że to niepoprawne i może mylić (a korpus to już całkiem :( ) Żaś "złamane skrzydła" nie oddaje bezładu złamanego karku - jeszcze nad tym pomyślę. Dziękuję Ci podwójnie. Za to co napisałaś i za zmuszenie mnie do refleksji. Już zdawało mi się że stworzyłem niemal ideał. :D :D
:) Też czasami mam poczucie, że lepiej nie można. Doceniam spokojny, nieemocjonalny odbiór moich uwag wobec warsztatu. Mam nadzieję, że na coś się przydadzą.
Co do 'kłębka' - a może po prostu - złamany kark?
Pozdrawiam.
Wrotycz szukam czegoś co określi bryłę.
Wróciłem do pierwotnego "kłębu". Przekonał mnie słownik. Lepszego określenia na to nie znalazłem. Kłębek w zestawieniu z piórkiem brzmi zbyt blado a chciałem by różnica wielkości była czytelna.
No i git. Ty rządzisz w wierszu:)
Nie będę Cię denerwował pisząc co bym wyciął, ale troszkę bym poszalał „ze skalpelem” :)
Jeśli jednak miałbym ocenić tak jak jest to i tak bardzo spoko :)
Nie ma powodu bym się denerwował. Każda uwaga jest cenna.
Dziękuję.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania