Przeklęta chata cz. 1

Po trzech godzinach wędrówki po stromych zboczach docieramy do celu, którym jest mała, drewniana chatka. Niewielki ganek zdobią uderzające o siebie i poruszane wiatrem metalowe puszki, zawieszone na krawędzi dachu. Domek na weekend wynajęła moja przyjaciółka.

– Zobaczysz będziemy się tu świetnie bawić i przy okazji odpoczniemy. Zero łączności ze światem – mówi widząc moje mało entuzjastyczne podejście na widok braku zasięgu w telefonie komórkowym.

– Super – odpowiadam i pokonuję cztery, trzeszczące stopnie.

Wnętrze wbrew pozorom okazuję się przytulne i gustownie urządzone. Na parterze znajduję się salon i nieduża kuchnia. Na piętrze dwie sypialnie oraz łazienka z oknem i ogromna starodawna, żeliwna wanna. Może nie będzie tak źle – myślę. To tylko dwa dni.

– Aśka, zajdź na dół! – woła Ilona wyraźnie czymś podekscytowana.

Zastaję ją siedzącą na kanapie z uśmiechem od ucha do ucha.

‫– Co się stało?

– Patrz – wręcza mi pożółkłą kartkę papieru z charakterystycznym, przedwojennym pismem.

– To chyba list? – przyglądam się mu, obracając go w dłoniach. – I, co w tym takiego ekscytującego?

– To – wyjmuje kolejne z pordzewiałego na spawach kufra. – Przeczytaj ten.

„Najdroższa Anno

pisząc te słowa więc, że nie przestaję myśleć o naszym spotkaniu. Już niedługo będziemy razem. Kochana moja dni spędzone z daleka od Ciebie są koszmarem, ale nic mnie nie powstrzyma, aby być przy Tobie. Twój na zawsze Stefan”

– Jest ich dużo więcej – szczerzy się.

– To tylko list miłosny.

– Tylko?! To wspaniała, romantyczna historia. Takich facetów już nie ma – przewracam oczami.

– Nie zmienia to faktu, że to prywatna korespondencja. Lepiej zostaw te listy i pójdziemy pozwiedzać Mazury.

Muszę przyznać, że krajobraz jest piękny. Malownicze tereny, aż proszą się o zobaczenie. Gdy na dworze zaczyna robić się szarówka, a wstęgi mgły unoszą się w powietrzu, docieramy do małej knajpki. Siadamy wygodnie przy jednym ze stolików, na którym stoi wazon z bukietem polnych kwiatów i zamawiamy grzane wino. W roku sali siedzi na czarno ubrany mężczyzna, którego szrama nad lewym okiem zwraca moją uwagę. Wiem, że to niegrzeczne z mojej strony, ale nie potrafię oderwać od niego oczu.

– Ziemia do Aśki – odwracam się do przyjaciółki.

– Czemu tak się mu przyglądasz? Dla mnie jest jakiś dziwny.

– Myślałam, że to znajomy z pracy – kłamię.

Reszta wieczoru mija nam na rozmowach o wszystkim i o niczym. Typowe babskie tematy, gdy naglę podskakuję na dźwięk męskiego, zachrypniętego głosu.

– Mogę się dosiąść? – patrzymy na siebie pytająco.

– Proszę – zgadza się Ilona.

– Nigdy was tu nie widziałem.

– Bo nie jesteśmy stąd. Przyjechałyśmy z Wrocławia – tłumaczy moja towarzyszka.

‫– Na długo?

– Na szczęście nie – dodaję uszczypliwie. Nieznajomy uśmiecha się półgębkiem.

Po serii pytań dotyczących naszego pobytu, na które Ilona udziela wyczerpujących informacji, co dodatkowo mnie irytuję. Mężczyzna nagle milknie i sprawia wrażenie zamyślonego. Przesuwa dłonią po swoim dwudniowym zaroście i zaczyna mówić.

– Od ostatniej tragedii nikt tam nie mieszkał.

– Jakiej tragedii? – pytamy ciekawe.

– Nie powinienem wam tego opowiadać, ale powinnyście znać prawdę. Zacznę od początku. W tysiąc dziewięćset drugim roku, dokładnie dziewiętnastego sierpnia...

– Dzisiaj jest … – prawię wykrzykuję zafascynowana Ilona.

– Pozwolisz, że skończę. Rozegrało się piekło. Chata, w której się zatrzymałyście należała do niejakiej Anny. Ludzie omijali ją z daleka, gdyż uważano kobietę za opętaną. Tylko jeden człowiek się jej nie bał. Stefan był synem zamożnej rodziny z południowej części Mazur. Musicie wiedzieć, że w tamtych czasach to rodzice decydowali o doborze małżonków, a on był świetną partią dla Małgorzaty, córki właściciela jedynego młyna w okolicy. Widział on ogromny potencjał w majątku rodziców swojego, przyszłego zięcia. Młodzieniec jednak bez pamięci kochał Annę. Wielokrotnie spotykali się potajemnie w jej domu, ale nadszedł czas ślubu. Zakochani przyrzekli sobie, że mimo wszystko nic ich nie rozdzieli. Podobno Stefan korespondował z kochanką lecz nigdy nie odnaleziono tych listów. Wyparowały, jak kamfora.

– Przecież... – kopię przyjaciółkę pod stołem w kostkę.

– W noc tragedii chłopak wymkną się po raz pierwszy od czasu ślubu z domu. Jego ukochana czekała na niego. Niczego nieświadomi oddawali się cielesnym rozkoszą kiedy do środka weszła Małgorzata nakrywając kochanków. Podobno wpadła w szał i chwyciła za nóż leżący na stoliku nocnym, którym wcześniej Anna obierała jabłko i oddała śmiertelny cios w plecy męża. Zanim jednak zdążyła ugodzić swą rywalkę, ta rzuciła klątwę, że ilekroć w tym domu pojawią się dwie, młode kobiety wszystko rozegra się na nowo, nie dając morderczyni wytchnienia i możliwości zaznania spokoju. Na koniec i ona popełniła samobójstwo – głośno przełykamy ślinę.

– A czy ta cała klątwa sprawdziła się kiedyś? – zadaję pytanie niepewna czy chcę poznać odpowiedź.

– Owszem – czuję jak na moim ciele stają dęba wszystkie włosy. – Pięć lat temu. Podobnie jak wy – mężczyzna omiata nas pełnym grozy spojrzeniem. – Na wakacje przyjechały dwie przyjaciółki, resztę sobie dopowiedzcie. Na mnie już czas – mówi i wstaje od stołu. – Miło było was poznać – dodaję i wychodzi nakładając na głowę czarny kaptur palta.

 

Taka mała odskocznia od "The chosen" ;)

Następne częściPrzeklęta chata cz. 2 (ostatnia)

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (11)

  • Marzycielka29 31.07.2015
    Cholera z góry was przepraszam, ale znów nie mogę edytować tych przeklętych myślników;/ Wybaczcie spróbuję wieczorkiem, bo zaraz lecę do pracy buziole;*
  • Anonim 31.07.2015
    zajrze z wieczora, bo jestem na komie tera :p
  • Anonim 31.07.2015
    Ciekawa ta odskocznia. Zobaczymy jak to dalej się rozwinie, mam chętkę na dobry survival horror :] Było ciekawie, akcja co prawda oszczędna, ale to jest nawet wskazane na wstępie. Mam nadzieję, że nie skończy się happy endem ]:-) 4
  • Niebieska 31.07.2015
    No proszę bardzo! Co ja tu widzę. Bardzo fajna ta odskocznia. Od połowy opowiadanie mnie mega wciągnęło. Zapowiada się ciekawa historia. Masz na prawdę świetne pomysły. Ten z chatką i klątwą - podoba mi się. 5 :)
  • Niebieska 31.07.2015
    Dodam tylko, że wyłapałam pare błędów. Takie drobne literówki. Przeczytaj jeszcze raz na spokojnie i popraw. :)
  • Chris 31.07.2015
    Odskocznia okazała się fascynująca. Miła niespodzianka po powrocie :) 5!
  • wolfie 31.07.2015
    Kilka literówek wpadło Ci do tekstu, niemniej był on dla mnie niezwykle miłą odskocznią :) Na razie dostajesz ode mnie 4.
  • Marzycielka29 31.07.2015
    Dziękuję Wszystkim:)
  • Angela 31.07.2015
    Literówki mnie nie interesują, historia mocno mnie zaciekawiła.
    Czekam na więcej 5 : D
  • Lucinda 27.08.2015
    Od jakiegoś czasu zbierałam się, żeby przeczytać to opowiadanie bardzo mi się podoba. Uwielbiam takie klimaty. Pomysł wspaniały. Jest trochę błędów, głównie interpunkcyjnych. ,,W noc tragedii chłopak wymkną się po raz pierwszy od czasu ślubu z domu." - ,,wymknął" (forma przeszła czasownika) 5:)
  • elenawest 11.01.2016
    Fajne :-) wreszcie się zabrałam za przeczytanie tego :-) zostawiam 4 i lecę dalej :-D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania