Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Remedium Na Kota — Rozdział 01

Nigdy w życiu Kevin nie spodziewał się, że kiedy na nowo otworzy pewnego dnia oczy. Zdał sobie sprawę z tego, że powrócił do swoich czasów szkolnych. Tym bardziej że jeszcze wczoraj był razem z kumplami w barze, świętując swoje dwudzieste-czwarte urodziny. Gdyby wówczas się spodziewał, pewnie tyle alkoholu wtedy, by nie wypił.

 

Jednak nie miał o tym bladego pojęcia, więc obudził się z wielkim bólem głowy, któremu towarzyszył mętlik w głowie. Chociaż tak naprawdę, nie miał nic przeciwko do powrotu, do dawnych czasów. Jednak nie były one takie same, jak widniały w jego pamięci, co trochę go zastanawiało.

 

Na pewno był w stu procentach, pewny, że świat, w którym żył nie posiadał magii. Nic więc dziwnego, że przez jakiś czas myślał, że mu totalnie odbiło albo - co gorsza, - tkwił w śpiączce, a to, czego doświadczał, nie było prawdą. Skołowany tą rewelacją, trochę czasu minęło, nim zdał sobie sprawę, że to była prawda i wcale nie tkwił w śpiączce i nie był to sen, ale najprawdziwsza jawa.

 

Co przez dłuższy czas mocno go męczyło, ale odwrotu, jak wiadomo, już nie miał. Fakt, Kevin, gdy był młodszy, marzył o tym, aby móc posługiwać się magią. Co jak wiadomo było normalne w takim czasie, bo każdy w tym okresie o czymś takim marzył. Jednakże zdawał sobie sprawę z tego, że to było niemożliwe, aż dotąd.

 

Za nic w świecie nie mógł przypomnieć sobie, niczego więcej tuż po tym, jak spotkał pewną kobietę. Chociaż tak naprawdę, nie był pewny, czy to była kobietą, czy facet przebrany za kobietę. A tym bardziej, co ta osoba w dziwnym ubiorze do niego wówczas mówiła, ale i tego nie był w stanie sobie przypomnieć.

 

Nieważne, czego by spróbował i tak nic to nie dawało, bo wyglądało, jakby te wspomnienia od samego początku nie istniały. Co jak wiadomo było niemożliwe, bo w takim razie, czemu pamiętał, że zamienił słowa z tamtą osobą? Chyba że tamta osoba nie chciała, aby on pamiętał o tym, o czym wówczas rozmawiali.

 

To było bardzo zrozumiałe, jeśli nie chciała, aby ją lub jego obecnie odnalazł. A zapewne, by tego dokona, gdyby pamiętał coś niej i o tym, o czym rozmawiali. Co nie znaczy, że nie był na tę osobę zły, że bez wcześniejszego przygotowania go wysłała do alternatywnego świata. Świata, który był mu tak dobrze znany, lecz tak bardzo inny od tego, który pamiętał.

 

Przez co, musiał Kevin uczyć się wszystkiego od samego początku, bo nic, co do tej pory znał, w większości przypadków się do niczego nie nadawało. Co mocno go irytowało, ale jak wiadomo, nic na to już poradzić nie mógł. Z czasem pogodził się z tym, że dano mu żyć w świecie, którego tak naprawdę nie znał.

 

Pozostało mu tylko ogarnąć i przyswoić potrzebne informacje, aby nie zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi. Co jak wiadomo, nie było takie proste, jak mu się od samego początku wydawało. Bo jakoś musiał zdobyć potrzebne informacje, bez narażania się na ujawnienie tego, że był kimś zupełnie innym.

 

Tfu... Był tą samą osobą, ale żył w zupełnie innym świecie... Do czasu, gdy zaczął się zastanawiać nad tym, co się stało z „Kevinem" z tego świata? Czy udał się do jego świata, jak on zamienił się z nim miejscami? Czy po prostu przestał istnieć, stąd on zajął jego miejsce z jakiegoś nieznanego dla niego powodu?

 

Tego jednak nie mógł już sprawdzić, a tym bardziej się o tym dowiedzieć. Nawet jeśli byłby sposób, aby mógł się o tym dowiedzieć, to i tak nie byłoby mu to dane. Nie miał zamiaru skończyć w jakimś magicznym laboratorium, tego był w stu procentach, pewny.

 

Tym bardziej że i tak pewnie nikt, by mu nie uwierzył, gdyby powiedział im, że pochodzi ze świata, gdzie nie było magii. W najgorszym przypadku skończyłby w jakimś zakładzie dla obłąkanych czarodziejów. A tego, jak wiadomo, jak najbardziej, by nie chciał, ale jak wiadomo, wszystkiego mógł się spodziewać.

 

Tak czy inaczej, pozostało mu skupić się na tym, co dopiero miało jeszcze się wydarzyć. A od jakiegoś czasu Kevin zaczął zauważać, że miał zdolność do wtapiania się w tło. Do tego stopnia, że nawet nauczyciele nie pamiętali tego jak się nazywał. Nie wspominając, że dla innych uczniów wydawał się zupełnie niewidzialną osobą.

 

Co jak wiadomo było niedorzeczne, ale i tak oni tego nie rozumieli i nie miał siły się z nimi oto użerać. A co za tym idzie, nie było mowy o tym, aby zdobył dziewczynę ba, nawet chłopaka. Z czasem jednak do tego przywykła, chociaż w głębi duszy tak naprawdę nienawidził się za to.

 

Bo chciałby jak każdy inny chłopak, mieć normalnie życie szkolne. O, którym mógł w tamtym czasie jedynie pomarzyć, a teraz doszła ta dziwną zdolność. Oczywiście, próbował z tym walczyć, ale nic to kompletnie nie dawało, tylko powiększyło jego frustrację. Zwłaszcza że dzień przywołania Chowańca był coraz bliższy.

 

A co za tym idzie, mógł wcale go nie przywołać, bo nauczyciele, dyrekcja zapomni o jego istnieniu. Co jak wiadomo było bardzo realne, zważywszy, niż obecnie o jego istnieniu zapominali. Prawdę mówiąc, już dawno pogodził się z faktem, że drugiej połówki nie zdobędzie.

 

Nie liczył, więc zbytnio na to, że coś się w tym przypadku zmieni. Szedł tak jak zawsze, każdego dnia o tej samej godzinie. Korytarzem w kierunku powrotnym ze szkolnej stołówki. Odliczał ostatnie minuty, przed rozpoczęciem kolejnej lekcji, której poniekąd nie cierpiał. Westchnął Kevin cicho, ostatni raz, spoglądając na książkę, którą miał w rękach.

 

Zapatrzony w nią nie zwracała kompletnie uwagi na to, co się dzieje wokół niego. W sumie i tak nie musiał, bo i na niego prawie nikt nie zwracał uwagi, bo był dla innych niewidoczny. Co ułatwiało mu swobodne przechadzki. Nie miał praktycznie przyjaciół. Poza zajmowaniem się swoim prywatnym ogródkiem, który jako jedyny przysparzał jej ogromnej uciechy.

 

Resztę wolnego czasu przeznaczał na dodatkową naukę, bo nic innego nie miał pod tym względem do roboty. Tym bardziej że musiał wszystko nadrobić, aby nikt nie zaczął podejrzewać, że nie był tym Lewinem, którego znali. A wtedy do śmiechu mu pod tym względem zbytnio, by nie było.

 

A to dlatego, że musiałby tłumaczyć się, z tego, co przeżył, a w co wątpił, aby mu uwierzono. Sam zbytnio dalej uwierzyć nie mógł, co przeszedł, a co dopiero miałby przekonywać innych ludzi, że wcale pod tym względem nie zmyślał. Tak bardzo był pochłonięty swoimi myślami, że nie zauważył, że dwóch drugoklasistów się w jego stronę zbliżało.

 

── Aua! ── mruknął Kevin po chwili, kiedy dwóch drugoklasistów wpadło na niego, jakby go wcale nie zauważyli.

 

Upadł na kolana, a książka, którą jeszcze chwilę temu trzymał w rękach. Wyleciała mu z rąk i wylądowała na podłodze tuż przed nim. Westchnął jedynie cicho, nie oczekując, od nich żadnego słowa w stylu przepraszam, bo to byłoby za piękne, aby było prawdziwe.

 

Właśnie miał zamiar podnieść się z kolan, kiedy ujrzał, jak ktoś podchodzi do niego i wyciąga w jego kierunku dłoń, aby pomóc mu wstać z podłogi. Na tę chwilę mógł jedynie stwierdzić, że nogi należały do osobnika płci męskiej. Chociaż nie mógł być tego w stu procentach, pewien.

 

Coś w środku mu podpowiadało, że w końcu los się do niego uśmiechnie. Chociaż nie miał bladego pojęcia, czemu tak właśnie pomyślał, ale cofnąć owych myśli już pod tym względem nie mógł. A co za tym idzie, pozostało mu mieć nadzieję, że tak właśnie miało być.

 

── Nic ci nie jest? ── usłyszał Kevin po chwili słowa, których ani za grosz się nie spodziewał, ani tym bardziej dłoni, która była skierowana w jego kierunku.

 

── Nie, nic mi nie jest, wszystko w porządku ── odparł Kevin po chwili, kiedy przy pomocy jego ręki podniósł się z kolan.

 

── Jesteś pewny?To jak na ciebie wpadli, wyglądało poniekąd groźnie, zupełnie tak, jakby cię nie widzieli! ── stwierdził po chwili, a w jego tonie głosu mógł wyczuć odrobinę troski.

 

── Przywykłem do takich momentów, jak ten, prawdę mówiąc, to moja specjalność, że mało kto mnie zauważa, co czasem, aż zanadto mnie dobija, ale dziękuję za troskę! ── rzekł Kevin po chwili, wówczas jego wzrok w końcu spotkał się z jego.

 

Z początku sądził, iż to coś z nim jest nie tak i zaczął nie widzieć normalnie osób, ale wyszło na to, że chłopak był po prostu od niego wyższy. Podczas gdy on mu dorastał ponad ramiona. Przez sekundę był Kevin pewny, że ma do czynienia z dziewczyną, z powodu jego delikatnych rysów twarzy.

 

Nie wspominając też, o jego długich sięgających brody, o platynowym blond włosach. A tym bardziej nie mógł oderwać wzroku od błękitnych oczu chłopaka, okraszonych nieziemskimi rzęsami, których niejedna panna, by pozazdrościła. Wydawało mu się, że już go gdzieś widział, ale nie był w stanie sobie tego przypomnieć gdzie.

 

Dopiero po chwili dotarło do niego, co właśnie przed chwilą zrobił. A to dlatego, że zaczął mentalnie pisać arie pod jego cudownym adresem. Co było, prawdę mówiąc, niepodobne do niego. Dlatego szybko oderwał od niego wzrok, aby nie wyjść na jakiegoś idiotę.

 

Czuł się z tym fatalnie, ale z drugiej jednak strony pierwszy raz miał styczność z czymś takim. Dlatego tak szybko nie zauważył tego, co właśnie zrobił. O czym dopiero za chwilę pod tym względem miał się dopiero dowiedzieć, a na tę chwilę był kompletnie tego nieświadomy.

 

── Coś nie tak? Chyba jednak coś ci dolega, taki czerwony się zrobiłeś? ── spytał ponownie, przysuwając się do niego na niebezpieczną odległość i dotykając swoją gładką dłonią jego czoła, aby sprawdzić, czy nie ma przypadkiem gorączki.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania