Poprzednie częściŚmierć Lorda Jekylla
Pokaż listęUkryj listę

Śmierć króla Harolda (Hastings 1066 lub los ponumerowany)

Niektórzy mówią, że pod Hastings tak naprawdę zwyciężyli anglosascy rycerze króla Harolda, a pokonani wojownicy normańscy rzucili się do chaotycznej ucieczki…

Król stanął na samym szczycie murów obronnych ponurego zamczyska, wychylił się, żeby radować się wielkim zwycięstwem…

Patrzył na dolinę u stóp zamku i grupki uciekających Normanów…

Wtem jeden z Normanów zatrzymał się (to trwało ułamek sekundy) i wystrzelił strzałę, która roztrzaskała czaszkę króla Anglosasów…

Wszystko było skończone; państwo Anglosasów runęło, gdyż jego dalsze koleje losu pogrzebał jakiś nieznany łucznik, bez imienia i miejsca w dziejach pisanych...

Zapamiętano tylko, że ktoś wystrzelił strzałę, a dalsze dzieje, jak spłoszony koń w śmiertelnej konwulsji wykonały rozpaczliwy obrót, później płynęły nowym nieznanym dotąd strumieniem…

A gdyby tak strzała z łuku normańskiego wojownika, człowieka nieznanego, bez imienia, nieruchomo zawisła w powietrzu?

Gdyby poruszała się, ale tak naprawdę dzieliła przestrzeń na coraz mniejsze i mniejsze odcinki, z wielką prędkością wtargnęła do nieznanej przestrzeni wewnętrznej o dowolnej liczbie wysokości, długości i szerokości?

Wtedy oddzielałaby kolejne wszechświaty i bez końca pędziła po jakimś zakrzywionym torze, a każde przesunięcie strzały, każda zatoczona przez nią pętla otwierałaby nowe wymiary, mogłaby rozciągać kolejne wszechświaty, które pulsując, piętrzyłyby się z płaskiej karty papieru (a może raczej papirusu lub bawolej skóry, na której ktoś narysował mapę; ktoś narysował mapę labiryntu, .zapominając jednak o drodze ucieczki z tej pułapki… )

Gdyby taki przebieg miały dzieje?

Wtedy strzała na zawsze zniknęłaby z pola widzenia, łucznik i król, jak figury na szachownicy trwaliby (chyba?) nieruchomo, ale wielki kataklizm buzowałby tuż pod powierzchnią ziemi, ukryty pod ściółką leśną…

Wszystko działoby się jednak znacznie głębiej, niewyobrażalnie daleko…

 

Ta myśl to prastara pułapka… nic więcej; tę drogę zawsze wytycza się w sposób identyczny…I opowiada wciąż te same dzieje…

 

Nie myślmy o Haroldzie; ten król od dawna nie żyje, a strzały z łuku normańskiego wojownika nie sposób zatrzymać… Chociaż nie wykluczam, że ona wciąż trwa w swym niespełnionym locie…

 

I jeszcze jedno: myśli i wydarzenia mają swoje cienie - pozornie realne...

-------------------------------------------------------------------------------------------------

Krótki szkic z sierpnia 2022

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Sucre

    Czyli od tysiąca lat Brytania znajduje się pod okupacją Wikingów, a dokładnie Normanów. Bo to nie byli Galowie, ani Francuzi. Normanowie wyrżnęli całą anglosaską arystokrację i ówczesną inteligencję. Niemniej Normanowie posługiwali się językiem francuskim i tylko cudem język brytów, nazywany dzisiaj angielskim ocalał, bo przez parę wieków był urzędowym językiem na wyspach. Rekonkwista podobna do tej hiszpańskiej jest już dzisiaj chyba niemożliwa? Chociaż nie takie cuda w świecie się zdarzały. Żydzi po dwóch tysiącach lat sobie przypomnieli, że ich przodkowie przed mieli państwo w Palestynie i wyrzynają zamieszkującą tam obecnie ludność.

  • Moews

    Żydzi przypomnieli sobie o dawnej ojczyźnie, którą utracili po Powstaniu Szymona Bar -Kochby w 136 roku n.e., kiedy to rozproszyli się po całym obszarze ówczesnego Imperium Rzymskiego; później dotarli do Persji, a nawet do Chin. W Persji byli znacznie wcześniej, o czym możemy poczytać w Biblii (Księga Estery). Wiemy już, że pokonany został Persji możnowładca Haman, a zatriumfował Mordechaj. A tak przy okazji... nasza historyczna postać pani Walewskiej i jej związku z Napoleonem I Bonaparte to jakby powtórzenie biblijnej Księgi Estery...Normanowie zwyciężyli pod Hastings, a Wilhelm Zdobywca dał początek nowej dynastii, pozornie germański język Brytów (a właściwie Anglów, Sasów, Jutów i Duńczyków z czasów Knuta Wielkiego i przetrwał, ale w niezwykle skromnej formie - słownictwo germańskie w j. angielskim stanowi może 36- 40%. Normanowie też przegrali, jeśli romanizację podczas długiego pobytu na terytorium dzisiejszej Francji można nazwać klęską... Zwycięzcy posługiwali się ciekawym językiem, będącym mieszaniną słownictwa starofrancuskiego i skandynawskiego. Istotą rzeczy jest ciągła zmiana, zmiana i powrót... trochę jak strzała z łuku, która zmieniła w jakimś stopniu dzieje ówczesnego świata, a teraz wciąż trwa w "zawieszonym locie"... W zawieszonym locie? Nasza pamięć jest ciągłym odtwarzaniem i zawieszaniem tego, co już się stało...

  • Sucre

    Moews dokładne okoliczności śmierci Harolda są nieznane. Na ten temat powstawały rozmaity historie. Raczej pewne jest, że zginął, ale znaleźli się tacy, którzy twierdzili, że przeżył, co raczej jest bzdurą. Podobnie mówioino o naszym królu Władysławie Warneńczyku, że przeżył tylko się gdzieś ukrywał.
    A z tym współczesnym językiem brytyjskim to rzeczywiście cuda się działy. O mały włos współcześni Brytole używaliby francuskiego. Naród przegrał militarnie, ale nie dał sobie narzucić języka okupantów, ktorzy de facto do dzisiaj rządzą. Elit brytyjskich powsadzanych do zamków dawnych anglosasów nikt nie wyrżnął, jak naszych podczas okupacji sowieckiej i niemieckiej. One do dnia dzisiejszego noszą te same tytuły ponadawane przez Wilhelma Zdobywcę.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania