Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Szpitalna Historia O Duchach — Rozdział 03
── Giń maro nieczysta! ── ryknęła po chwili [T/I], robiąc zamach w kierunku tego, co ją złapało, bo co innego w takim momencie jak ten mogła zrobić?
Musiała się bronić, nie mogła pozwolić, aby to coś jej zrobiło krzywdę. A co za tym idzie, musiała imać się wszystkiego, co było możliwe, aby tylko przeżyć. Tak bardzo była tym faktem, pochłonięta, że nie zdawała sobie sprawy, gdzie aktualnie tak naprawdę się znajdowała.
── Córciu, wszystko jest w porządku, jesteś bezpieczna! ── usłyszała po chwili znajomy głos, który należał nie, do kogo innego jak do jej ukochanej mamy.
Z bijącym sercem, odwróciła się i zobaczyła swoją rodzicielkę z przerażonym i zmartwionym zarazem wyrazem twarzy. Nic więc dziwnego, że zatrzymała się w połowie ruchu, będąc kompletnie skonfundowaną. Nie była w stanie przetrawić tego, że możliwe była już bezpieczna i nie musiała niczego już więcej się bać.
── G-gdzie ja jestem? ── wydukała po chwili [T/I], kompletnie zdekoncentrowana i skonfundowana zarazem.
Kiedy lepiej rozejrzała się po otoczeniu, zaczęło docierać do niej, że to nie było to miejsce co wcześniej. Co znaczyło, że jednak została przez tamtych uratowana i mówili jej wtedy prawdę. Ale z drugiej jednak strony, nie była w stu procentach pewna, czy to, co przeżyła, było prawdą.
Czy jednak wytworem jej chorej wyobraźni, na co się aktualnie zanosiło. Stąd zadała takie, a nie inne pytanie, bo jak inaczej mogła się dowiedzieć, co było grane? Chociaż nie bardzo była przekonana, czy powinna wypytywać oto, co przeżyła jakiś czas temu.
── Zaraz ci powiem, tylko się połóż dobrze? ── oznajmiła pytająco jej mama, próbując zarazem zmusić córkę do położenia się z powrotem na łóżku.
── D-dobrze... ── dalej wydukała [T/I], niechętnie, kładąc się z powrotem na łóżku.
Bo jak wiadomo, nie miała innego wyboru, jak to właśnie zrobić, aby bardziej, nie denerwować swojej mamy. Dalej nie była pewna, czy to, co widziała, było prawdą, ale ból głowy dał jej do zrozumienia, że tym razem to była prawda. A kiedy dotknęła dłonią głowy, poczuła znajomą szorstkość bandażu.
Widać musiała uderzyć się w głowę, bo innego wyjaśnienia na to nie widziała. Jednak w takim razie, co to było z tym, co przeżyła? Czy to był sen, czy jednak była to jawa? Z każdą chwilą miała coraz większy mętlik w głowie. Niczego już pewna w stu procentach być nie mogła.
Zważywszy, że pamiętała, jak udała się z przyjaciółką na imprezę Halloweenową i w trakcie jej film się jej z jakiegoś powodu urwał. A potem ocknęła się w jakimś opuszczonym pomieszczeniu, gdzie jakiś psychopata miał zamiar wykonywać na niej doświadczenia medyczne.
Do czasu, kiedy ów wściekły doktorek został ukatrupiony przez swoich kompanów. Kompanów, którzy gadali o tym, że mało brakowało, aby była kolejną ofiarą tamtego szaleńca. Nic z tego zupełnie nie rozumiała, ale koniec końców została jednak uratowana. Bo niby jakim cudem znalazła się w tym miejscu?
Z drugiej jednak strony, bała się o to zapytać swoją mamę, bo, by została posądzona o postradanie zmysłów. Jednak nie było jej dłuższe rozmyślanie o swojej egzystencji, bo jej mama zaczęła opowiadać, to jak znalazła się w szpitalu. Co było trochę niedorzeczne, ale to wolała zostawić dla siebie.
── Grzeczna dziewczynka. Teraz mogę ci w końcu opowiedzieć, jak się tutaj znalazłaś! ── rzekła jej mama, przerywając ciszę, jaka się między nimi utworzyła, zaraz też poprawiła się na łóżku, aby lepiej mogła słuchać tego, co mama miała do powiedzenia.
── W takim razie, zamieniam się w słuch! ── oznajmiła po chwili [T/I], poprawiając się ostrożnie na łóżku, aby lepiej ją słyszeć.
A im bardziej słuchała, tym bardziej włosy stawały jej na całym ciele. Wychodziło na to, że potknęła się i niefortunnie uderzyła się w głowę. Przez co straciła na jakiś czas przytomność, bo doznała wstrząsu mózgu. Co według niej było niedorzeczne, ale nie znaczyło, że było niemożliwe.
Chyba że podczas przejazdu do szpitala została przechwycona przez ludzi tamtego psychola. To, by pewnie wszystko wyjaśniało, ale że nikt nie zauważył, że nie dotarła do szpitala? To było dobre pytanie, ale jak wiadomo, nie była w stanie dowiedzieć się, czy tak właśnie było. A tym bardziej, wyglądało na to, że ci, co ją uratował, zatuszowali ten fakt i nikt o tym poza nią już nie wiedział. Tak, jakby nie chcieli, aby, ktokolwiek o nich wiedział.
── A kiedy dowiedziałaś się, że jestem w szpitalu? ── spytała w końcu z nutką ciekawości w tonie głosu [T/I], chcąc się dowiedzieć, od kiedy przy niej była.
A to dlatego, że tylko, dzięki temu będzie mogła mniej więcej określić, kiedy się w nim znalazła. Chociaż tak naprawdę i tak nie mogła być w stu procentach, pewna czy się jej to uda. Zważywszy na to, że nie była pewna, czy to, co przeżyła niczym, jak część wyrwana z horroru była stuprocentową prawdą.
To mocno ją gryzło, ale nie mogła o tym ot, tak powiedzieć rodzicielce, bo nie chciała skończyć w jakimś pokoju bez klamek. Ale patrząc na to, że miała uraz głowy, mogliby stwierdzić, że przez to miała urojenia. Wiedziała, że musiała to zostawić dla siebie samej.
A i jednego była pewna, że nigdy więcej nie uda się na żadną imprezę, czy to z powodu Halloween, czy innego. Chyba że nie będzie miała innego wyboru i będzie musiała się tam udać! A to na pewno nie miałaby ochoty więcej na takie imprezy się udawać. Z dalszych rozmyślań wyciągnęła ją odpowiedź mamy.
── Gdzieś koło 8 rano powiadomiono nas, że jesteś w szpitalu! ── oznajmiła, jakby nigdy nic jej mama, nie zauważając dziwnego wyrazu twarzy swojej córki.
[T/I] mało się nie wy turlała z łóżka, kiedy usłyszała owe słowa. Co znaczyło, że jednak musiała zostać porwana, bo inaczej szybko, by jej rodzinę powiadomili. Musiałaby porozmawiać ze swoją przyjaciółką, ale nie miała jeszcze na to siły. Musiała dojść do siebie, aby móc tego dokonać, musiała wziąć głęboki oddech.
── Jesteś tego w stu procentach, pewna? ── spytała [T/I], chcąc się upewnić, czy dobrze usłyszała.
Musiała się upewnić, ale z drugiej jednak strony mogła tym zwracać uwagę. Co jak wiadomo, nie było celowe, bo i tak nikt, by jej nie uwierzył. Kiedy jej mama już chciała odezwać się, do Sali zaczął wchodzić poranny obchód. Czego samą [I/T] wcale się nie spodziewała, a co było bardzo zrozumiałe i możliwe.
── Powiem Ci później, dobrze? ── spytała szybko mama, bo chciała się dowiedzieć co z jej córką.
Nic więc dziwnego, że tak szybko przerwała ową rozmowę, czego jak wiadomo [T/I] się spodziewała. Co było zrozumiałe, jeśli miała zamiar porozmawiać z lekarzami. A co miało się dopiero wydarzyć, tego nikt za żadne skarby się nie spodziewał. Nie wspominając o samej reakcji [T/I], którego nikt się nie spodziewał, że tak mocno zareaguje na ich widok.
── Jasne, nie ma sprawy! ── odparła z lekko zawiedziona [T/I], ale doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co teraz było najważniejsze.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, co za chwilę zobaczyła. A to dlatego, że do Sali tuż za lekarzem, który teraz robił obchód, weszło około 5 osób. 3 z nich [T/I] nie znała, ale dwie ostatnie jak najbardziej! Jej mama w tym czasie, wstała z krzesła, na którym aktualnie siedziała i jak lekarz i reszta się zbliżyli do łóżka, na którym leżała jej córka, aby spytać się jak jej zdrowie.
Musiała się upewnić, dlatego nie zważała na resztę osób, które z nim były. Coś do nich lekarz mówił, widać rozpoczęli dopiero akurat praktyki w tym właśnie szpitalu. Gdzie się ona aktualnie znajdowała, co według niej nie było mowy, aby było przypadkiem. Co było normalne, ale nie w przypadku [T/I], tego była w stu procentach pewna! A to dlatego, że kiedy ujrzała tamtą dwójkę, dostała niewyjaśnionego ataku paniki i drgawek.
── Ach!!! Nie zbliżajcie się! ── wydarła się znikąd [T/I], szybko podkulonymi nogami, wskazując na coś przed sobą.
Tak jakby widziała coś, czego inni obecnie znajdujący się w tym pomieszczeniu ludzie nie widzieli. Nic dziwnego, że w Sali po tym, co zaczęła wyprawiać, zapanowała obopólna cisza. Jej mama szybko podbiegła do łóżka, tak samo lekarz, który za cholerę nie mógł zrozumieć, co się działo. Z badań nie wynikało, że coś poważniejszego było z jej głową.
To, czemu tak, a nie inaczej reagowała? Tego wyjaśnić za cholerę, tak samo, jak jej mama wytłumaczyć lekarz nie mógł. A najdziwniejsze dopiero miało nadejść. Niedługo po tym, jakby czas się na chwilę w pomieszczeniu zatrzymał. [T/I] sądziła, że jednak ma problemy z głową, bo takie rzeczy to widywała jedynie w filmach. Jednak dłużej rozprawiać na ten temat nie mogła, bo tamta dwójka podeszła do niej.
── Czego chcecie? ── spytała po chwili z drżącym tonem głosu [T/I] jeszcze bardziej obejmując swoje kolana, jakby za chwilę miała je utracić.
── Spokojnie, nie chce ci zrobić krzywdy! Gdyby nie my, to byś teraz nie rozmawiała ze swoją mamą, prawda? ── spytał po chwili Raichi, próbując zarazem uspokoić przerażona do granic możliwości dziewczynę.
Naoki w tym czasie tylko ciężko westchnął. Nie spodziewał się tego, że ona tak to mocno przeżyje. Jednak nic na to już poradzić nie mógł i pozostało mu tylko ją uspokoić. Jednak tak naprawdę mógł się tego spodziewać, zważywszy na to, czego wówczas doświadczyła. A doświadczyła czegoś, czego nikomu tak naprawdę nikomu nie życzył.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania