Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Szpitalna Historia O Duchach — Rozdział 04

── Chyba nie mówicie, że to, co widziałam, było prawdą?! ── spytała zaraz [T/I], zarazem robiąc coraz większe oczy niczym jak talerze obiadowe, mając przy tym kompletny mętlik w głowie i wiedziała, co było prawdą, a co nie.

 

── Tak, to co widziałaś i doświadczyłaś, jest najszczerszą prawdą! Nie przyśniło Ci się, ale lepiej dla ciebie, byś więcej o tym nie wiedziała. Mogę cię zaś zapewnić, że ten psychol został unieszkodliwiony na amen! ── wyjaśnił po chwili Naoki, zarazem poprawiając okulary na nosie, gdy wypowiadał owe słowa.

 

Na dźwięk jego słów [T/I] odetchnęła z ulgą, że jednak nie postradała zmysłów. A to dlatego, że od samego przebudzenia bała się, że tamten będzie ją szukał. Jednak do tego niedojdzie i wszystkie jej obawy z tym związane się ulotniły. Dlatego też mogła przestać na tę chwilę obawiać się lekarzy, którzy jednak nic jej już nie zrobią.

 

── To dobrze wiedzieć, bo się bałam, że on dalej będzie chciał mnie dorwać... A tak poza tym to, co tutaj robicie? ── odparła po chwili [T/I], ciesząc się w duszy, że miała to za sobą.

 

Kiedy Raichi i Naoki usłyszeli jej słowa, spojrzeli się na siebie i znowu westchnęli. Nawet przestali już liczyć, ile razy do tej pory westchnęli, a było to już kilkanaście razy. Jednak nie mogli się na nią złościć, bo to było zrozumiałe, że miała swoje obawy. Co było mocno zrozumiałe i każdy na jej miejscu, tak samo, by się stresowała.

 

── Po prostu chcieliśmy się upewnić, że wszystko jest z tobą dobrze. Plus musieliśmy zatuszować tę sprawę, a nie było to takie proste. Stąd lekkie przesunięcie czasowe pod względem powiadomienia twojej rodziny o twoim znalezieniu się w szpitalu ── oznajmił w końcu Naoki, wiedząc, że ona nie spocznie, dopóki się wszystkiego nie dowie.

 

── To bardzo zrozumiałe, zważywszy na okoliczności, w jakich się znajdowałam. Tym bardziej że pewnie zostałam przechwycona podczas podróży karetką do szpitala. Dziękuję za rozwianie wątpliwości! ── skwitowała w końcu [T/I], zarazem w pełni się uspokajając.

 

Teraz była w 100 procentach pewna, że naprawdę ją uratowali. Za co była im dozgonnie wdzięczna. Gdyby nie oni, zapewne teraz już, by dawno wąchała kwiatki od spodu albo stała się jakimś potworem, który byłby na usługach tamtego wariata. Na samo wyobrażenie zrobiło jej się zimno i słabo zarazem.

 

── W takim razie, nasza rola już się zakończyła! I czas pokaże, czy jeszcze się spotkamy! ── oznajmił po chwili Naoki, zarazem przywracając czas na swoje miejsce, z powodu jej dziwnego zachowania, jej mama nie wiedziała, co ma robić.

 

Spojrzała się w kierunku, w którym wskazywała jej córka, nikogo podejrzanego nie widziała. Dlatego szybko jej wzrok skupiła na swojej córce, bo co innego mogła zrobić? [T/I] kątem oka patrzyła, jak tamta dwójka puściła do niej oczko, aby po chwili zniknąć niczym jak za dotknięciem magicznej różdżki. Lekarz w tym czasie poprosił pielęgniarkę o termometr, który wskazywał po jakimś czasie, że jednak nie ma temperatury.

 

── Przepraszam, możliwe to jeszcze efekt uboczny uderzenia w głowę! ── rzekła w końcu [T/I], bo niby co innego mogła powiedzieć, bo i tak, by jej nie uwierzyli, więc lepiej było znaleźć inne wytłumaczenie na jej dziwne zachowanie.

 

── W sumie, jest to nawet możliwe, ale z czasem przejdzie! ── powiedział w końcu lekarz, nie bardzo chcąc uwierzyć na słowa dziewczyny.

 

── Chyba pan nie insynuuje, że moja córka postradała zmysły? ── spytała po chwili jej mama, lekko, zarazem podnosząc głos.

 

[T/I] wcale nie słuchała już tego, co mówili, bo po prostu chciała już odpocząć. Za dużo się działo i jej obolała głowa wolniej te fakty przetrawiała, ale jednego była pewna, nie zwariowała! Co było jej mocno na rękę i była z tego powodu bardzo zadowolona. Każdy na jej miejscu z takiego powodu byłby zadowolony, prawda?

 

── Wcale nie mówiłem, że pani córka postradała zmysły! Po prostu to normalne w takich przypadkach, jak się pani córce przytrafił! ── odparł po chwili lekarz na swoją obronę, doskonale, rozumiejąc poruszenie rodzicielki jego pacjentki.

 

Po tym, co przed chwilą usłyszała, [T/I] wolała nie wspominać tego, co przeżyła. Bo gdyby to zrobiła, jak nic, by wzięli ją za wariatkę, a tego, jak wiadomo,by, jak najbardziej nie chciała! Nie miała zamiaru udawać się do psychiatry i psychologa, aby jej przepisano jakieś leki na mózg.

 

Dlatego też, jednak postanowiła zostawić to, co się stało dla siebie samej. A i tak, by nikt jej nie uwierzył, tym bardziej że nawet nie zauważyli tamtej dziwnej dwójki, która ją uratowała, a teraz sprawdzała, czy wszystko było z nią jak trzeba. Lecz, czy przypadkiem znowu [T/I] nie została przez kolejnego psychopatę porwana.

 

Mogła tylko robić dobrą minę do złej gry, bo nic innego jak wiadomo, jej nie pozostało. Dlatego wolała się nie odzywać, podczas dalszej wymiany zdań między jej mamą a lekarzem. Koniec końców za jakiś czas zostanie wypisana ze szpitala, za którym od tego momentu za bardzo nie przepadała, ale kto, by się jej dziwił, że tak miała?

 

Każdy na jej miejscu, by pewnie zaczął mieć awersję do szpitali. Chociaż miała cichą nadzieję, że za jakiś czas przestanie się ich bać i będzie mogła pójść do przodu. A na razie, musiała z tym żyć, bo innego wyboru nie miała i była im dozgonnie wdzięczna, że ją zdołali uratować.

 

Gdyby nie oni, zapewne teraz wąchałaby kwiatki od spodu w jakimś rowie. A w najgorszym przypadku stałaby się jakimś bezmózgim zombie pod kontrolą tamtego psychola. Czego naprawdę nikomu nie życzyła, nawet największemu jej wrogowi. Na całe szczęście, teraz już naprawdę była bezpieczna, i to dla niej było najważniejsze.

 

Po rozmowie z jej mamą lekarz i jego świta opuścili pokój, w którym [T/I] i jej mama aktualnie się znajdowały. I na nowo w pomieszczeniu zapanowała obopólna cisza, którą w tym przypadku była jej na rękę. Zarazem była ciekawa, czy kiedykolwiek będzie miała możliwość spotkania swoich wybawców, aby lepiej im za to podziękować.

 

── Może lepiej będzie, jeśli ich więcej nie zobaczę... ── pomyślała po chwili [T/I], kiedy zdała sobie sprawę z tego, że to nie był dobry pomysł.

 

Bo nie miała zamiaru przeżywać tego, co przeżyła kolejny raz tego była w stu procentach pewna! Wystarczyło jej ten jedyny raz, który prawie skrócił jej żywot o 10, jak nie lepiej lat. Chociaż tak naprawdę nie było, ale odmieniło ją diametralnie, w porównaniu do tego, jaka była przed tym koszmarnym incydentem.

 

── W takim razie, odpoczywaj, a ja kupię ci jakieś pyszne jabłka do jedzenia, dobrze? ── z rozmyślań wyciągnęły ją słowa mamy, która aktualnie podnosiła się ponownie z krzesła, na którym niedawno usiadła.

 

── C-co? ── wydukała po chwili [T/I], zaraz też, skupiając swój wzrok na swojej ukochanej mamie, jakby zupełnie zapomniała o jej istnieniu.

 

── Mówiłam o tym, abyś odpoczywała, a ja kupię ci pyszne jabłuszka do jedzenia, dobrze? ── ponowiła swoje słowa jej mama, podczas tego, jak brała swoją torebkę do ręki.

 

── Jasne, nie ma sprawy! ── odparła po chwili [T/I], na słowa wypowiedziane przez swoją mamę.

 

── W takim razie, niedługo do ciebie wrócę! ── powiedziała po chwili jej mama, aby zaraz opuścić pokój i ostrożnie, zamykając za sobą drzwi.

 

[T/I] w kompletnej ciszy, spoglądała, jak jej mama opuszcza pokój. A co za tym idzie, zostawiając ją samą ze swoimi własnymi myślami. Teraz dla niej najważniejsze było odpocząć i spróbować zapomnieć o tym, co przeżyła. Co nie było takie proste, jak się jej na samym początku wydawało.

 

Jednak co nie znaczyło, że musiała się pod tym względem poddać. A to jak wiadomo dla [T/I] nie było takie proste, jak się jej wydawało. Bo jak tylko zamykała oczy, oczami wyobraźni przeżywała całą historię od nowa. I nie ważne, jakby chciała tego się pozbyć, to nie mogła tego zrobić. To powoli zaczynało doprowadzać ją do szewskiej pasji i nawet jej najdroższą mama nie była w stanie jej pomóc.

 

── Ile jeszcze to będzie mnie męczyło?! ── pomyślała po chwili [T/I] tuż po tym, jak wróciła, ze szpitala do domu.

 

Jednego była pewna, że nie miała zamiaru udawać się do psychiatry, bo wtedy źle, by się to skończyło. Nie miała zamiaru brać leków i tak dalej, a tym bardziej mieć w papierach, że jest nienormalna. Tego była w stu procentach [T/I] pewna, bo nie było mowy, aby, ktokolwiek inny uwierzyłby jej na słowo. Ponownie westchnęła i spojrzała się w kierunku okna, jakby się nad czymś mocno zastanawiając. Nim w końcu dotarło do niej, że mogła po prostu spisać swoje przeżycia w formie opowiadania!

 

── ŻE TEŻ NA TO WCZEŚNIEJ NIE WPADŁAM?! ── pisnęła znikąd po chwili [T/I], tuż po tym, gdy zdała sobie sprawę o tym, że nie przyszło jej do głowy, aby spisać tę pokręconą historię.

 

Widać było jak na dłoni, że tak bardzo to przeżywała, że nie przyszło jej do głowy, aby przelać to na tak zwany papier. Tak też, jak już wszystko było jak trzeba przysiadła do komputera i włączyła edytor tekstowy i zaczęła pisać. Dopiero kiedy przelała wszystko, co w niej siedziało od dłuższego czasu, poczuła w końcu ulgę.

 

── Teraz tylko sprawdzić błędy i tak dalej i mogę dodać na mojego bloga... ── mruknęła pod nosem [T/I], tuż po tym, jak zapisała dokument, aby go nie stracić.

 

Od tego momentu wszystko było już jak trzeba, i to było dla niej z tego wszystkiego najważniejsze. Chociaż nie znaczyło to, że jak tylko zaczynało być ciemno, nie odczuwała z tego powodu dyskomfortu. Nie wspominając o tym, że nie lubiła zostawać sama gdziekolwiek, a tym bardziej w takim miejscu, jak szpital, tego była w stu procentach pewna.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania