Poprzednie częściTajemnica samolotu prezydenckiego

Tajemnica Szepczących Skał

W sercu Beskidów, gdzie mgły snują się jak duchy przodków, leżała dolina otoczona stromymi szczytami. Góry te, znane jako Szepczące Skały, od wieków budziły lęk i fascynację. Legendy mówiły o starożytnych teozoficznych bractwach, które w jaskiniach praktykowały alchemię duszy, łącząc materię z eterem. Potoki szemrały pieśniami zapomnianych bogów, a skały ukrywały tajemnicze budowle – ruiny świątyń, gdzie magia splatała się z rzeczywistością. To tu, w małej wiosce u podnóża, rozpoczął się koszmar.

Asia Kowalska, młoda detektyw z Krakowa, przyjechała na urlop. Miała dość miejskiego zgiełku, spraw o kradzieżach i oszustwach. Chciała tylko wędrować szlakami, słuchać szumu strumieni i oddychać czystym powietrzem. Ale los miał inne plany. W pierwszym dniu, gdy wspinała się na Przełęcz Duchów, natknęła się na ciało. Leżało w płytkim potoku, twarzą w dół, z rękami rozpostartymi jak w modlitewnym geście. Był to stary góral, Janek Wolski, znany z opowiadań o dawnych czarach. Jego szyja nosiła ślady duszenia, a w dłoni ściskał amulet – srebrny medalion z wygrawerowanym symbolem teozoficznym: okiem w trójkącie, otoczonym runami.

Wioska trzęsła się od plotek. "To klątwa Szepczących Skał!" – szeptali starzy. Asia, choć na urlopie, nie mogła odpuścić. Zgłosiła sprawę lokalnej policji, ale posterunkowy, stary i przesądny, machnął ręką. "Tu góry rządzą, paniusiu. Lepiej nie węszyć." Ale ona węszyła. Zaczęła od chaty Janka. W środku panował chaos: przewrócone meble, rozsypane zioła, a na stole leżała stara księga – "Teozofia Górskich Duchów", pełna notatek o alchemii i rytuałach. Jedna strona była wyrwana. Co ukrywała?

Następnego dnia Asia spotkała Marcina, młodego przewodnika górskiego. Miał oczy jak głębokie jaskinie i znał góry jak własną kieszeń. "Janek szukał Zaginionej Świątyni" – powiedział, prowadząc ją szlakiem wzdłuż rwącego potoku. "Legenda mówi, że w skałach ukryta jest budowla z czasów słowiańskich czarodziejów. Tam, gdzie potoki łączą się w wir, jest wejście do jaskini, gdzie materia staje się duchem." Marcin mówił o teozofii – wierzeniach, że dusza ewoluuje przez cykle, a góry są portalem do wyższych planów. Asia słuchała sceptycznie, ale coś w jego głosie budziło dreszcz.

Wędrowali godzinami. Potok szumiał, jakby szeptał sekrety. Skały wokół nich formowały naturalne łuki, jak bramy do innego świata. Nagle Marcin zatrzymał się. "Słuchaj." Asia usłyszała: cichy szmer, jak szept wiatru, ale z słowami. "Szepczące Skały... one mówią do tych, którzy wiedzą." Dotknęli kamienia – był ciepły, pulsujący. Magia? A może halucynacja od wysokości?

Dotarli do jaskini. Wejście ukryte za wodospadem, gdzie potok spadał kaskadą. W środku panowała ciemność przerywana bioluminescencyjnymi grzybami, świecącymi jak zaklęte gwiazdy. Asia znalazła ślady: odciski butów, świeże. "Ktoś tu był niedawno." Marcin zapalił latarkę. Na ścianie – freski: postacie w szatach, trzymające kryształy, symbolizujące transmutację duszy. Teozoficzne motywy, łączące hinduizm z słowiańskimi wierzeniami. W głębi – ołtarz z tajemniczą budowlą: małym kamiennym kręgiem, w centrum którego leżał... brakujący fragment księgi Janka.

Ale nie byli sami. Z cienia wyskoczył cień – zamaskowana postać. Walka wybuchła. Asia , wyszkolona w samoobronie, powaliła napastnika. To był sołtys wioski, Tadeusz. "Dlaczego?" – spytała, wiążąc go. Tadeusz splunął. "Janek znalazł skarb. Kryształ Duszy, artefakt z legend. Mówi się, że daje moc panowania nad umysłami, alchemia teozoficzna w czystej formie. Chciałem go dla siebie, by rządzić wioską. Zabiłem go w potoku, udając klątwę."

Ale to nie koniec. Gdy Tadeusz mówił, skały zaszumiały głośniej. Jaskinia zadrżała. Magia ożyła? Asia poczuła przypływ energii – wizje: duchy przodków, szeptały o równowadze. Kryształ, ukryty w ołtarzu, zalśnił. Dotknęła go – i zobaczyła prawdę. Tadeusz kłamał częściowo. To nie on zabił, lecz... Marcin? Wizja pokazała: Marcin dusi Janka, kradnie amulet, ale sołtys był wspólnikiem.

Obróciła się. Marcin trzymał nóż. "Teozofia uczy, że dusza musi ewoluować przez ofiary. Janek był słaby, ja jestem godny kryształu." Rzucił się na nią. Walka w jaskini: echo odbijało się od skał, potok wlewał się do środka. Asia użyła magii – czy przypadkiem? – skupiając umysł na krysztale. Błysk światła oślepił Marcina. Upadł, a skały zamknęły wyjście za Tadeuszem, więżąc go.

Anna wyszła z jaskini, niosąc kryształ. Potoki uspokoiły się, szepty ucichły. Wioska dowiedziała się prawdy: morderstwo z chciwości, podszyte legendami. Ale czy magia była realna? Asia, metafizycznie odmieniona, wróciła do Krakowa, z amuletem w kieszeni. Góry nauczyły ją, że zagadki kryminalne splatają się z tajemnicami duszy.

Lecz w nocy, gdy spała, słyszała szept skał. Czy to koniec? Czy kryształ przywoła nowe cienie? Góry milczą, ale ich magia trwa.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania