To nie był k... piknik, czyli...cz.2

,,Każdy ma plan, dopóki nie dostanie w mordę”

Mike Tyson

 

(Pokój nr. 422 jednego z urzędów państwowych, godz. 9.32).

 

Artur: Chyba rozbiera mnie choroba. Wszystko mnie boli jak cholera i niestety, chce mi się rzygać.

Jacek: Może zaoszczędziłbyś nam tych szczegółów? A swoją drogą, to lepiej zapisz się do lekarza, bo nas pozarażasz, a ja nie mam pieniędzy na leki.

Artur: Spokojnie, to tylko grypa żołądkowa. Cola plus paluszki i za dwa dni mi przejdzie.

Sylwia: Zwariowałeś? Wypad do domu. Jeszcze tego nam brakowało.

Artur: Ok. mogę pójść, chodźmy i zaraz, ale mam pytanie. Kto z was zna komunikatywny angielski?

Sylwia: Dobrze wiesz, że tylko Ty.

Artur: No, właśnie. To kto do cholery, poprowadzi spotkanie z delegacją z Walii?

Sylwia: Ty?

Artur: No, właśnie.

Sylwia: Ale, jak im tam puścisz pawia, to szefostwo nie będzie zadowolone.

Artur: Ryzyk, fizyk lub jak to mawiał dziadek, wchodząc do wanny - ,,co, ma wisieć, nie utonie”.

Sylwia: A pies to wszystko trącał, rób co chcesz. Ale jak mnie zarazisz, to tego gorzko pożałujesz.

Jacek: Artur, jeżeli masz grypę żołądkową, to pamiętaj, nie korzystaj z windy.

Artur: Dlaczego?

Jacek: Jak zapewne wiecie, zanim trafiłem do was, pracowałem w biurze, którego siedziba mieściła się na 23 piętrze. Pewnego dnia, nasza dyrektorka poczuła się bardzo źle i zaczęła wymiotować. Jasnym było, że dopadła ją grypa żołądkowa. Postanowiła więc pojechać do lekarza, a potem do domu. Wsiadła do windy i wiecie co się stało?

Sylwia: Tylko nie mów, że się zepsuła.

Jacek: Dokładnie i co gorsza, winda z Panią Dyrektor w środku zatrzasnęła się między piętrami…na całe dwie godziny! Dodam tylko, że oprócz wspomnianej Pani Dyrektor w windzie znajdowały się jeszcze cztery osoby.

Sebastian: Ja pierdolę, co za syf. Błagam tylko nie opowiadaj, co było dalej, bo tym zaraz, to ja puszczę pawia.

Jacek: Dobrze wiecie, co było dalej. Dodam, że dyrektorka po tej całej sprawie, zwolniła się z pracy.

Artur: No, ja się nie dziwię. Szkoda kobiety. A swoją drogą jak słabą i wadliwą istotą jest człowiek. Ciągle coś, gdzieś go boli, strzyka itp. A podobno jesteśmy stworzeni na podobieństwo Boga.

Jacek: Kiedyś pewien obolały, starszy mężczyzna, podnosząc się z trudem z łóżka powiedział ,,Jeżeli człowiek jest stworzony na podobieństwo Boga, to ja mu współczuję”.

Sebastian: I miał rację. A co, się tyczy niedoskonałości ludzkiej istoty, to czy ktoś z was, ma tabletki przeciwbólowe?

Jacek: A ciebie, co Cię boli?

Sebastian: Ząb.

Jacek: Ząb?

Sebastian: Tak ząb.

Jacek: A wiesz, co moja babcia mówiła, gdy kogoś bolał ząb?

Sebastian: Co?

Jacek: Że, tylko chamów bolą zęby, bo człowiek kulturalny chodzi do dentysty.

Sebastian: No, teraz to przegiąłeś. Czyli Twój kierownik jest chamem? Bo, boli go ząb?

Jacek: Ja tylko zacytowałem moją babcię. Resztę dopowiedziałeś sobie sam.

Sebastian: Jedyne, co potrafisz, to wbijać szpilę w innych i jeszcze wmawiać im, że to dla ich dobra.

Sylwia: Oj, wydaje mi się, że to początek końca pięknej przyjaźni.

Sebastian: Jakiej przyjaźni? Przyjaciela, to ja w życiu miałem tylko jednego.

Sylwia: I co, się z nim stało?

Sebastian: Zdechł.

Jacek: Cały Sebastian, o przyjacielu mówi, że zdechł. Co, za brak szacunku.

Sebastian: Zdechł, ponieważ był psem.

Sylwia: I co z tego, że był psem? A w czym psy są gorsze od ludzi? Ja bym nigdy nie powiedziała o swoim piesku, że zdechł tylko umarł.

Michał: Sylwia ma rację. Dla mnie pies, stoi pod wieloma względami wyżej niż zdecydowana większość ludzkości. Kto inny potrafi tak bezinteresownie kochać? Kto nigdy cię nie zdradzi? I te oczy wypełnione miłością. W ogóle z psem wiąże się tajemnica, której ja nie rozumiem. Zobaczcie sami, pies bez względu na warunki jakie przyjdzie mu żyć, zawsze podąży za swoim panem. Nawet, gdy ten właściciel okaże się draniem i o niego nie dba. Natomiast człowiek, któremu pomożesz, którego wyciągniesz z tarapatów, niejednokrotnie w zamian za Twoją pomoc, odpłaci Ci niewdzięcznością, a nawet skrzywdzi Cię, gdy tylko będzie miał ku temu okazję.

Jacek: To akurat jest prawda. Znam pewną historię z życia wziętą. Otóż mój znajomy, pomógł swojemu najlepszemu koledze, i jak możecie się domyśleć bardzo źle na tym wyszedł. Ten jego koleżka miał firmę, coś poszło nie tak, mniejsza z tym co i zbankrutował. Następnie, jak to zwykle bywa, pojawiły się narkotyki i alkohol. Mój znajomy, zlitował się nad nim i wsparł go finansowo, zawiózł na odwyk, a potem zabrał do domu. I wszystko, było by dobrze, gdyby nie fakt, że po roku okazało się, że jego żona jest w ciąży. Domyślcie się z kim. A, że dom i firma były, z powodów podatkowych zapisane na żonę, a dodam tylko, że nie mieli współwłasności małżeńskiej, mój kolega z dnia na dzień, stracił wszystko. Co gorsza, zamiast walczyć o swoje, uniósł się honorem i odszedł z tym co miał. A, że nie miał nic, z czasem role się odwróciły, i tym razem, to on zaczął pić i ćpać. Tylko, że jemu, już nikt nie podał pomocnej dłoni…niestety. W zeszłym roku znaleźli go w osiedlowym śmietniku, powodem śmierci był tzw. złoty strzał. Czasami, gdy przechodzę obok jego domu, widzę jak ten koleżka, bawi się w ogrodzie z dwójka swoich dzieci. Bo, w tak zwanym międzyczasie urodziło im się jeszcze jedno dziecko, a mój znajomy, spoczywa gdzieś w zaniedbanej mogile, i nawet mu nikt świeczki nie zapali.

Sylwia: Smutne to, ale prawdziwe. Jak to mówią, pies, którego karmisz okazuje więcej wdzięczności, niż człowiek, któremu pomagasz. Pies to jedyny dowód, na istnienie w tym świecie bezinteresownego dobra.

Artur: Masz rację. Jedyny dowód. Ja nie znam innych przykładów ,,dobra”. Wszystkie nasze czyny np. pomoc innym, miłość rodziców wobec dzieci i odwrotnie są podyktowane naszym pragnieniem bycia potrzebnym itp. Nawet, gdy umiera ktoś bliski, to tak naprawdę, nie płaczemy nad na nim, ale nad sobą, bo, to my zostajemy tu sami…i to nas boli. Czyste, bezinteresowne dobro, w naszym przesiąkniętym złem świecie, po prostu nie istnieje …i dlatego w psach ostatnia nadzieja.

Jacek: Czyli jeżeli chcesz mieć prawdziwego przyjaciela, to kup sobie psa!

Sylwia: Nie kup, tylko adoptuj, bo to będzie nowy członek rodziny.

Sebastian: To prawda! I na pewno z powodu bólu zęba, nie nazwie cię chamem. Ale jak to mówią, jest takie stare bokserskie zdanie- ,,każdy jest mądry, aż dostanie lanie’’.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • AlaOlaUla dwa lata temu
    Bardzo przeszkadza mi bluzg w tytule.
    Mimo, iż przeklinam, to tytuł w takiej formie mnie zniechęca.
  • AlaOlaUla ponad rok temu
    Łoooo, pan usunął bluzga???!!!
    Ale jajka!!!
    Dziękuję panu uprzejmie???
  • Artur131313 ponad rok temu
    Bardzo proszę ...choć nie wiem czy dobrze zrobiłem, bo wylgarne słowo zostało tu użyte celowo. Pozdrawiam serdecznie

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania