TW #10 - W Bożym gaju
Postać: Dzieci bez ust
Zdarzenie: Światło zaraz zgaśnie
Gatunek: Thriller (?)
Moja wariacja na temat. Miłego odbioru.
VII.
Chmura pyłu, połykająca ostatnie marzenia. Stoję. Zawieszony między przeżartym sercem, a iluzyjnym romantyzmem. Roztrzaskany kieliszek.
Krew szepcąca co noc.
Moi bracia i siostry mnie zawiedli.
Chłonę energię, z upadłych obrazów. Klęczę. Zawieszony między upadłą duszą, a iluzyjnym marzeniem.
Martwe ciała.
Duch wzywający co poranek.
Moi bracia i siostry mnie kochają.
W takt muzycznej ekstazy. Dzierżąc nóż pokoleń.
Dokonuję ofiary. Dla siebie. Dla niej. Dla niego.
Czy to koniec?
Poranek stał się głazem, ciążącym u mych stóp.
Kocham cię, mamo.
Z ustami związanymi; naprzeciw przenikliwej czerwieni.
VI.
Księga szepcząca.
Księga tłumiąca.
Księga trująca.
Z miłości braterskiej.
Z miłości siostrzanej.
Nazywany legionem bez ust.
Nazywany dziećmi bez ust.
Kołyszący czasoprzestrzeń.
Kołyszący niebo.
Kołyszący piekło.
IX.
Dziś braciszek odwiedził Boży gaj. Rozmawiał z aniołami.
Umożliwiła mu to modlitwa.
Gorliwa. Prawdziwa.
Zainicjowana.
Wystarczyło milczeć...
XII.
Lustro odbijające ciemność. Światło, tak długo zwlekające, postanowiło ugościć współbraci zbrodni.
Pierwszy strzał. Brak wszelakich odczuć.
Drugi strzał. Czy tak wyglądają wrota piekieł?
Trzeci strzał. Dzieci bez ust okazały się snem. Słodkim, naiwnym snem.
Czwarty strzał. Jestem czystą miłością.
Piąty strzał. Uratowałem całe pokolenie.
Szósty strzał. Tak więc wygląda, gasnące światło.
Padam na podłogę.
Nieznani mi ludzie; niewolnicy układający jednego po drugim.
Ktoś inicjujący modlitwę.
Dzieci bez ust istnieją.
Między niebem, a piekłem.
Pośród zardzewiałych gwoździ; uwielbiają się chować.
Oto ostatnie słowa.
Z Bożego gaju.
Komentarze (30)
Witamy nowy tekst! :)
A dziękuję za powitanie. ^^
Witaj Somethig.
Podobało mi się. Takie mam skojarzenia z ludźmi, którzy są przekonani, że czynią dobrze. Nawet jeżeli sprawiają komuś krzywdę (lub gorzej), wierzą, że ma to cel i służy większemu dobru.
Całość niepokojąca w taki sposób, jak lubię.
Dziękuję za lekturę i przemyślenia. :)
Coś... coś znowu na myślenie. Aż się myśli lasują:) I dobrze!
Subiektywki me:
34... hmm... jakby pierwszy rok po smierci Chrystusa.
VII→ zaiweszony w zwatpieniu, czy warto było...dla nich... moją krew...poranek zmienia... lecz jednoczesnie ciężarem odpowiedzialności...
zowu żywi...
VI→plecionka zdarzeń możliwych
IX→słowa zbędne myśli bardziej chłonne... na zewnątrz...
XII→jedno wielkie za i przeciw.... jedyna nadzieja, że światło jest przyczyną cienia, lecz nie jego źródłem?
"dzieci bez ust''→ dlatego, że "nie miały co powiedzieć"", czy mogły by rzec "za dużo"? →są między gwoździami, symbolem....nadzieii, czy tylko... ''skrzepłą rdzą''?
Pozdrawiam:) Mnie się tekst podoba →5
Dziękuję, DD - za lekturę i analizę. :)
Witaj,
Przeczytałam kilka razy, w skupieniu, i na luzie...
Dla mnie za ciężkie.
Nie łapie skojarzeń, podtekstów, niuansów. Symbolika aż krzyczy z tego utworu (jak choćby "dzieci bez ust") a ja czuję, że nie umiem się przedrzeć i właściwie tego odebrać.
Zaznacze więc tylko, że byłam.
Pozdrawiam
Dziękuję za wizytę i lekturę. Wiele to dla mnie znaczy. :)
Miałaś świetny zestaw.
Co do tekstu - słowa ułożone pięknie, jednak rozumiem może z 30 %.
30 % to za mało, by wypowiedzieć się szerzej.
Z jednej strony doceniam sprawne władnie metaforami i piękne układanie słów, z drugiej - brakuje kompromisu, tak by przekaz był w miarę zrozumiały. Gdybym chciała czytać niezrozumiałe rzeczy, wybrałabym tekst w innym języku. Przepraszam, szczerze...
Za co przepraszasz? Masz prawo do swojej opinii. Dziękuję za zerknięcie. :)
Dla mnie to taki czyściec za życia,,, coś pomiędzy ''przeżartym sercem, a iluzyjnym romantyzmem'' . Gdy wnikam, widzę tyle nieszczęścia, że aż boję się o tym pisać.
Dziękuję za lekturę. Mam nadzieję, że ten obraz pozostawił jakiś wewnętrzny ślad. (jakkolwiek to brzmi)
Something pozostawił, ale nie chciałabym przytaczać tutaj tych obrazów.
betti I dla takich czytelników piszę. Aby mogli coś poczuć, przyjąć.
Something jestem pod wrażeniem, niemniej wiesz, że czeka Ciebie ostracyzm?
betti Hmm... niechaj nadejdzie. Nie piszę pod tłum ludzi, tylko dla tych, co mają ochotę wejść do mojego świata. Robię tak, w każdej dziedzinie sztuki - eksperymentuję, szukam.
Witam.
Jam prosty człek, więc teksty tego typu są jakby powyżej mojego poziomu pojmowania. Mimo to przeczytałem chyba z pięć razy wszystko razem oraz każdą część z osobna i nawet jakoś to zinterpretowałem, choć nie wiem czy właśnie to autor miał na myśli. Z drugiej strony, czy w takich tekstach nie chodzi właśnie o to, aby każdy czytelnik miał własne, nieporównywalne z nikim innym przemyślenia?
Pozdrawiam
Dziękuję za lekturę. :) Cieszy mnie, że posiadasz własne przemyślenia.
Strasznie smutne.
Dziękuję za odwiedziny.
nie rozumiem niestety. albom głupi albo to bełkot
Dziękuję za lekturę.
Taki trochę Macbeth w połączeniu z Redutą Ordona.
Ciekawe, wymagające zatrzymania się nad tekstem i przemyślenie. Czasem kilkukrotne.
Niewątpliwym walorem jest to, że pozostawiasz bardzo szeroką przestrzeń do interpretacji.
Dziękuję za lekturę.
Hmm dla mnie zbyt enigmatyczne. I bardziej poezja niż proza...
Dziękuję za odwiedziny. :)
Dzień dobry!
Przypominamy o obdarowywaniu zestawami – jutro o godz. 20.00.
Pozdrawiamy :)
Something, oto Twój zestaw:
Postać: Daltonista sortujący kredki
Zdarzenie: Dzień w którym wybiło szambo
Gatunek (do wyboru): Science fiction lub Proza poetycka lub Felieton lub Horror i pochodne
Czas na pisanie: 7 lipca (niedziela) godz. 19.00
Powodzenia :)
"Poranek stał się głazem, ciążącym u mych stóp." - cały czas lecisz teraźniejszym, więc zastanawiam się czy i tu nie dać: staje się.
Podoba mi się moment z wyliczaniem strzałów.
Tekst podniosły, bądź usiłujący podniosłym być. Trudny, wielointerpretacyjny i trochę (jedynie dla mnie) przepompowani. W sensie: ambonalny.
Fragmentarycznie - np. ten wyimek ze strzałami - świetne, ale całościowo nie mój level czuciowy.
Pozdrox
Dziękuję za odwiedziny. A także spostrzeżenia. :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania