Poprzednie części: Tylko rzeczy, które sprawiają ból, są prawdziwe
Tylko po to by wydłużyć lot
migrujące ptaki
i jedno miejsce wolne w kluczu
więc próbujesz je zająć
jakbyś nie wiedziała że
lecąc w takiej formacji należy poddać się
rygorom pewnego porządku i kolejności
które męczą takich jak my bardziej niźli lot
nieuporządkowanym stadem
Komentarze (11)
Fiuuu, fiuuuu, niesztampowe i się mi podobuje, ot co ( ≖‿ ≖ )
Miłego dnia :)
Miałem okazję zobaczyć roszadę w kluczach (to chyba były gęsi, bardzo wysoki pułap), tych kluczy było kilka i nagle wszystko się zmienia, setki ptaków zmienia formację, fantastyczne zjawisko. Nie sposób uwierzyć jak to możliwe tak sprawnie komunikować się pomiędzy sobą.
cul8r
A jeśli ktoś jest samotnikiem czy należy przed takim ''ptakiem'' zamknąć niebo i wykluczyć go z pretendujących do skrzydeł?
Grafomanka
"A jeśli ktoś jest samotnikiem czy należy przed takim ''ptakiem'' zamknąć niebo i wykluczyć go z pretendujących do skrzydeł?"
To już do "samotnika" należy decyzja, czy zajmie "wolne miejsce w kluczu", druga sprawa, że z taką "naturą" pewnie i tak preferuje latać solo i nikt mu tego nie zabrania, ale, jak chce we formacji, to obowiązkowo powinien poddać się rygorom lotu w kluczu, w przeciwnym razie wypadnie z szyku.
o nim pseud, ale to nudne być w szyku, ulegać rygorom. Gdzie w tym wolność?
Grafomanka Ktoś tam woli w szyku a inny nie... ale prawda jest taka, że człowiekowi jeszcze nigdy się nie udało sformować klucza, gdyż jest zbyt interesowny, każdy chce lecieć z tyłu, gdzie traci się najmniej energij.
Gęsi są rodzaju żeńskiego, więc tak się nasuwa.
Tęsknota przypominająca Andersenowego brzydkiego łabądka. Z tym wyjątkiem, że tutaj jest owe jakieś "my" i możemy do upadłego się zastanawiać, czy chodzi np. o muchy, wróbelki, nietoperki, motyle czy orły, czy nawet jakieś nadprzyrodzone, wszystko jedno, brak im tego upragnionego poczucia przynależności do jakiejś większej wspólnoty. Pasowało by jeszcze związać autorowi sznurówki do fotela, by nie wstał, nim powie, o jakiej więzi mu się tam w głowie ułożyło i miał na myśli, bo nie tyle kim są, jest istotne, odczuwają ten sam brak.
Jak wiadomo, się nie przyzna, żeby sobie czytelnik wyobrażał.
Może po prostu wpadli na chwilę na siebie i rozwalili dzioby, przynajmniej w domyśle "ta słabsza", rozwaliła.
Pozdr ;-)
Jest 1960. Jesteś zwykłym izraelskim dzieckiem. Budzisz się w sypialni, którą dzielisz z trojgiem dzieci z innych rodzin. Za chwilę zjesz śniadanie we wspólnej jadalni. Po południu, po szkole, Spędzisz kilka godzin z rodzicami. Może odwiedzisz dom, w którym mieszkają. Nie mieszkałeś tam, odkąd byłeś niemowlęciem, jest on identyczny, z każdym innym domem w tej społeczności. Krzesła, na których siedzisz, są również własnością społeczności. Później wrócisz do domu grupy, zjeść obiad z innymi dziećmi. Twoi rodzice będą jeść we wspólnej jadalni dla dorosłych. Wieczorem, pójdziesz spać we wspólnej sypialni. To było codzienne życie w kibucach. Które zostały zbudowane jako rodzaj utopijnego społeczeństwa, w którym dzielono się zasobami i obowiązkami oraz dbało o siebie nawzajem. Jedzenie, odzież, praca, pieniądze nawet wychowywanie dzieci było wspólne. A gdzie one teraz są? Istnieją, ale zdecydowana większość z nich ostatecznie przestała się dzielić. Powodem była natura człowieka, ludzie to nie migrujące ptaki w kluczu, w którym silniejszy niesie słabszego.
Bardzo ciekawe, i z tym wyjaśnieniem zdecydowanie ciekawsze, można i poczuć i zrozumieć.
Wpaść samemu bez tego rodzaju doświadczeń raczej nie sposób.
Tu jest taki rodzaj wściekłej po prostu melancholii, która oczekuje wyjaśnienia.
Mój ojciec pracował w dzielnicy dzisiaj zwanej u nas Dawnym Syjonem, w teatrze lalek; to dzisiaj dopiero sobie potrafię wytłumaczyć, jak dziwne jest dla dziecka zderzenie "martwych" nieruchomych lalek i wielu emocji, które próbują wyrazić.
Zobacz, jeśli chcesz
https://www.youtube.com/watch?v=JKjR9k-wW2g
Ja w ogóle jestem w szoku, że jest taki film:
https://www.youtube.com/watch?v=o7ab1wKw1hA
Tego pana rzeźbiarza znałam;-)
Fantastycznie tam odnajdywali się artyści o nazwiskach, jakie może występowały w tych kibucach. Zostawiali tam swoje dusze, niezrozumiałe lęki i tęsknoty, wchodzące gdzieś pod skórę.
Podoba mi się Twój wiersz razem z Twoim komentarzem.
Dziękuję, pozdrawiam :-) (przepraszam za dużo prywaty).
O rany, tam też jest moja ciotka.
;-)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania