Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Wampiry z Mrocznego Lasu – część 3
Nadszedł kolejny wieczór. Opowiem ci drogi Pawełku następną część bajki na dobranoc. Dowiesz się gdzie zapodziało się złote jajo demona Żmija oraz co stało się z Bogusławem. Jednak teraz skupmy się nad dalszą częścią mojej dobranocki. Kowal będący mężem Bożeny miał na imię Przemysław. Bohaterowie wyruszyli w kierunku rybackich sieci, które były położone na peryferiach wioski.
Obok wspomnianej osady przepływała rzeka zwana Martwą Rzeką. Jej niepokojąca nazwa wzięła się z faktu, że wieczorem była miejscem polowań utopców. Były to słowiańskie demony zamieszkujące bagna, jeziora czy rzeki. Jakbyś Pawełku zobaczyłbyś z bezpiecznej odległości takiego niebezpiecznego utopca, to przypominałby wyglądem około dwumetrowego człowieka, który miał jak ryba wyłupiaste oczy i ciało pokryte rybimi łuskami. Te mięsożerne potwory stały się topielcami, gdy zginęli jako ludzie utopieni w wodzie.
Tymczasem Przemysław razem z żoną Bożeną dotarli do rybackich, drewnianych chatek, by odszukać zaginione córki. Spotkali się z rybakiem, który widział jak tajemniczy mężczyzna rozmawiał z Mileną oraz Mirosławą, a następnie cała trójka udała się w kierunku Mrocznego Lasu. Na domiar złego stary rybak powiedział zaniepokojonym rodzicom, że ich córkom towarzyszył Słowianin podobny do opętanego Bogusława.
- Tak, na wąsy Peruna, przysięgam, że tym mężczyzną był Bogusław. Tylko był jakiś inny. Zachowywał się, jakby ktoś lub coś nim sterowało – rzekł rybak.
Nagle z rzeki wyłoniły się trzy ciała, które zaczęły zbliżać się do brzegu rzeki.
- Bożeno, uciekaj do centrum wioski, by zorganizować pościg za Bogusławem i naszymi córkami.
Gdy tylko przestraszona Słowianka zdążyła uciec przed niebezpieczeństwem, to głodni topielcy rozpoczęli atak. Kowal z rybakiem wzięli do rąk sieci rybackie i rzucili je w stronę nacierających demonów. Sieci rybackie na chwilę spowolniły wodne potwory, które zostały unieruchomione. Przewagę wykorzystali Przemysław z rybakiem, którzy zaczęli bić utopców z całej siły wiosłami do łódek. Słyszeli jak od uderzeń prowizoryczną bronią pękały i łamały się kości. Gdy tylko ranne utopce uwolniły się z pętających ich sieci, to musiały głodne uciec do wody.
Po skończonej walce kowal ruszył poszukać Bożeny, która zorganizowała pościg. W jego skład weszło udział sześciu lokalnych myśliwych wraz z Przemysławem, który był dowódcą. Rozpoczęła się pogoń. Kowal pomodlił się o pomoc do bogini łowów, lasów i dzikiej przyrody. Nazywała się Dziewanna. Na szczęście dobra bogini pomogła dzielnym Słowianom. Wysłała do nich sarenkę, która potrafiła mówić ludzkim głosem.
- Nie bójcie się mnie. Jestem waszą przewodniczką. Pomogę wam. Chodźcie za mną.
Po pięciu godzinach marszu siódemka Słowian z sarenką dotarli do jaskini ukrytej w samym sercu Mrocznego Lasu. Przed wejściem sarenka pożegnała się z myśliwymi, którzy poczęstowali ją pyszną marchewką. Nasi dobrzy bohaterowie szli przez korytarze jaskini, które oświetlały umocowane na jej ścianach zapalone pochodnie. Tropiciele wiedzieli, że w tym mrocznym miejscu nie są sami.
Nagle dotarli do wielkiej sali. Na jej środku stał tajemniczy ołtarz, do którego przywiązane były dwie młode i przestraszone dziewczynki. Ku przerażeniu Przemysława były to Milena i Mirosława. Obok ołtarza na podium było umieszczone wielkie, złote jajo demona Żmija. Takie same jakie sprezentował Bogusław ukochanej Ludmile, która stała się wampirzycą. Jajo Żmija zaginęło wtedy w nieznanych okolicznościach.
Tymczasem do środka pomieszczenia weszli zakapturzeni ludzie w czarnych togach i czarnymi maskami z rogami. Przewodniczył nimi kapłan, bez maski, który miał laskę z symbolem demona Żmija. Był to właśnie Bogusław.
Przemysław wiedział, że musi teraz uratować córki. Jednak nie będzie, to takie proste, bo sekciarze mieli przewagę liczebną…
Komentarze (4)
Dostałem od kogoś z Was piąteczkę. Teraz ktoś dał mi jedynkę. Pytam się za co taka ocena?
Jesteś na opowi dwa lata i nadal nie wiesz, że krąży tutaj seryjny Jedynkowicz, który PRAWIE wszystkim daje w prezencie jedną gwiazdkę?
😳
Po prostu trochę się zdenerwowałem skąd jest taka rozbieżność w ocenach i byłem ciekaw dlaczego tak jest. Kimkolwiek jest ten seryjny „Jedynkowicz”, to pozdrawiam go lub ją, bo nic nie poradzę na takie dziecinne zachowanie.
😉
A ja jego/ją nie pozdrawiam, bo to objaw choroby psychicznej.
Czerpanie satysfakcji z jedynkowania prawie wszystkich autorów jest nienormalne😑
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania