Poprzednie części: wiersz hermetyczny. dla ciebie.
wiersz mimochodem
ㅤ
na początku była droga
ㅤ
ㅤ
i tych kilka kochań po drodze. nimi mijam
dni ludzi jesienie. nimi zmierzam,
ㅤ
ㅤ
jak drzewo co nie ma w sobie
słońca umiaru,
ponikąd
po niedokończenie...
ㅤ
ㅤ
i tylko czasami,
ze strachu, że znaczeniom słów zbraknie,
zatrzymam się w wiersz
mimochodem i
Komentarze (8)
Ach ci kochankowie, tacy mimochodem, na chodzie stoją jakoś tak nieprzyzwoicie, ale zawsze mimochodem.
No fajny wierszyk, podoba się.
Biorę komentarz z przymrużeniem oka xD
Bo jednak mam nadzieję, że da się wyczytać, że to nie o kochankach, ale kochaniach.
Że to, tym razem, wiersz, a nie wierszyk.
Jak nie to trudno... ale dla mnie jest czymś o wiele więcej niż wszystko co do tej pory napisałam.
Dzięki Lotos, za przeczytanie.
Nie potrafię inaczej odebrać niż osobiście. Znaczy zawsze odbiór jest osobisty, ale zwykle, przede wszystkim chcę zrozumieć Autora, przechwycić jego myśl. Tym razem nawet nie próbuję, bo utwór ubiera w słowa moje własne myśli. Nie chcę tu uprawiać ekshibicjonizmu, bo nie w tym rzecz. Zakoduję w skrócie. Zarezonowało: kolejne pasje, ciekawość i głód — piękny parawan. Rzucanie sie z góry i do przodu, i jeszcze... gdzieś tam znikanie, nagrobki własne i cudze, najbardziej lęk, w znikanie.
Forma wiersza, trochę zarysowana archaicznym ołówkiem, igraszkuje ten wiersz, ukrywa. Taki stroboskop. Trudno zajrzeć za światła.
I dobrze.
Też myślę, że dobrze.
Chcę żeby ten wiersz był tylko dla tych, którzy zrozumieją go odrazu, poczują jak Ty. Może to egoistyczne, ale przy tym tak właśnie chcę.
Żeby nic nie musieć wyjaśniać, niczego dopisywać kolejnymi komentarzami.
Ja bardzo liczę na Twoje słowo i zawsze się z nim. Potrafisz wejść tak, że nic więcej nie trzeba. Za to dziękuję.
Zaciągnę ręczny !
Uff!
Przemierzanie "kochaniami" przypadkowymi jesienie prowadziłoby do depresji. Tu jej nie ma. To nie są kochania rozpamiętywane, co?
To są kochania. Najważniejsze.
I tyle chyba wystarczy :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania