Wiersz o kocie i butach.
Rozszarpało mi kalosze
Jakieś zwierzę, że tak powiem
Strasznie przez to się unoszę
No i któż to zrobił? - głowię
Zostawiłem w korytarzu
Kaloszeńki moje złote
Wracam rano, po "kupażu"
A tu syf! I śmierdzi kotem.
"Dzikie stwory" książkę wziąłem
Strony wnet przekartkowałem
Szybko, aż palce pociąłem
Tak kociska ja szukałem
I znalazłem, "tygrys cienki"
Zamieszkuje moje strony
Pożarł moje kaloszeńki
Kurwa, futrzak, chędożony
Po dwururkę się udałem
Zwiedziłem miejscowe laski
Odstrzeliłem kotu dupę
Mam nowe buciki - w paski
Przyjeżdżają tu ciuliki
Za skórę chcą dać w chuj złota
Ale to moje buciki
Ciepłe, pasiaste i z kota.

Komentarze (13)
Zajebiste ;D
O ile poprzednie rymowanki były fantastyczne pod względem formy bardziej, to mi osobiście ta najbardziej się podoba jeżeli chodzi o treść, puentę, tutaj widać jaskrawą, zabawną historię :) Pińć :)
Kapitalne, 5 :)
Jaki świetny :o
Pięć musi być. :D
Fajne to... takie trochę dziecięce - no w każdym razie... nie jest okropne
Z kociej skóry to bardziej pas na nerki. Majster mojego ojca taki nosił. Że niby grzeje, krzyż nie boli, takie tam szmery bajery, Kędzierzyńskie wódó. Ale wierszyk całkiem przyjemny, powinieneś zrymować więcej bajek.
Sinobrody może być?
Okropny jeszcze nie wiem
Pod koniec zdaje mi się, że nieco straciłeś rytm, ale cały wiersz jest bez zarzutu. Niby po części jak historyjka dla dzieci, a jednak... :) Zostawiam 5, podobało mi się.
Z Twoich palców to jak prawdziwy komplement :)
Tak się oczytałam, że odkryłam, że mi przypominasz jakiegoś poetę, co go w szkole czytałam, kiedyś tam, gdzieś tam, ale kto, co, nie przypomnę sobie.
Chcesz mi powiedzieć, że jakiś polski poeta, co go uczą w szkole, popełniał poezję zbliżoną do mojej?
Nie, podobną nie, ale wspólny mianownik może, bo jakieś deja vu miałam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania