Poprzednie częściWnuczka Pszczelarza (1)~zapoznanie

Wnuczka pszczelarza~Za(NIE)dbanie~Morał Histrii.

Powracając do zaniedbanych uli z działki, moja niepewność była tak wielka, więc postanowiłam wstawić zdjęcia na jedną z grup pasjonackich. Młodsi jak i bardziej doświadczeni pszczelarze odezwali się niemal po 30 minutach. Ich komentarze wprowadzał mnie w kolejny stan zasmucenia.

Tak jak podejrzewałam pszczoły zostały zaatakowane przez pleśń ulową, larwy barciaka, Głód i mróz.

Zaniedbanie naszego znajomego było niewyobrażalnie wielkie.

 

Jego błędy wypisałam w punktach:

1.Podczas odwirowania miodu nie zostawił wiele pożytku na jesień.

2.Rodzina pszczela była słaba i ograbiona przez inne pszczoły.

3.Podłoże pod ulami było źle zagospodarowane, niestabilne i wilgotne.

4.Ule po chorobie innych pszczół nie były oczyszczone i zdezynfekowane.

5.Ul w którym znajdowała się rodzina do zimowli nie miała :

-wentylacji

-zdjętej miodni, przez co było za dużo ramek do zagospodarowania i więcej przestrzeni do ogrzania.

-pszczoły miały za mało pożytku na jesień.

-była za duża wilgoć

6.Woda w podkarmiaczce stała w innym miejscu niż trajektornia lotu pszczół.

 

W REZULTACIE “PSZCZELARZ” OKAZAŁ!

>Brak poszanowania do istot żywych.

>Lekceważenie symptomów i objawów chorób na rzecz “antysystemowego” podejścia do chodowli pszczół.

>Wymówki “religijne” zaniedbujące istoty żywe.

>Postrzeganie jedynie materialne istot żywych.

>Wgląd jedynie w wykorzystanie i zarobienie na innych istotach żywych.

>Brak szacunku do pracy pszczół i istot żywych.

 

Jedynym sposobem, aby pozbyć się choroby z tego miejsca było wysprzątanie uli i spalenie zainfekowanych ramek z pszczołami.

Jednego weekendu partner poszedł po drewno do lasu i z trudem rozpalił ognisko. Nie łatwo wskrzesić ogień na drewnie wydobytym spod śniegu. Ale udało mu się, wosk z zainfekowanych ramek posłużył jako paliwo.

Palenie ramek i zmarłych pszczół był dla mnie dość emocjonalnym doświadczeniem. Innym podejściem do śmierci istot żywych. U pszczół śmierć jest naturalnym zjawiskiem, aczkolwiek u tej rodziny dało się tego zapobiec.

I tutaj mamy różnice pomiędzy pasjonatą, który nawet jeśli chce naturalnie prowadzić pasiekę szuka rozwiązań na choroby, wilgoć, pleśń czy sterylizację uli. A osobą która chce naturalnie prowadzić pasiekę “antysystemowo” tworząc swój system kierownictwa i lekkomyślności.

Nie mogłam zrozumieć podejścia właściciela uli tp. “pal wszystko najwyżej kupi się nowe pszczoły”. I tego że mimo przebywania na jego działce widzieliśmy się z nim maks cztery razy, bo nigdy nie miał dla nas czasu. Interesowało go tylko jego dzieci które mieszkały w domu obok i czy robota na jego ziemi jest zrobiona.

Pierwszego dnia zapoznania zaprosił nas do swojego domu na uboczu dużego miasta. To był ostatni raz jak widzieliśmy jego dom i koty, które były pozostałością po ich hodowli! Jeśli nie widział w czymś zysku, porzucał to prędko.

Okazało się że również traktował tak ludzi…

Zrozumiałam, że ja i mój partner również byliśmy dla niego towarem. Osobami którym próbował opchnąć rozwalającego się gruchota, który zawadzał mu na podwórku, wiedząc że nie stać nas na dojeżdżanie do pracy codziennie kamperem, zresztą działka była grząska i cały czas się zakopywaliśmy.

W ramach jego "antysystemowego" systemu wszystkie umowy były na słowo…

Po krótkiej walce na piśmie spisał jedynie umowę kupna samochodu. Którego ostatecznie nie kupiliśmy. (wpłaciliśmy pierwszą transze 1000 zł, nie chcieliśmy ich spowrotem)

I tak nasze odchamienie na wsi stało się zawiedzeniem na ludziach. Że po raz kolejny ktoś w imię “dobrych intencji” próbował wykorzystać nasze umiejętności.

 

Dlaczego piszę to w Wnuczce pszczelarza?

 

Bo zaobserwowałam jedno…

JAKA PASIEKA TAKI PSZCZELARZ!

Ten porzucił pasiekę i porzucił nas z dnia na dzień . Do porównania miałam mojego dziadka, który wszystko ma poukładane, zadbane i zdobywa wiedzę od dziada pradziada. Prosząc go o pomoc zrobi to w wolnej chwili najlepiej jak potrafi. U znajomego brak czasu, fokus na zarabianie. Fokus na kolekcjonowanie kolejnych trofeum, którymi chcąc nie chcąc stały się pszczoły i my sami.

 

To doświadczenie dało mi do zrozumienia, że warto sprawdzić każdego zanim zaufasz w jego słowa.

A otoczenie człowieka jest jedynie jego odbiciem.

 

Ps. Wybaczcie że po roku, odchowywałam bąbelka 🦋

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania