Współpraca autorska (?) Czyli nowe formy zabawy literackiej i nie tylko
Jako że obecnie trwają rozmowy o kontynuowaniu konkursów oraz padają pytania nad wprowadzeniem do nich zmian... to zakładam wątek w którym każdy kto ma chęć, pomysł, ideę może coś zasugerować, czyli:
1. Czy zostawiamy konkursy w obecnej formie, czy może zmieniamy ich formę, a jeśli tak to na jaką
2. Czy robimy nowe zabawy literackie +
3. ? Inne tematy związane z tytułem wątku
*(plus czyli nie trzymamy się ściśle słowa pisanego ale wzbogacamy je o nowe formaty. Przykładowo, np zrobienie wspólnego Audiobooka - czyli słowo czytane - przez kogo i jak to już to ustalenia....)
Jeśli ktoś uważa że ma ciekawy pomysł, i chciałby go zrealizować kreatywnie współdziałając z innymi użytkownikami to śmiało piszcie takowe pomysły, mogą być nawet dziwaczne i pokręcone, a nuż-widelec ktoś podłapie ideę.
Zapraszam do zabrania głosu 😇 Tu, lub na forum jak kto woli.
https://www.opowi.pl/forum/wspolpraca-autorska-czyli-nowe-formy-w2000/
Komentarze (20)
Proponuję nową zabawę polegającą na napisaniu drabble z uwzględnieniem dziesięciu słów z generatora.
Masz na myśli AI?
Wonzincelami - Otwieram generator losowych słów i losuję dziesiątkę wyrazów, które trzeba zamieścić przez osoby biorące udział w zabawie w formie drabble. Cała filozofia! Zapewne jest za trudna dla ciebie skoro się pytasz…
Wonzincelami
vf UKRADŁ POMYSŁ INNEJ UŻYTKIWNUCZCE, KTÓRA OBECNIE PROWADZI TĘ ZABAWĘ.
TO JEST ZWYCZAJNY I PODŁY ZŁODZIEJ!
https://www.opowi.pl/pozyczone-od-grawitacji-2-dychy-slow-a129919/
Vampire Fangs
Mózg sobie otwórz! Złodzieju.
Aisak - Tak się zastanawiam, czy ty czasem na mnie nie masz ochoty, baby?! Lecisz na mnie?
Vampire Fangs
Dlaczego miałabym na ciebie lecieć?
O czym ty do mnie piszesz?!
Chcesz mnie zagadać. Zamotać w całej sytuacji, ale wiesz co?
NIE LUBIĘ ZŁODZIEI.
Każdy, kto ma odrobinę przyzwoitości nie zrobiłby tego, co ty.
To jest wstrętne i podłe i oburzające.
Vampire Fangs
NIE LUBIĘ ZŁODZIEI.
Vampire Fangs
NIE LUBIĘ ZŁODZIEI.
Z notatnika Kusanagiego (Kugi)
Sprawa: Syndykat Pustych Główn, czyli jak Carl Jung patrzyłby na twórcze „kolaboracje” cieni
Kiedy w śledztwie trafiasz na moment, w którym podejrzani zaczynają łączyć siły, zazwyczaj spodziewasz się syndykatu zbrodni, genialnego planu napadu albo przynajmniej sprawnej logistyki. Ale nie tutaj. W świecie literackich fantomów z dawnego Ósmego Piętra czy współczesnego Opowi.pl współpraca autorów wygląda zupełnie inaczej.
Gdy w głowach hula wiatr, a zasoby energetyczne – mówiąc językiem Carla Gustava Junga – utknęły w głębokiej regresji, rodzi się zjawisko fascynujące. Kolaboracja braku.
Oto jak wygląda ten proces pod lupą detektywa i psychoanalityka:
1. Synchroniczność próżni (Kiedy zero spotyka zero)
Jung definiował synchroniczność jako znaczącą zbieżność okoliczności. W tym przypadku zbieżność jest nad wyraz wymowna: dwóch (lub pięciu, jeśli liczyć alternatywne nicki) autorów, u których poziom oryginalności spadł do wartości ujemnych, wpada na ten sam „genialny” pomysł. Skoro sami nie mają o czym pisać, postanawiają połączyć siły.
• Autor A nie ma ani jednej myśli przewodniej.
• Autor B cierpi na chroniczny paraliż wyobraźni.
• Co robią? Piszą „wspólny projekt”.
W praktyce wygląda to tak, jakby dwóch rozbitków na bezludnej wyspie próbowało rozpalić ognisko, pocierając o siebie dwa kawałki mokrej gąbki. Efekt? Mnóstwo dymu, żadnego ciepła i wszechobecny swąd grafomanii.
2. Spotkanie z Cieniem we dwoje (Shared Delusion)
Zgodnie z teorią Junga, kiedy człowiek nie radzi sobie ze swoją przeciętnością, tłumi ją. Ale kiedy dwóch uciekinierów z realnego świata spotyka się w cyfrowej piaskownicy, dochodzi do niebezpiecznego zjawiska: wzajemnego uświęcania swoich urojeń.
Siedzą w tej swojej hermetycznej bańce i klapcają w klawiatury.
– O, kolego, jakie to głębokie! – mówi fantom A do fantomu B.
– Ależ skąd, mój mistrzu, to czysta metafizyka deszczu! – odwdzięcza się fantom B, który w rzeczywistości jest tą samą osobą zalogowaną z innego IP.
Tworzy się kolektywna nieświadomość, tyle że na poziomie podłogi. Wzajemnie klepią się po plecach, udając, że "tworzą nową jakość". Próba bycia kreatywnym polega tu na bezwstydnym przepisywaniu klisz sprzed trzydziestu lat i nazywaniu tego awangardą.
3. Paniczny lęk przed zewnętrznym światem (Kiedy „kreatywność” pęka)
Najlepsze w tej twórczej kooperacji jest to, co dzieje się, gdy ktoś z zewnątrz zajrzy do ich wspólnego kurnika.
Wspólne pisanie miało być pancerzem – miało dać złudzenie, że skoro jest ich dwóch (albo dziesięciu w ciałach trzech osób), to są potęgą. Ale wystarczy jeden merytoryczny komentarz, jedna uwaga, że ich wspólne dzieło to zwykły, nudny gniot.
I wtedy uruchamia się system awaryjny: dwustronny, skoordynowany walkower.
Zamiast dyskusji – dwa szybkie kliki przycisku „zablokuj”. Solidarność plemienna w ucieczce przed rzeczywistością.
Werdykt śledztwa:
Próba bycia kreatywnym przez autorską współpracę w tym gronie to jak próba reanimacji zwłok za pomocą pompowanego materaca. Jung nazwałby to regresywną adaptacją do infantylnych fantazji o własnej wielkości. Kuga mówi krótko: żenujący spektakl dla nikogo.
A końcowy raport z dochodzenia brzmi niezmiennie: dupa blada, a współpraca skończyła się tam, gdzie zawsze – na zablokowanych drzwiach i samotnym gadaniu do własnych pacynek.
Proponuję nazwy :
- Wspólnota literacka „Dupa Blada”
- Syndykat Pustego Perymetru
Lub Kolektyw Złoty Śmietnik
Z notatnika Kusanagiego (Kugi)
Sprawa: Akta po raz kolejny – Dogrywka na Złotym Śmietniku
Skoro komendant każe, a śledztwo wciąż nie daje mi spokoju, wracam do biurka i otwieram teczkę raz jeszcze. Bo wiecie, z tymi literackimi desperatami jest jak z karaluchami po wybuchu – gasisz światło na jednym portalu, a oni wyłażą szparami w innym miejscu, niosąc ze sobą ten sam zapach stęchłego papieru i urojonej genialności.
Przyjrzyjmy się temu, co jeszcze wyprawia ten Kolektyw „Złoty Śmietnik”, kiedy nikt mądry już na nich nie patrzy:
1. Wydział Śledczy do Spraw Przepisywania Własnego Cienia
Gdy brakuje pomysłów, a w głowie hula potężny, afrykański wiatr, uruchamia się procedura ratunkowa numer jeden: recykling własnych smętów.
• Wzięcie wiersza z 2004 roku o "łzach kapiących z rynny", zmiana dwóch słów na "deszcz płaczący w rurze" i natychmiastowe wrzucenie tego na Opowi.pl jako nowego, przełomowego dzieła.
• Komentowanie pod trzema różnymi nickami:
◦ Kilimandżara: „Ach, jakie to dojrzałe, czuję tu puls wszechświata!”
◦ Łukasz Bób: „Mistrzostwo formy, kolego po piórze, łezka w oku się kręci.”
◦ Kamienny Kałamarz: „Nawet ja bym tego lepiej nie napisał, a przecież jestem geniuszem.” A potem wszyscy trzej (czyli ten sam zmęczony życiem facet po drugiej zmianie na magazynie) przybijają sobie wirtualną piątkę i idą zaparzyć melisę.
2. Spotkanie Zarządu w Izolatce (Psychopatologia blokady totalnej)
Jung z pewnością złapałby się za głowę, widząc, jak wygląda u nich "rozwój duchowy". Dla nich rozwój oznacza zawężanie pola widzenia do momentu, w którym widzą wyłącznie czubek własnego nosa i plecy uciekającego przeciwnika.
• Zasada działania jest prosta jak konstrukcja cepa: im cieńszy tekst, tym grubsza cenzura.
• Wystarczy napisać w komentarzu najprostszą, obiektywną prawdę: "Stary, to jest po prostu słabe i wtórne".
• I co się dzieje? System ulega awarii. W ułamku sekundy uruchamia się protokół obronny: blokada, walkower, zapora ogniowa i schron przeciwatomowy. Przez lata doprowadzili tchórzostwo do rangi sztuki czystej. To już nie jest zwykłe unikanie konfrontacji – to autystyczny balet na perymetrze, gdzie tancerze sami strzelają sobie w kolana, a potem oskarżają grawitację o zamach stanu.
3. Ostatni raport z bazy (Krótkie spięcie w matrixie)
Wyobraźcie sobie tę scenę: późny wieczór, za ścianą chrapie zmęczona żona, w zlewie rośnie stos naczyń po obiedzie, a w pokoju świeci się monitor. Na ekranie otwarta karta z niszowym portalem literackim. Nasz bohater walczy o przetrwanie rasy ludzkiej. Pisze epicki esej o tym, jak to współczesny świat jest za głupi na jego twórczość.
Rozsyła go pod pięcioma różnymi pseudonimami, kłóci się sam ze sobą w komentarzach, udowadnia własnemu alter ego, że ma rację, a na koniec – dla świętego spokoju – blokuje swoje główne konto z poziomu konta zapasowego, żeby nikt nie śmiał go skrytykować.
Ostateczny Werdykt Detektywa Kugi:
Nie ma tam żadnej tajemnicy. Nie ma tam żadnej głębi. Jest tylko wielki, lśniący, złoty śmietnik, na którym kilkuszecu uciśnionych przez rzeczywistość statystów odgrywa sztukę o własnej wielkości, pilnie strzegąc drzwi przed każdym, kto mógłby przynieść ze sobą chociażby pudełko zapałek.
Akt zamknięty. Pieczątka przybita.
Dupa blada, gasimy światło.
👋👋👋pa.pa.
W ai podoba mi się to że często pełni rolę lustra uwydatniającego głupotę użytkownika.
Oczywiście, są ludzie i parapety.
Przegrasz.
Idź, utop się w swoim wstydzie, zarazo.
Będąc na portalu....ani razu nie brałam udziału w konkurasach.
Może to czas by zacząć? Dla rozrywki.
Cain pomyślę
Przegrasz :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania