Poprzednie częściwyczystka

Wyczystka z przepływu czynnika ludzkiego – cykl

Uciekinierka

 

Mój ojciec był śniegiem w porzeczkach, Przenajświętsza Panienka okryła go

osmaloną nałęczka z resztek strzechy sąsiadów i zadaszyła na zawsze.

Odnosił poczerniałe od krwi pniaki, wrzucał do bunkrów trzonkowe granaty,

żegnając je po chłopsku serią na krzyż. Kiedy już z mamą żęli żyto

na nowe poszycia, zza miedz waliły obuchy rozpoznawanych siekier.

 

Ćwiczenia na postaciach

 

Pamięć to nie jest utrzymanie lastryka na mogile.

Moją ojczyzną jest Polska Podziemna, cytował, zawężając temat ostatni niezłomny, tegoroczny maturzysta.

Ojciec, były partyzant chronił mnie przed nią,

bardziej zamknięty po skatowaniu przez milicję.

Otworzył się tylko raz, podpowiadając, że nawet

podczas bitki z Niemcami albo Banderowcami,

po wycelowaniu, zawsze zamykał oczy, bo nie na ślepo wierzył,

że jest jeszcze coś, do rozpoznania przez Boga.

 

Milczenie elektryczności

 

Po zmroku, jak dawniej na zamojskich wsiach, nie tylko

pamiętający uciekinierkę, nasłuchują spuszczanych psów.

Czy nie wracają zaszłości o jednego wroga i pana za dużo,

tłumione dotąd jedynie zielskiem na oddzielnych

sektorach koedukacyjnego cmentarza.

Kolejni uzurpatorzy samodzierżawia, pomazani niezastygającą krwią,

podbierają ubogą krewną.

Moje siostry – starowinki, ich dzieci, wnuki, nie boją się kobiet i dzieci,

ze strachem za oczami, tylko kałmuctwa.

A ja nowych legend map historycznych.

Średnia ocena: 2.1  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania