Zabójcze buty starego Macieja - Dekaos Dondi
Stary Maciej nie dbał o swoje buty. A że były nadzwyczaj wygodne, to tym bardziej wcale. Pewnego razu coś go zbudziło w nocy. Włączył nocną lampkę i stwierdził, że mu się ogromne buty objawiły. Siedziały w nogach i oskarżycielsko świdrowały jego twarz, wywalonymi językami. Powiedziały:
- Powiedz przepraszam i przyrzeknij, że od dzisiaj będziesz o nas dbać.
Maciej warknął:
- Spadajcie stąd, mary paskudne!
Po odmowie, sznurowadła wystrzeliły błyskawicznie i wijąc się jak boa dusiciel, owinęły szyję niedbającego. Chrry, chrry, zacharczał Maciej.
W zaległej ciszy, buty powróciły do normalnych rozmiarów.
Zeskoczyły i schowały noski pod dywan, żeby nie czuć rozkładającego się ciała.
Komentarze (25)
Ohydny humor, podejrzewam kogoś. Pewnie Dekaos.
Kurde :D Ktoś tu sobie śmierdzące jaja robi? I znowu trzy osoby mam w głowie.
hmm nuncjusz albo fanthomas
Rewelacyjne! Ale nie wiem kto.
Ani ja, ani fan
Trochę zbyt badziewiaste. Nawe jak na nas :)
Nuncjusz, Gdyby nie "Zeskoczyły i schowały noski pod dywan", to bym wykluczył kobieca rękę, ale to może zmyłka.
Nuncjusz a dlaczego ty za fantomasa mówisz?
pasja bo mi wolno
Makabra, ale fajna scenka jak z horroru. Myślę.
Msrok? - ale to strzał.
Mnie się Fanthomas widzi. Ale jakoś w tej serii typuję ciągle te same osoby, więc awaryjnie wskażę za igłą kompasu - Północ ;)
Tu bym chyba Maroka widziała, albo DD, ale jego to już wszędzie widzę : )
Zmieniłam zdanie i postawię na Yanko, kocha buty i biada temu, kto ich nie szanuje : )
Angela, moje by się upajały odorem...
yanko wojownik no nie wiem, może się bałeś, że od tego smrodu złego człowieka się pochorują.
Angela, mogłem, bo zły był.
yanko wojownik zobaczymy gdzie jutro się podpiszesz. Kusi mnie jeszcze jeden tekst, coby Ci
go przykleić : )
Angela, klejem szewskim, takim do obuwia.
yanko wojownik "Yanko, kocha buty i biada temu, kto ich nie szanuje"
I dlatego prawie się do nich modli, co prawie zauważa Pasja http://www.opowi.pl/zyw-nie-bosy-a50997/
Angela - znaczy a nie ja, że pisze do. sam ze sobą nawinąłem - tak mi wyszło.
A mnie ów genialny tekst nauczył jednego: o papcie nie muszę dbać, bo nie mają sznurowadeł:))
To tak jak gumofilce...
Trzeba dbać o wszystko, nigdy nie wiadomo, kiedy sznurówka nie wytrzyma i pęknie ;)
Było krótko, ale dosadnie. *****
Hahaha Duduś! Zabójcza końcówka i ładna metafora do życia.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania