Zadziwiające Światy i Świetlista Fala Optymistycznego Zawirowania
"Zadziwiające Światy i Świetlista Fala Optymistycznego Zawirowania"
gatunek: sny/fantastyka/czas wolny
Alternatywnopozytywnowszechświat. Rok 1996.
Planeta Wiecznego Spełniania Pozytywnych Marzeń była swoistą kolonią, przypominającą swojego rodzaju gigantyczny, kosmiczny motel. Posiadała kilka kontynentów, dosyć dużo mniejszych oraz większych wysp oraz rozległe oceany. Każdy kontynent, jak i każda wyspa całorocznie zamieszkiwana przez inteligentne formy życia, była podzielona na kilka lub więcej tematycznych krain, albo regionów jak kto woli to nazywać.
Regiony, które tam istniały, to między innymi: Chmurkowy, Megalityczny, Pałacowo-Renesansowo-Neoklasyczno-Manierystyczno-Empirowo-Biedermeierowy, Tropikalno-Plażowo-Przybrzeżny, Rockandrollowy, Hipisowski, Streamline Moderne, Kinowo-Teatralno-Sceniczny, Lat Osiemdziesiątych Dwudziestego Wieku, Wczesnych Lat Dziewięćdziesiątych Dwudziestego Wieku, Środkowych Lat Dwutysięcznych, Wczesnych Lat Dwa Tysiące Dziesiątych, Vaporwave i Synthwave. Podróże w czasie były niemal codziennością. Świat w roku 2013 mógł miejscami wyglądać bardziej jak w 1996, a w 2025 jak w 1983.
Region Chmurkowy był wielowymiarowy. Składał się z siedmiu poziomów, czy też pięter, zwanych niebami. Istoty, które miały bardzo wielkie szczęście tam żyć, mogły dowolnie przemieszczać się na te z poziomów, na których odwiedzenie tylko miały ochotę. Przychodziły i odchodziły same oraz w mniejszych i większych grupkach. Miały kilka możliwości podróży: teleportacja, fruwanie, chodzenie po schodach, albo jeżdżenie specjalnymi windami. Wszystkie z tych postaci były zazwyczaj ubrane w pastelowe szaty, miały piękne skrzydła i chętnie spędzały czas wolny grając na instrumentach, takich jak harfy oraz liry.
Przez całą dobę było tam w miarę bardzo jasno, szczególnie w dzień. Region Chmurkowy to najwyżej położona nad poziomem fizycznego morza ze wszystkich krain na owej planecie. Ten region był wyjątkowy, bo unosił się w powietrzu, i do tego wyżej niż sięgały szczyty najwyższych gór.
W środku pewnego dnia, osiem trzydziestoletnich osób zeskoczyło z brzegu chmury, wolno przemieszczającej się po tle jasnoniebieskiego, skąpanego w promieniach słonecznych nieboskłonu, po czym sfrunęło do jednego z nieco niżej położonych światów, a mianowicie do Regionu Megalitycznego. Postacie te znalazły się na rozległej, słonecznej, jasnozielonej łące. Skierowały swój wzrok na horyzont, gdzie ujrzały piaszczysty brzeg jeziora i las liściasty.
Istoty odwróciły się za siebie, a wtedy zobaczyły parterowy, wolnostojący pałac, otoczony przestronnym ogrodem z trawnikami, trzcinami, żywopłotami, różnorodną roślinnością liściastą, fontannami, basenami, wielkimi głazami i tajemniczymi budowlami z kamienia lub marmuru. Szybko podeszły do jednej konstrukcji, ułożonej z kilku wielkich, idealnie dopasowanych do siebie wzajemnie kamieni, a wtedy odkryły, że owe twory natury były dla nich plastyczne jak plastelina. Na jednym z tych głazów postanowiły więc wykuć mocą myśli ogromny łuk, a w nim kolejny i kolejny. Każdy następny był mniejszy od poprzedniego.
Potem zaszły do innego, pobliskiego wielkiego ogrodu, gdzie stał potężny, intrygujący budynek, wyglądający jak kilka gigantycznych kamieni w kształcie prostopadłościanu, perfekcyjnie połączonych ze sobą wzajemnie. Otworzyła się jedna z pięciu par wrót, przez które postacie weszły do środka, a wtedy doznały olśnienia. Wewnątrz zastały mieszkanie, przystosowane do imprez oraz relaksu w otoczeniu eleganckich, luksusowo kojarzących się rzeźb, płaskorzeźb i fresków, a także spotkały tam jeszcze dwadzieścia dwie osoby, również pochodzące z Regionu Chmurkowego.
Odtąd było ich trzydzieścioro. Niebawem, wszyscy razem zorganizowali fantastyczną imprezę taneczną i wystawną ucztę, podczas której w całym budynku panowała atmosfera surrealna oraz humorystyczna. Impreza odbyła się w salonie, w którym stało kilka wielkich filarów inspirowanych śródziemnomorskimi wybrzeżami starożytnej Europy, jak i rzeźb w stylu neoklasycystycznym oraz manierystycznym. Zaczęła nadchodzić noc, a wtedy istoty, śmiejąc się z powodu bardzo udanej balangi, przeszły przez zabawnie przyozdobione pomieszczenie do wielkiej sypialni. Zdecydowanie starczyło miejsca dla wszystkich, bo na każdą postać przypadło jedno duże, dwuosobowe łóżko.
Sześć spośród odpoczywających, zrelaksowanych osób nagle zniknęło. Po kilku sekundach te, które przed chwilą rozpłynęły się w powietrzu, zjawiły się ponownie, lecz w innym miejscu, bo wewnątrz płaskiego, kanciastego statku kosmicznego w kształcie klina. Wehikuł właśnie przelatywał nad wilgotną, subtropikalną planetą. Istoty zeskoczyły z pojazdu i delikatnie opadły na powierzchnię tajemniczego, pięknego globu, a dokładniej na plażę, otoczoną z jednej strony lasami i łąkami, a z drugiej: rozległym, płytkim jeziorem. Postanowiły przejść się pośród okolicznych, zapierających dech krajobrazów, składających się zazwyczaj z łąk i lasostepów.
Kiedy spacerowały po słonecznych wzgórzach, pełnych pól, sadów i ogrodów, to natknęły się na parterowy, wolnostojący dom jednorodzinny, mający kształt litery "A", jeśli się patrzy na niego z góry. Poszły w jego kierunku, a sprzed ich nóg uciekały dziesiątki barwnych, plamistych i pasiastych żab z kilku różnych gatunków, a także setki mniejszych oraz większych szarańczaków. Pod rozłożystymi liśćmi skrywało się też sporo wielkich ślimaków o różnych kształtach i kolorach muszli.
Gdy postacie dotarły na miejsce, to znalazły białe, plastikowe stoły, krzesła, leżaki, basen kąpielowy oraz palmy mrozoodporne z co najmniej trzech gatunków, a także zastały po pięciu mężczyzn i po tyle samo kobiet. Każda z tych napotkanych osób miała po trzydzieści kilka lat i była ubrana w barwny europejski strój ludowy. Właśnie trwała zabawa kulinarno-taneczna na obszernym trawniku. Już po chwili wszyscy biesiadowali razem.
Tych sześcioro, którzy przybyli tu z dalekiej krainy, a było to trzech mężczyzn i trzy kobiety, zostało zaproszonych przez gospodarzy do zwiedzenia wnętrza domu, będącego jednocześnie gospodą. Zatem weszli do środka. Gdy zajrzeli do salonu, to zastali ściany barwy kremowej, a także kanapę, dwa fotele, stół i telewizor. Właśnie leciał fantazyjnie barwny serial sensacyjny z środkowych i późnych lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku. W tle było słychać muzykę z gatunku new wave.
Przez szerokie okna, między jasnobeżowymi żaluzjami, do pomieszczenia przedostały się promienie światła, jakby słonecznego, mające kilka różnych kolorów, takich jak żółty, różowy i pomarańczowy. Nagle wszyscy, w absolutnie całym widnokręgu, doświadczyli takiego niezwykłego, olśniewającego, nostalgicznego, surrealnego oraz niepowtarzalnego samopoczucia, że aż unieśli się na kilkadziesiąt minut w powietrzu. Ci, co właśnie przebywali wewnątrz pomieszczenia, to najpierw pofruwali wokół żyrandola, a następnie zostali wessani przez telewizor na drugą stronę ekranu, po której zastali krainę wiecznej imprezy w stylu vaporwave.
Bardzo szybko zrozumieli, że właśnie cofnęli się w czasie do wczesnych lat dziewięćdziesiątych, i że jednocześnie przedostali się do alternatywnej, znacznie pozytywniejszej rzeczywistości.
Koniec.
Komentarze (2)
Gdy piszesz manierystyczny, mam konflikt z marynistyczny 😉 a to zupełnie inna sprawa
Coś chciałem jeszcze napisać ale mi uciekło...
Dziękuję i pozdrawiam 🙂
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania