Żałosne jest to ostentacyjne odcinanie się od Kościoła i jednoczesne deklarowanie wiary w Boga
Śmieszy mnie ta niby wiara w Boga, bez uczestnictwa w żywym Kościele Chrystusowym, ale za to według własnego widzimisię. A za alibi dla takich postaw, dość powszechnych, służą występki tego, czy owego kapłana nagłośnione przez lewackie media. Bezpośrednią przyczyną napisania tekstu był niniejszy wątek: https://www.opowi.pl/modlitwa-o-polnocy-a116992/. I jeszcze to dobre samopoczucie co poniektórych, gdy faktycznie znajdują się na drodze do samozatracenia, gdyż samowolnie wyłączyli się z Kościoła Powszechnego. I to przekonanie o własnej mądrości przebijającej chmury i rzekomej niezależności.
Dobroludzizm nie jest żadną gwarancją zbawienia. Owszem trudno w niedzielny poranek lub wieczór ruszyć cztery litery by pokłonić się Bogu w świątyni i oddać mu cześć. Ja rozumiem takie postawy. Można się przecież pomodlić nawet i do kamienia, i uznać obowiązek za odwalony. Ale czy taka postawa ma sens? O wiele atrakcyjniejsze wydaje się łażenie bez celu po markecie dla sprawdzenia co nowego rzucili, wizyta w kręgielni, knajpie, kafejce, albo w kinie. Tam nikt nie wypomni nam grzechów, nie potępi niemoralnego życia, jakie na co dzień prowadzimy i będziemy czuć się dobrze. Ale czy o to chodzi?
To taki wstęp do dalszej dyskusji. Proszę o dodawanie własnych przemyśleń i spostrzeżeń.
Komentarze (8)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania