Zanim
jestem kokonem
w oczekiwaniu
na wiosny odnowę
uśpioną czarną ziemią
ledwie pulsującą
pod gnijącą warstwą
trwale obolałą
pod wyschniętą skorupą
uśpiona
w trybie przetrwania
jestem doszczętnie suchym
zeszłorocznym źdźbłem trawy
zastygłym ruchem
krzykiem bez głosu
czekam na bolesne ścięcie
by móc wchłonąć ciepły deszcz
kojące promienie
wypełnić korzenie
wyrosnąć z chmur
Następne części: Zanim zanim pęknie
Komentarze (12)
Bardzo ciekawie oddany stan oczekiwania na ...
Dziękuję
Piękny, nieco tajemniczy i chwyta za serce... Pozdrawiam
Dziękuję
Nie wiem co tu ma "chwytać za serce" (po co pisać takie androny?). Nie wiem też, czy zamierzony, czy nie -pralelizm psychofizyczny pcha się nie tylko w oczy. Dla mnie, trochę wydumane.
Dziękuję za podzielenie się odczuciem. Rozumiem, że taki sposób mówienia może być odbierany jako wydumany. Przyjmuję to jako różnicę doświadczeń i wrażliwości.
popr.: paralelizm nie pralelizm :)
Rodzimy się i odtwarzamy na nowo każdego dnia
Dziękuję, bardzo mi bliskie.
Jestem śmieciem,
po otrzymaniu,
wiecznej zimy,
z zastygłych cierpień mew,
z trudem tętniącą,
ptakiem jest być przejebane,
aktywny,
w trybie czuwania,
Wsiąkam deszczową wodę jak ręcznik,
by wesprzeć cię w twoich dążeniach,
z chmur powstałem w mgłę się obrócę,
słońce spowiło mrokiem ciemność,
na zniczu twoja twarz migocze radośnie,
spaliłbym wszystko i wszystkich,
gdybym mógł,
ale nie mogę,
i muszę się z wami męczyć,
oh! jak mnie wkurwiacie!
Oh oh oh i ah.
Widzę, że zainspirowałam.
Dusza_boli gdy coś czytam zwykle piszę od razu swoją wersje.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania