Poprzednie częściŻycie jak w Madrycie

ŻYCIE NA KRZYWY RYJ

Platon, Plotyn, co za różnica? Kogo to teraz obchodzi? Kiedyś kursowało powiedzenie: „nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”. Nie trzeba było długo czekać, by ukuto następną mądrość: „śpiewać każdy może”. I to stało się pierwszym przykazaniem religii dzisiejszych czasów: „każdy może być, kim chce”.

 

Nie ma barier, hamulców, wszystko jest dozwolone, wszyscy są cudowni, obdarzeni potencjałem i charyzmą, znają się na wszystkim, są diamentowi, twórczy, niepowtarzalni. Każdy może być autorytetem, guru, ekspertem, rzecznikiem i doradcą w pakiecie. Zatem można wymyślić następne powiedzenie: „rzeczy nieosiągalnych nie ma”.

 

Co drugi lekko piśmienny uważa się za poetę większego od Mickiewicza. Co drugi daltonista zna się na kolorach lepiej niż Van Gogh. Tekściarzy większych od Bułhakowa posiadamy do oporu. Cóż wielkiego upichcić Pana Tadeusza, jaka sztuka zabębnić na chopinowską modłę, sprokurować nowe Dziady, machnąć Wielką Improwizację?

 

Dla chcącego, nic trudnego: geniuszem może być pierwszy lepszy z ulicy. Byle by miał w sobie ikrę, dysponował cwanym umysłem i miał smykałkę do swawolnego życia, gdyż są to nieodzowne warunki osiągnięcia sławy, pozycji, majątku. Proszę zauważyć, że o pracy nie ma tu ani słowa. Ma być łatwo, lekko i przyjemnie. Nareszcie! westchnie wielu. Jaka szkoda! wykrzykną nieliczni.

 

Nagle okazało się, że nie ma miernot, zakompleksionych nieudaczników i w myśl piosenkowego stwierdzenia o tym, że śpiewać każdy może, namnożyło się sporo gulgoczących trąb. Za grosz słuchu, podgardlany chryp przypominający astmatyczną wronę, ale cóż za pretensje, ambicje, apetyty! By zaistnieć, wyrwać się z niebytu i dać upojny głos - nawet za cenę śmieszności, nawet kosztem zrobienia z siebie błazna - zaprzedadzą duszę, by mieć szansę wystąpienia przed szerszą publicznością.

 

Dlaczego, gdy owi chórzyści zaśpiewają u cioci na imieninach, to od razu myślą, że są co najmniej Kiepury? Z jakiego to doniosłego powodu męczy ich wizja nieustannych wywiadów, las wyciągniętych rąk z mikrofonami?

 

Kiedy zachodzę w głowę, jaka jest tego przyczyna, zaczynam rozmyślać nad brakiem samokrytycyzmu. Skali porównawczej. I zastanawiam się, dlaczego większość z nas nie potrafi krytycznie ocenić poziomu swoich umiejętności. Konfrontować z możliwościami lepszych. Dlaczego mamy same perły i ani jednego wieprza? Miliardy Bergmanów, zwały Koperników, Einsteinów na pęczki, Leonardów od groma i Kieślowskich od czapy?

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (9)

  • Grain 2 mies. temu

    z tymi wielkimi nazwiskami to jest pisanina mna krzywy ryj

  • Lotos 2 mies. temu

    No tak, to twój styl mały pedałku, kogoś atakować nie przedstawiając żadnych sensownych argumentów, a u siebie zabezpieczyć się zablokowaniem komentarzy, przez niewygodne dla siebie osoby, taki typowy złośliwy Pisek szczypiący w oczy, żałosne.

  • nerwinka 2 mies. temu

    powiedział niepiśmienny Grain

  • Sucre 2 mies. temu

    Dlaczego niepiśmienny?

  • Aeliora 2 mies. temu

    I co Cię tak boli? ;)
    Świata nie naprawisz

  • nerwinka 2 mies. temu

    Aeliora ale trzeba próbować

  • Grain 2 mies. temu

    nerwinuś używanie takiej masy nazwisk to żenada, tak jakbyś powiedział to są moi kumple, a wy matołki macie to kupić z tymi nazwiskami, moją rację

    nie potrafisz przedstawić problemu, poprowadzić tekst bez nazwisk, zaporzyczeń, odgapień

    pieprzysz o braku samokrytyki jak złodziej drący japę łapać złodzieja

  • nerwinka 2 mies. temu

    Grain Problem w tym, że nie potrafisz zrozumieć tekstu, o którym się wypowiadasz

  • Cain 2 mies. temu

    Ludzie opisywani u autora, zawsze byli i będą. Kluczową różnicą teraz jest głównie to że dostali głos, spojrzenie nienormowany już pewnym standardem odbiorców, który kiedyś stanowił opinię kultury wyższej.
    Myślę że to ma związek ze zmianami społecznymi, otworzeniem Polski na świat, głównie dzięki internetowi, temu multi-kulturalnemu tyglowi w którym zmieszana jest opinia całego świata - coraz bardziej normowana poprzez przeróżne big-techy, przekierowujące i zarządzające zasobami uwagi, oczywiście wystawiając na nią konkretne ceny - niejako zawierając umowę z użytkownikiem, który może korzystać z danej platformy, dopóki przynosi zyski...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania