Smurf Nihiluś w Eldorado Patelniarzy, rozdział 3: Balety i szkielety

Nie mam pojęcia, na którym kręgu Piekła spotkałem w końcu Fąfiszona, bo czmychając przed Monstrum, które nie uraczyło mnie jednak spokojem, a posługiwało się chyba echolokacją, niejednokrotnie traciłem orientację w terenie i życie, w wyniku czego odradzałem się coraz niżej i niżej, a mój bieg w dół był tak karkołomny, że ostatnią rzeczą, o której wówczas myślałem było liczenie pięter. Nie umiem też teraz określić, ile razy w czasie tej pogoni zginąłem bez kontaktu z Monstrum, za to w kontakcie z partią schodów, parą wrót, watahą patelniarzy, ogniem, itede. Ale czy te liczby mają większe znaczenie? Może kiedyś będzie mi dane się o tym przekonać.

 

Rozwalając łbem i plecami kolejną parę wrót pod wpływem tryknięcia rogów Monstrum wjechałem na pięcie do niewielkich rozmiarów salki. Kiedy huk wybrzmiał, rozsadzając zakrzepłą w moich uszach krew, usłyszałem landryniarskie, acz skoczne hardstyle - to był utwór "Elements" autorstwa Eargasm God'a. Zaraz potem słychać było serię wybuchów, które niekoniecznie wpisały się w rytmikę pieśni. Zorientowałem się, że to na czym wyhamowałem plecami było cudzymi plecami, a to na czym wyhamowałem podeszwą stopy, było podeszwą buta. Postać, na której wyhamowałem podskoczyła, próbując kopem z półobrotu odesłać mnie w głębszą czeluść, ale udało mi się zatrzymać jej nogę lustrzanym kopnięciem. Spod wyciągniętej w szpagacie stopy wyzierała znajoma twarz dzieweczki. Odskoczyłem w bok, spodziewając się, że do sali zaraz wpadnie Monstrum. Nie pomyliłem się.

 

Didżej Eargasm wśród niezliczonej ilości trupów, krwi, stęknięć i eksplozji niezłomnie podkręcał tempo i głośność ledwo przebijającej się przez ten harmider melodii, a czwórka tancerzy wojny testowała wytrzymałość ścian, posadzki i sufitu. Czwórka, bo okazało się, że w sali wiksuje także Fąfiszon. Dzieweczka podrzucała co i rusz odbezpieczone granaty i tłukła w nie systematycznie bejzbolem, Monstrum ciosało tak, że gdyby nie Fąfiszon, pukałbym pewnie teraz od spodu w dno Piekła. Pies robił taką robotę, że na opis jego techniki walki nie starczyłoby chyba internetu, a ja robiłem swoje. Było latane,

biegane, skakane, kopane, uderzane, ciągnięte, pchane, turlane, drapane, gryzione, szarpane itepe. Do czasu.

 

Eargasm podkręcił nagle głośność tak, że nie usłyszałem dźwięku wysuwanej zawleczki, a dzieweczka, odstępując od rutyny tłuczenia kijem, podrzuciła mi granat spod łokcia zdradliwym, krótkim lobem w kierunku mojej potylicy. Nim zobaczyłem, usłyszałem. Usłyszałem syknięcie zapłonu, odwróciłem głowę i zamarłem w bezruchu. Przed tym nie byłem w stanie się już uchylić. Nie byłem w stanie tego odbić, złapać, pokroić w plastry, ani rozdać głodującym. Głodujący sami rzucili się na to zębami.

 

Fąfiszon z granatem w pysku eksplodował z taką gracją, że rozanielony tym widokiem Eargasm God wyłączył muzykę, żeby uczcić tę śmierć minutą ciszy. A może po prostu chciał wyjść na fajka?

 

Nie patrzyłem już wtedy w stronę didżejki, bo właśnie zaczynały się imprezowe dożynki. To było ewidentne dwa na jednego. Wcześniej nie miałem jeszcze pewności, że dzieweczka jest z Monstrum w zmowie, teraz siedziała na jego karku jak jakaś władczyni wpierdolu i szeptała coś wpierdolowi do uszka. Co mogłem zdziałać przeciw tej dwójce w ciasnej sali usłanej trupami, konającymi wiksiarzami, szkłem, opiłkami żelaza i wagonami mefedronu? Pomachać na znak kapitulacji zorganizowaną na prędce białą szmatą nawleczoną na piszczel? Ano mogłem, ale jakoś tak nie po drodze mi było i nie po myśli. Zadeklamować wiersz? Ano zadeklamowałem:

 

-Wszystko fajnie, ale teraz w słodkie czas mi ruszać spanko.

Zawrzeć wrota możesz sromu, ma nagrzana koleżanko.

 

A potem stało się coś, co tylko częściowo udało mi się przewidzieć - Monstrum przybiło mnie jednym rogiem do ściany, ale drugim przybiło dzieweczkę, która nie wiedzieć kiedy ześlizgnęła się z karku bestii i w chwili ostatniego tchnienia tych naszych wcieleń, złapała mnie za dłoń.

_____________________________________________________________

Eargasm God-Elements: https://soundcloud.com/eargasmgod/eargasm-god-elements

Głowa psa Fąfiszona rozrywana w slowmotion soundtrack:

https://soundcloud.com/biedroneczki/glowa-psa-fafiszona-rozrywana-przez-granat-w-slowmotion

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Nuncjusz 8 miesięcy temu
    Dużo się tu dzieje, ale nie łapię przekazu.
    Zagwozdka w rodzaju: co poeta miał na myśli?
  • NihiluśSmurf 8 miesięcy temu
    To nie poezja, Panie, to je proza.
  • NihiluśSmurf 8 miesięcy temu
    To nie przekaz, to pokaz.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania