Wywiad z Maurycym Leśniewskim

Bob: Witam wszystkich i całą resztę. W końcu doczekaliście się wywiadu z Maurycym Leśniewskim.

Maurycy: Do rzeczy, bo za chwilę mam samolot.

Bob: No dobrze. Na początek powiedz nam coś o sobie.

Maurycy: Z moich zainteresowań z młodości znaczków już nie zbieram, bo ludzie przestali pisać listy i zwyczajnie zrobiło się to zbyt kosztownym hobby. Zawsze uwielbiałem obserwować gwiazdy, więc sprzedałem wszystkie zbiory, musiałem jednak jeszcze dozbierać sporo butelek i puszek, bo zamierzałem zainwestować w porządny teleskop. Zdominowałem nawet kilka rewirów kloszardzkich, ale to dłuższa historia, koniec końców zdobyłem wspaniałą lunetę do podziwiania ciał niebieskich, lecz wtedy całkiem przypadkiem, no może nie do końca całkiem, mój teleskop skierował się na mieszkanie sąsiadki i dotarło do mnie, że od ciał niebieskich jestem większym fanem ciał sąsiadek. Przy okazji powiedz babci, że w tej czarnej bieliźnie wygląda znacznie lepiej niż różowej. Ten… no... obserwator hobbysta, jeśli o zainteresowania chodzi.

Bob: Ty świntuchu. Powiem babci, żeby zaczęła zasuwać zasłony. A teraz klasyczne już pytanie: Jaki jeden przedmiot zabrałbyś na bezludną wyspę?

Maurycy: Odpowiedź na to z pozoru proste pytanie jest bardzo skomplikowana. Przychodzi mi od razu do głowy, cóż ja bym tam robił na tej bezludnej (przed moim przybyciem oczywiście) wyspie. Rozważyć należałoby pytanie od ilu osób wyspa przestaje być bezludna, bo jeśli ja bym tam trafił, czy ona wciąż nosiłaby takie miano? Bezludnej znaczy. Pomijając te rozważania nad tym problemem to, kolejnym problem z wyborem przedmiotu jest już mniej problematyczny ale jednak. Bo czy byłaby jakakolwiek, kiedykolwiek szansa na ludzkie towarzystwo od tego uzależniłbym moją odpowiedź, a mianowicie bardziej bym ją sprecyzował. Tak więc jak chyba każdy kto miałby trafić na bezludną wyspę, zabrałbym materac dmuchany. I problem tylko jaki? Bo jeśli miałbym kiedykolwiek szanse na towarzysza to oczywiście podwójny, ale jeśli miałbym być na zawsze sam i również sam go dmuchać to na pewno pojedynczy, to oczywiście jest logicznym wyborem, bo wiadomo, że nikt nie chciałby dmuchać zbędnej połowy materaca. To było bardzo ciężkie pytanie, mam nadzieję, że kolejne będą prostsze.

Bob: Być może. Opowiedz teraz o najbardziej szalonej rzeczy, jaką chciałbyś zrobić w życiu.

No tu się odpowiedź sama nasuwa, tylko nie wiem czy jest to szalony pomysł i znów nie chciałby powielać już utartych szlaków, bo pewnie wielu robiło to już przede mną… Chcę opłynąć świat na moim dmuchanym materacu, podróż mógłbym zacząć od własnej bezludnej wyspy. Pragnę dodać, że mam już uzbieraną znaczną cześć sumy do zakupu właściwego materaca plażowego, ale jakbyś chciał coś dorzucić albo któryś z widzów to…

Bob: Na razie skupmy się na wywiadzie. Jaki jest twój ulubiony filmowy bohater?

Maurycy: No cóż, z odpowiedzią na to pytanie mam dylemat, bo moimi idolami długi czas byli miś Uszatek i Don Corleone z Ojca Chrzestnego. Pewnie zastanawiasz się co widzę w jednej z nich, może wydawać się, że to dwie zupełnie inne ligi, i masz oczywiście rację. Miś Uszatek bije wszystkich superbohaterów na głowę swoją bezsporną dominacją, więc po głębszym zastanowieniu, jeśli to możliwe, wytnij tego mięczaka Vita Corleone, puść w to miejsce naszego wywiadu, reklamę, czy coś, niech to pozostanie między nami.

Bob: Wytnę cały wywiad, ale to w powtórkach. Obiło mi się o uszy, że interesujesz się również pisarstwem.

Maurycy: Pisarsko jestem bardzo oczytanym człowiekiem. Mam zaprenumerowanych bardzo wiele ciekawych pozycji w stylu Playboya, ale to akurat już przeżytek. Bardziej na czasie i rozwijającym tytułem jest „Cycate orchidee” i „Namiętne latawice” to tytuły godne polecenia. A jeśli chodzi o moje pisanie to piszę płomienne listy do gwiazd, zamieszczanych na łamach wyżej wymienionych czasopism i jestem pewien, że muszę wzruszać je do łez, i zapewne z osłabienia, które odczuwają otrzymaną korespondencją nigdy jeszcze nie dostałem odpowiedzi na moje wspaniałe listy, przy których Casanova to przedszkolak. Nie tracę nadziei. Powiem w sekrecie, teraz piszę do Namiętnej Berty, z którą wiążę bardzo poważne plany. Jeśli wiesz co mam na myśli.

Bob: Wiem. Słyszałem, że szamani wchodzą czasem w ciała zwierząt. To znaczy nie tak dosłownie, tylko bardziej duchowo. Gdybyś był szamanem w jakie zwierzę chciałbyś się zamienić?

Maurycy: Ależ Bob, cóż to za pytanie? Mówiłem wcześniej, że jestem pod wielkim wpływem Misia Uszatka, wiec odpowiedź wydaje się oczywista. Chciałbym być koalą. Zapytasz dlaczego? Już uprzedzam twoje pytanie. Co robi koala? Zachowuje się koalowato. Śpi. Łazi. Je. Jest słodka. Spokojna. Nic nigdy nie odpierdoli. Nie jest burzliwa. Średnio ma jakąkolwiek ikrę. Nie jest szalona. Koala nie ma w sobie nawet grama zła. Roślinożerna. Słodka. Niegroźna. Najtotalniej, najzupełniej niegroźna. Nie ma dziwnych pomysłów. Nie jest okrutnawa. Tuli się. Migdali. Gdy pojawia się zagrożenie, spieprza na drzewo. I tak dalej. Chyba rozumiesz sedno?

Bob: Zastanowię się nad tym po programie. Chyba pora kończyć. Chciałbyś kogoś pozdrowić?

Maurycy: Oczywiście, że tak, ale nie wiem ile mi zarezerwowałeś na to czasu. Lista jest zasadniczo bardzo rozległa. Domyślając się, że czas antenowy jest cenny jak złoto, ograniczę się do pozdrowienia ostatniej wybranki niespełnionych namiętności, Namiętnej Berty. A reszta z mojej listy, te co nie odpisały mi na moje płomienne listy, to niech się... Ich nie pozdrawiam. A jeszcze z ciekawości zapytam, kto wystąpi w kolejnym wywiadzie?

Bob: To tajemnica, ale mogę zdradzić, że niejaki Canulas dzwonił do mnie ostatnio w tej sprawie.

Maurycy: Okej, to pędzę na samolot.

Bob: A dokąd lecisz?

Maurycy: Na bezludną wyspę.

Bob: Dziękuję za wywiad. Do zobaczenia.

Średnia ocena: 4.6  Głosów: 11

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • fanthomas rok temu
    Tytuł pożyczyłem ze stronki wkurwiamnie.org. Mam nadzieję, że nikogo tym nie wkurżyłem.
  • fanthomas rok temu
    tym razem dobrze obliczyłem i ktoś dał jeden
  • Cel Dastro rok temu
    Wydaje mi się pośpieszone, ale iście w twoim stylu. No cóż, przyjemnie się czyta tak czy siak ;)
  • fanthomas rok temu
    zajrzę tam do ciebie, bo widzę drugi odcinek wrzuciłeś
  • No i cała prawda o Maurycym się wydała :)
  • Margerita rok temu
    pięć przeczytałam z wielką przyjemność Maurycusiu ty mały świntuszku ładnie to tak sąsiadkę podglądać
  • Marg a dorzucisz się do materaca? :)
  • Margerita rok temu
    Maurycy Lesniewski
    tym mnie tu nie podpuszczaj materacem
  • Margerita :)
  • Keraj rok temu
    Mężczyzna który patrzy 5
  • Ozar rok temu
    Fajnie się czyta. To taki Maurycy w kropelce. 5 za pomysł
  • Canulas rok temu
    Całkiem zacne. Maurycy jakiego nie znamy :)
  • Maurycy jest jak Shrek, co ma warstwy jsk cebula :) Fanthomas zdjął jedną :)
  • Kim rok temu
    Niezle, nie znałam Maura z tej strony :D
  • Canulas rok temu
    Taaaa, cicha woda. A taki niby gientelmen
  • Tjeri 2 miesiące temu
    :D Najbardziej podobały mi się rozważania na temat bezludnej wyspy. Co więcej, otworzyły mi one oczy... :D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania