Świat - rozdział drugi

Rozdział drugi z całości.

Wziąłem głęboki wdech i w tej samej chwili poczułem się jak dziecko. Moje ciało przesiąknęły zapachy taniego wina, piwa oraz drażniąca woń zmieszanych ze sobą dezodorantów i wody kolońskiej wszystkich zebranych tu osób. Wszystkich włącznie z Szymonem, mym odwiecznym towarzyszem w Podziemiach. Nie musiałem przypominać sobie pierwszego kroku postawionego w tej knajpie kilkadziesiąt lat temu. Oj nie. To wspomnienie zostało ze mną, uczepiło mej pamięci i nie zamierzało puścić.

Ja, jako piętnastoletni chłopak w 2970 roku, wysportowany blondyn z aparatem ortodontycznym na zębach wyglądałem, czułem się i faktycznie byłem pierwszakiem. Ludzie mówią, że pierwszy raz w takim miejscu zmienia człowieka na zawsze, ale nie spodziewałem się, że zmieni mnie aż tak… Można powiedzieć, że to ono mnie ukształtowało.

To tu wypiłem swój pierwszy kieliszek wina Talifo Tioa. Siedząc przy barze na trzecim od lewej taborecie automatycznym (tak, naprawdę pamiętam każdy szczegół) po raz pierwszy pocałowałem kobietę z języczkiem. I szczerze mówiąc, po tym razie już nigdy jej nie spotkałem, ale za każdym razem, kiedy tu jestem, wypatruję jej z nadzieją, że może wspólnie powspominamy te stare czasy. Taki pocałunek to niby nic, ale dla mnie znaczył ogromnie dużo. Bo był częścią Podziemia, bo mnie ukształtował, bo dzięki niemu jestem, jaki jestem.

Tak się zagalopowałem z tym wymienianiem, że prawie zapomniałbym o najważniejszym! Oczywiście to w tym miejscu – mam na myśli stolik, gdzie wygrawerowane są inicjały:

 

A.W. i Sz. W.

 

tam zawarliśmy z Szymonem w 2974 roku pakt braci i przyrzekliśmy sobie zawsze współpracować. Okrzyknęliśmy ten moment jako „Tygrysi Cyrograf”, ponieważ, by przypieczętować traktat, wypiliśmy na spółkę kielich najmocniejszego i najdroższego drinka w Podziemiu. Mowa tutaj oczywiście o legendzie zwanej „Tygrysią Bielą”, która swoją niesamowitość zawdzięcza moczu tygrysa albinosa. Jeśli ktokolwiek nie skosztował w życiu tego trunku, nie wie, co to znaczy być bogiem swojego życia!

My od tamtej chwili wiedzieliśmy. Wyryliśmy inicjały scyzorykami, ja stworzyłem trzy literowy skrót od imienia mojego najlepszego przyjaciela, a on swojego. I pomyśleć, że to tylko pamiątkowe ziarenko z zachowanej piaskownicy wspomnień dzieciństwa. Piękne czasy, ale dzisiejsze są jeszcze lepsze.

Technologia poszła naprzód i to bardzo odkąd stanąłem po raz pierwszy na własnych nogach. Sam czasem nie mogę się w niej połapać. Świat ciągle biegnie i nikt nic z tym nie zrobi, bo i po co? Wszystko ma swój koniec, każda rzecz na Świecie kiedyś się skończy. Kultura się zmienia, ludzie przemijają, rzeczy materialne się psują, a Bóg traci wyznawców z każdą sekundą. Lecz jest jedna rzecz, której nie śpieszy się zmieniać, która ma gdzieś nowinki technologiczne i inne „superanckie” bajery. Nasze Podziemie stoi tutaj od kilkudziesięciu lat i mimo iż właściciele się zmieniali, ono pozostało takim jak w dzieciństwie. I z całą pewnością wyszło mu to na dobre.

Dlatego też przynajmniej raz w tygodniu przychodzę tu na jednego Tygrysa z Szymonem, by pogadać spokojnie o starych czasach. Dziś jednak nie zapowiadało się na spokojną rozmowę. Szymon od samego początku był zestresowany, chodził nerwowo, nadmiernie mrugał, co nawet mnie doprowadzało do szału (nie wiedzieć czemu…).

Usiedliśmy bez słowa w oddalonym najbardziej w głąb sali stoliku i poprosiliśmy o Tygrysią Biel. Gdy piękna rudowłosa kelnerka przyniosła dwa duże kieliszki, my dalej siedzieliśmy bez słowa. Nie chciałem zepsuć tej ciszy, Szymon musiał sobie wszystko poukładać w głowie jak należy. W końcu spojrzał na mnie i cały przemyślany przez niego plan, przemówienie, czy cokolwiek to było, runęło w jednej chwili. Z jego ust wydobyło się tylko jedno ciche zdanie:

- Piotr Duczyński ma raka.

Prezydent.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • KarolaKorman 19.04.2017
    ,,że pierwszy raz w takim miejscy '' - miejscu
    ,,ono pozostało taki jak w '' - takim
    Wprowadziłeś na koniec postać Piotra, by znów zaciekawić i dobrze :) Ten drink musi być paskudny, ale czego nie robi się dla sprawy :) 5 :)
  • Karo 19.04.2017
    Dziękuję bardzo :D
  • KarolaKorman 19.04.2017
    Mam jeszcze wątpliwość czy powinno być wypatrywałem ją, czy wypatrywałem jej, ale to ktoś mądrzejszy może podpowie :)
  • Violet 19.04.2017
    Wypatrywać oczy ALE wypatrywać jej.
    Pozdrawiam :)
  • pasja 19.04.2017
    No i pan wiceprezydent po trupach, a do celu. Historia Wolnej Polski zatoczyła koło. Fajne nazwy trunków. Pozdrawiam
  • Karo 19.04.2017
    Dziękuję :)
  • Tanaris 19.04.2017
    Bardzo ciekawie opisujesz, jest w tym taka tajemniczość, że aż chce się więcej, 5 :)
  • Karo 19.04.2017
    dziękuję :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania