Poprzednie częściAgencja Vbi wstęp

Agencja Vbi rozdział 2

Przy drzwiach wejściowych spotkała Elonor Bell, która była szczupłą, niezbyt wysoką trzydziestoletnią kobietą o krótkich blond włosach i piwnych oczach.

Ukończyła tę samą szkołę wojskową Marines, co jej ojciec. Miała też dwóch starszych braci, których kochała, ale swoją nadopiekuńczością i częstym wpadaniem bez zapowiedzi doprowadzali ją do szału.

— Dzień dobry, pani Black.

— Dzień dobry, Elonor.

— Widzę, że pani biega?

— Tak, ale to chyba ty jesteś tą nową kandydatką do pracy?

— Tak, to ja.

— Christopher kiedyś wspominał, że poszukuje nowej pracownicy po tym, jak z dnia na dzień odeszła jego poprzednia pracownica, Bridget. Mąż na ciebie czeka w swoim gabinecie, który tutaj się znajduje.

Pani Black nacisnęła klamkę i weszła do środka, a za nią Elonor. Młoda kobieta rozejrzała się po pomieszczeń.Było ono urządzone nowocześnie. Na środku stał szklany stół z czterema krzesłami, a naprzeciwko drzwi znajdowało się biuro z bukowego drewna.

Żona podeszła do męża, który siedział przy tym biurku.

— Kochanie przyszła Elonor Bell.

Mężczyzna podniósł głowę i na widok kobiety, aż zaniemówił, ale przed żoną postanowił udać, że jej nie zna.

— Proszę niech pani usiądzie.

Kobieta przysiadła na brzegu krzesła.

— To ja was zostawię samych widzimy się w domu.

Linda pocałowała męża na pożegnanie i wyszła. Mężczyzna podszedł do drzwi i je dokładniej domknął, bo zauważył, że żona zostawiła uchylone.

Następnie odwrócił się do siedzącej kobiety.

— Elonor, ale ty wyroslaś! Pamiętam cię, jak miałaś dwa lata, a teraz stoi przede mną dorosła kobieta. Pokaż no mi się, niech cię obejrzę.

Kobieta wstała i parę razy się odwróciła i na powrót usiadła. Potem on wrócił na swoje miejsce i otworzył teczkę z napisem Elonor Bell i ją przegląda, a po chwili zamknął.

— Widzę, że ukończyłaś szkołę wojskową Marines tę samą, co twój ojciec i ja.

— Tak, mamie ten pomysł się nie podobał, ale tata ją przekonał i się zgodziła.

— Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że praca w mojej Agencji Vbi nie należy do najłatwiejszych.

— Wiem.

— Moi agenci są też często narażeni na niebezpieczeństwo, a nawet śmierć.

— Ja to wszystko wiem.

— A mimo to chcesz u mnie pracować?

— Tak! Od dziecka o tym marzyłam i nie boję się niebezpiecznych wyzwań. W dzieciństwie wiecznie pakowałam w kłopoty. Po prostu trzeba do każdego zadania podchodzić z głową, a nie pod wpływem impulsu, lub żeby pokazać jakim to jest się maczo.

— I to jest bardzo dobra odpowiedź kogoś takiego właśnie szukałem.

— Czy to znaczy, że dostałam tę pracę?

— Tak.

— Bardzo się cieszę!

Dyrektor wyjął z szuflady odznakę oraz broń i położył na biurku. Potem wstał i podszedł do drzwi. Elonor wzięła swoją odznakę i pistolet i podeszła do niego.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania