Poprzednie częściAgencja Vbi wstęp

Agencja Vbi rozdział 5

Rozdział 4

 

Dyrektor po wyjściu z Elonor na korytarz podszedł do windy, która miała blaszane drzwi. Nacisnął przycisk, drzwi się otworzyły. Weszli do niej i zamknęły się za nimi.

— Córka dziś rano dała mi kartkę z takim nazwiskiem i poprosiła, żebym je sprawdził.

— To proszę to zrobić.

— Żona ostatnio dziwnie się zachowuje, a dzisiaj z tym wyjściem do parku na bieganie to jest zupełnie nie w jej stylu. Czy myślisz, że ona rzeczywiście szła tam biegać?

— Do parku na pewno szła, ale nie na bieganie tylko w innej sprawie. Bo jak ją spotkałam przy drzwiach to wydawała mi się zdenerwowana.

— Jeśli nie szła biegać do parku, to po co tam szła?

— Nie wiem, ale ja bym na miejscu pana dyrektora sprawdziła czym tak naprawdę zajmuje się żona.

— Boję się, że to, czego się dowiem to mnie załamie. Bo okaże się, że ja kompletnie nic nie wiem o swojej żonie.

— Lepiej znać najgorszą prawdę niż żyć w niewiedzy.

— Tylko nie wiem, od czego zacząć.

— Najlepiej od zadzwonienia do Ambasady, a potem od sprawdzenia waszej sypialni.

Po chwili winda się zatrzymała i otworzyły się blaszane drzwi, po czym wysiedli.

Korytarz, w którym się znaleźli był długi. Kobieta cały czas rozglądała się , bo spodziewała się zobaczyć obskurny, ciemny korytarz. Tymczasem ujrzała jasny i schludny ze ścianami pomalowanymi, a na podłodze leżały kafelki.

Mężczyzna zaprowadził ją do małego pomieszczenia, które miało wzdłuż ściany szybę wenecką, a za nią było większe pomieszczenie ze stołem i trzema krzesłami.

— Czy wiesz, gdzie się znajdujemy?

— Oczywiście, że tak w pokoju przesłuchań.

— Brawo.

— Teraz pokażę ci pokój, gdzie badamy trupy.

— Nie wiedziałam, że macie tu też prosektorium.

— Tak.

Dyrektor po opuszczeniu pokoju przesłuchań podszedł do drzwi z napisem „Prosektorium„ nacisnął klamkę i wszedł, a Elonor za nim. Pomieszczenie, w którym właśnie się znalazła było typowo prosektoryjne. Na środku stały trzy blaszane stoły na kółkach, a w kącie znajdowało się biurko.

Kobieta zauważyła, że na ścianie są same małe blaszane drzwiczki.

— A co się znajduje za tymi drzwiczkami?

Wskazała ręką w tamtą stronę. Dyrektor spojrzał się w tamtym kierunku.

— Tam jest chłodnia, w której trzymamy ciała dopóki ktoś z rodziny ich nie odbierze.

— Rozumiem.

— Chcesz zajrzeć do środka?

— Nie, dziękuję.

Niespodziewanie podszedł do nich młody mężczyzna w białym fartuchu i okularach.

— Dzień dobry dyrektorze, co pana sprowadza w moje skromne progi?

— Dzień dobry przyszedłem ci przedstawić nową agentkę, która od dziś będzie z nami pracowała.

— Elonor Bell.

— Thomas Red.

— Miło mi cię poznać.

— Mnie również.

— Thomas jest jednym z naszych najlepszych patologów — odparł dyrektor.

— Po prostu mam bystre oko.

Kobieta uśmiechnęła się pod nosem. Dyrektor ruszył w stronę drzwi Elonor za nim. Po wyjściu na korytarz zbliżyli się do drzwi z napisem „Laboratorium analityczne “.

— Co to znaczy laboratorium analityczne?

— Zaraz zobaczysz.

Do specjalnego zamka włożył kartę i drzwi się otworzyły, po czym weszli. Jej oczom ukazało się duże pomieszczenie, które było wyposażone w nowoczesny sprzęt, a w powietrzu wisiał przezroczysty monitor. Elonor, aż otworzyła buzię z wrażenia.

— I jak ci się podoba?

— Jestem pod wrażeniem Nie spodziewałam się, że macie tutaj w agencji taki nowoczesny sprzęt. A co tutaj badacie?

— Wszystko.

— To znaczy?

— Krew, odciski palców, broń, a nawet numer telefonu.

— A ten szklany ekran?

— W komputerze wpisujesz numer telefonu, a system wyszukuje w bazie wtedy na ekranie pojawia się tożsamość ofiary, lub sprawcy.

— To niesamowite inne agencje mogą wam pozazdrościć takiego sprzętu.

— Skoro już wiesz, gdzie co się znajduje to najwyższa pora pokazać ci główne pomieszczenie.

Dyrektor wraz z Elonor opuścili laboratorium i korytarzem ruszyli w stronę drzwi prowadzących do głównego pomieszczenia. Po wejściu do środka zaprowadził ją do pustego biurka, które wcześniej należało do Brigdet.

Sala była pełna ludzi, którzy siedzieli przy swoich biurkach zajęci własną pracą.

— Proszę wszystkich o uwagę, gdyż chciałbym wam przedstawić nową agentkę, która od dziś będzie z nami pracować.

Elonor podeszła do biurka i przy nim usiadła. Przejechała dłonią po blacie, po czym obróciła się na krześle. Dwaj młodzi mężczyźni, którzy zajmowali biurka naprzeciwko niej przyglądali się jej z wyraźnym zainteresowaniem, zwłaszcza Luigi Cold, który był trzydziestoletnim mężczyzną o śniadej cerze i kruczoczarnych włosach.

Młody mężczyzna podszedł do niej.

— Nazywam się Luigi Cold.

— Miło mi cię poznać, a ja jestem Elonor Bell i bardzo się cieszę, że będę mogła z wami pracować.

— My też się cieszymy, a zwłaszcza ja.

— Skoro już poznaliście nową koleżankę to ja was zostawiam będę w swoim gabinecie.

Dyrektor podszedł do Karła, który był informatykiem, kładąc na blacie kartkę z numerem telefonu.

— Córka dała mi ten numer i poprosiła, żebym sprawdził. Dlatego prosiłbym cię, żebyś się dowiedział, do kogo należy.

— Dobrze, panie dyrektorze w wolnej chwili to zrobię.

— Dziękuję.

— Jak tylko się czegoś dowiem na temat właściciela, to zaraz szefowi dam znać.

— To czekam na informacje.

Mężczyzna po tych słowach wyszedł.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • JagVetInte godzinę temu

    Dyrektor nie znał nazwy prosektorium?

  • Namietny dotyk godzinę temu

    Znał ale one pokazywał nowej pracownicy

  • JagVetInte godzinę temu

    Namietny dotyk tak, z tym że gdy to ona powiedziała "prosektorium", on rzucił krótkie "tak", jakby mu głupio się zrobiło.

    Ogólnie to widzę że coraz lepiej piszesz, mniej błędów. Fajnie.

  • Namietny dotyk

    JagVetInte dzięki

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania