Bezczelni

Wybrzeża złowrogiego rozpryskują nuty.

To północny kraju kraj. Deszczu strug przykrywa

przesłania skalny występ, falami przykuty.

Toń nerwowego morza tombole zakrywa.

 

Miasto nie śpi choć może. Zapewne powinno.

Brednie słychać w eterze, wapory pijackie.

Gdzieś bójka rozgorzała, tam życie ostygło.

Sieroty skubią trzosy, skupionej gromadce.

 

Półnagie dziewczę targa uliczny rzępoła.

Pół stawki proponuje, zaplute monety.

Połamana zostanie gitara wesoła.

Dłużników nieuczciwych przykry los niestety.

 

Na obrzeżach doku Blackjacka uderzenie,

waćpana pijanego krótki krzyk urywa.

Bandyta bezlitosny opróżni kieszenie.

Już miejska obojętność z pomocą przybywa.

 

Owocny szaber hucznie kompania świętuje.

W portowej tawernie jest wino, śpiew i tany.

Marynarze przykryci beztroski kapturem.

Wartę kilku odbywa miło rozespanych.

 

Alkohol rozlewają, na stoły i ściany,

oberwał kuflem w głowę, barman bydle-człowiek.

Rozpłynął się ukradkiem ów prowodyr cwany,

co wzniecił burdy płomień... Piąchy poszły w obieg!

 

Dwadzieścia cztery łodzie na cumie pod keją.

Ślady walki zdradzają, burt głębokie rany.

W barwach Francji bandery na rufach się mienią.

Wśród statków jest galleon Hiszpanom zabrany.

 

Ten klejnot Ludwikowi w prezencie rzeczony,

ładownie pełne złota, szlachetnych kamieni.

Takielunek rozdarły stalowe dwugłowy,

pamięta bitwę pokład. Gęsto się czerwieni.

 

Nad flotą trzyma pieczę Burbonów morski fort.

Pełne prochu oręże do strzału gotowe,

zasięgiem obejmuje rozweselony port,

a od zachodu broni, redy głębszą wodę.

 

Brak drugi tydzień słońca. Chłoszcze ciągle deszczem.

Skonają stare chmury, u kresu sił krople.

I tylko niedobitki, marzą szumieć jeszcze.

Błyszczący, ciepły Czerwiec mleczny kożuch dopnie.

 

Do świtu wciąż daleko, w letargu powietrze

Ciemności, mgła, okrzyki, mżawka lekko szumi.

Gładziutko przemycona na znikomym wietrze,

łupinka taklowana swój oparła bukszpryt.

 

Nad reling wyściubiły trzy gładkie łysiny.

Brylują niby poślad pod małpim ogonem.

Ciemienia skórę ściele tatuaż dziewczyny,

trzymającej rękojeść kosy zaostrzonej.

 

Uważnie obserwują anturaż zastygły

Szybkim susem giganci upiorni wtargnęli.

Sterczy w dłoniach oręże ostre niczym brzytwy.

Doskonale im znany trudny fach zbójecki.

 

Pierwszy mostek doścignął wiąże węzeł rufie,

drugi dotarł do dziobu. Plącze liny koniec.

Ten co w środku pozostał zejściówki pilnuje,

gotowy uciąć głowę. Milczkiem w mroku tonie.

 

Miał pilną sprawę Francuz. Wysnuł się na pokład.

Aortą poczuł ostrze cutlassa. Twarz pełną

rozpaczy, tłumiąc słowa, czuły bochen dopadł.

Zgasł szybko płomień życia, podobnie z potrzebą.

 

Skowronek to czy sójka zaśpiewa nad statkiem.

Znaczy to spakowana przesyłka do drogi.

Uwolnią od kotwicy ostrza ciosy gładkie.

Chlapnęły naraz liny w lustro czarnej wody.

 

Cisza. Bezszelestnie się z szeregu wyślizgnął.

Jak gdyby ząbka dziąsło przez szkorbut puściło.

Nie burząc tafli wody zastygłej przed chwilą.

Zaszyli reje we mgle niczym zwiewne widmo.

 

Mewa krzykiem rozbrzmieje, wyżej, znacznie głośniej.

Zachodnie niebo przeciął światełka lichy szlak.

Wskazówka łódź szarpnęła w podróży odwrotnej.

Równając sztagiem fortu zwrot odwróciła wspak.

 

Jedna trzecia załogi na statku została.

Pogrążona marzeniem w krainach rozległych .

Wystrzałem nagłym armat, snu skruszona skała.

Nieprzytomni jak dzieci na pokład wybiegli.

 

Forteca wypaliła. Doki wybuchają,

zniszczone magazyny, płonąca tawerna,

płomienie w drugiej salwie łodzie dosięgają.

Rozbiła chęć pościgu brygada przeklęta.

 

U stup fortowej wyspy widać mały szkuner,

na czarnym smukłym gaflu uśmiech głowy trupiej.

Rozdęły żagle szoty, zgrzytły maszty chórem.

Dogonił "Los Amigos". Wpłynął w mglisty tunel.

 

Zaćmieni snem zastygli patrząc w stronę rufy,

ciekawi gdzie popłynie łódeczka niedługa.

Obwieszczone skowytem fregaty wyrosły,

zrodzone w mglistym mgnieniu z obu stron kadłuba.

 

Przeciągły gwizd anonsem luf naładowanych.

Zabrzęczały kartacze, deski pękły w drzazgi,

fruwają strzępy mięsa, masztu brak podstawy.

Zostali błyskawicznie tam zdziesiątkowani.

 

Abordaż przypuścili zuchwali korsarze.

Pozostałych mordują bez względu na lata.

Kapitana powalił od tyłu kuksaniec,

ceną za jego życie jest wolności strata.

 

Pojedynczym wystrzałem magiel bitwy kończą.

Znowu ruszył galleon za mglistą granicę.

Zesztywniał hol napięty za trzecią fregatą.

Spełnili założenia planu wyśmienicie.

 

Szkuner pod czarnym żaglem przewodzi eskorcie.

Do Plymouth się kierują oddać łup królowej.

Spokój mącą Armady statki na zachodzie.

Znów będą krew przelewać psów kły wyostrzone.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (10)

  • Pobóg Welebor 2 miesiące temu
    Nie powinno być "znowu" ruszył galleon? Poza tym extra. Dobór słów, czarny humor... Jakieś przecinki mi nie pasowały ale nie chce mi się szukać w tym długim (i dobrze) texcie. Pod wrażeniem. Parę sformułowań naprawdę świetnych. Pozdrawiam 🙂
  • Poncki 2 miesiące temu
    Coś się nie doliczyłem 😉 Możliwe, że przecinki gdzieś się rozjechały. Czytałem to kilkanaście jak nie dziesiąt razy i ciągle je przestawiałem 😁Cieszę się, że się podoba, bo trochę to szlifowałem (momentami do znudzenia :P)
    Również pozdrawiam.
  • Niezły psychol 2 miesiące temu
    To jest niezłe, tylko nie rozumiem dlaczego tak przeładowane, jak grubas w ciasnej koszulce?
  • Poncki 2 miesiące temu
    Dużo rzeczy do opowiedzenia. Początek leniwy, długi ma być kontrastem dla szybkiej akcji wydobywczej.
  • Aisak 2 miesiące temu
    Wielki poemat. Później przeczytam, ale zapowiada się interesująco.
  • Aisak 2 miesiące temu
    Masz pisane Ponczek. Poemat, którego nie powstydziliby się Wielcy.
    Takie utwory robią na mnie wrażenie.
    Czy Ludwik nawiązuje do tekstu Celiny? Chociaż nieważne.
    Tylko popraw, proszę, sójkę.
    👋👋👋
  • Poncki 2 miesiące temu
    Przyznam, że nie wiem, o którym tekście Celiny mówisz.
    Wśród Burbonów było wielu Ludwików więc odnoszę się do jednego z nich 😋 Nie wskazuję jednak konkretnego, żeby nie zamykać ram czasowych.

    Przyznam, że chłonny był ten poemat, to też cieszę się, że się podobał podwójnie 😁
  • Aisak 2 miesiące temu
    Celina = Noico = Patriota = milion innych kont
  • Poncki 2 miesiące temu
    Aisak
    A, czyli mówisz o rewolucji Francuskiej.
    W takim razie nie.
    Tekst zacząłem pisać dużo wcześniej niż Noico opublikował swój.
  • Poncki 2 miesiące temu
    Aisak
    Tak sobie myślę, że jak Ci się ten poemat podobał to możliwe, że Pogrzeb też będzie
    https://www.opowi.pl/lbnr97-pogrzeb-a77193/

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania