Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Blok na uboczu/ Rozdział 3/ Ostatni wek
Domek na wzniesieniu, pośród pól i drzew. Gdzieś w środku Polski. Niedaleko miejsca, w którym łączą się dwie autostrady. Domek wybudowany częściowo za pieniądze pozyskane ze sprzedaży ziemi pod budowę jednej z tych autostrad. Domek, będący spełnieniem marzeń jego właściciela. Nazywanego przez lokalną społeczność: ,,Złotą rączką” (bo w istocie był świetnym mechanikiem, potrafiącym naprawić wiele urządzeń), ,,Starym pustelnikiem” (był w wieku… średnim, ale faktycznie stronił od ludzi), ,,Czarną owcą” (nie utrzymywał kontaktu ze swoją nieliczną rodziną), ,,Rozwodnikiem” (był po rozwodzie) a także… ,,Ślepakiem” (nie miał dzieci).
Wyszedł na ganek i wciągnął powietrze nosem. Zrobił to bezrefleksyjnie, tak automatycznie. Nie należał do osób, które napawały by się zapachem wiosny. Nie był wrażliwcem i sentymentalistą, któremu taki zapach mógłby odtworzyć w głowie jakieś wspomnienia, czy zainspirować głębszą myślą.
Plan na dzisiejszy dzień był prosty, jak większość jego planów, które w swojej prostocie zawierały przepis na zarabianie pieniędzy. Tak było na niwie zawodowej. Prywatnie, jego horyzonty nie wybiegały zbyt daleko. Nie czuł potrzeby ich poszerzania. Sam siebie, nazywał domatorem.
Zjeść, czasem wypić coś mocniejszego, mieć zadbane obejście i pieniądze odłożone na jedynym według niego, pewnym koncie bankowym, składającym się… z wielu weków zakopanych w miejscu znanym poza nim jeszcze tylko jednemu… stworzeniu. Wiernemu psu o imieniu Rambo. Były to środki na przyszłość, na starość, na leki i lekarzy.
Niebawem jednak to podejście miało się zmienić. Pewne okoliczności sprawiły, że pieniądze nie były dla niego już tylko wypełniaczem słoika bez przypisanych do nich szczegółowych celów. Zmieniły się w środki upłynniane ,,tu i teraz” bo zrozumiał, że życie trwa ,,tu i teraz”.
Początek tej mentalnej przemiany nastąpił tuż po tym, gdy poznał Ją. Stało się to, gdy pewnego wieczoru, wracał do domu ze swojego warsztatu znajdującego się w położonym nieopodal miasteczku. Zapadł już zmrok. Wyhamował wtedy w ostatniej chwili stając oko w oko z młodą dziewczyną. Potrzebowała pomocy. Zmarznięta, wychudzona. Bez żadnego bagażu. Pochodziła z Białorusi.
Była ofiarą handlu ludźmi i uciekła z transportu. Skorzystała z nieuwagi kierowcy podczas chwili postoju na jednym z MOPów w okolicy skrzyżowania autostrad A1 i A2. Przypuszczalnie miała trafić za zachodnią granicę do domu publicznego, gdzie ze względu na jej urodę liczono, że wygeneruje większy przychód.
Wcześniej, zmuszana do pracy w warszawskim narkotykowym call center wraz z innymi młodymi ludźmi przeważnie zza wschodniej granicy. Kilka miesięcy później, dzięki jej zeznaniom, policja zrobi nalot na jedno z mieszkań w Bloku Na Uboczu, w którym znajdowała się owa centrala. Teraz jednak, błagała o pomoc przypadkowo napotkanego kierowcę.
Od tamtego dramatycznego spotkania na drodze stali się nierozłączni. Jej tragiczna historia, dotycząca wyrzucenia ze studiów, ucieczki z kraju, represji wobec rodziny a następnie chęci wykorzystania przez nowych ,,pracodawców”, otworzyła w nim pokłady empatii, o które nikt (łącznie z nim samym) nigdy by go nie podejrzewał.
On pomógł jej, a ona jemu. Materialne wsparcie oraz poświęcenie czasu - najpierw hospitalizacja, zgłoszenie na policję, adwokat, sprawy sądowe, następnie pomoc w kontynowaniu studiów i znalezieniu legalnej pracy. Zaangażował się w to wszystko choć ona wcale tej pomocy nie oczekiwała. Odpłaciła mu jednak w inny sposób.
Zaraziła swoją ciekawością świata. Po jakimś czasie, zamieszkując z nim na stałe spowodowała, że teraz ich wspólny już dom zyskał duszę. Sprawiła, że i on sam zrozumiał, co to dusza i jej potrzeby, zaczynając zupełnie inaczej patrzeć na świat i ustawiać w inny sposób priorytety. Zaczął… żyć. To wszystko bardzo długo nie miało podtekstu seksualnego i było oparte na rzadko spotykanej szczerości i bezinteresowności. Bliskość przyszła dużo później, naturalnie i zgodnie.
Więc jednak, to może się zdarzyć. W życiu może nastąpić ,,zwrot akcji” kojarzony z filmami czy książkami. Jak się okazuje, niekiedy istnieje cienka granica między fikcją literacką a realnym życiem. W Jego życiu stało się właśnie coś takiego. Historia, jak z serialu okazała się po prostu częścią biografii.
I tak było już do końca. On i Ona trwali w swojej relacji. W tym przypadku określenie ,,żyli długo i szczęśliwie” znalazło swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości, choć kwestią sporną zawsze może być, co dla kogo oznacza długo.
Odszedł pierwszy, mówiąc jej w ostatnich godzinach, gdzie znajduje się jedyny, pozostawiony pod ziemią wek, będący ostatnią świadomie zachowaną cząstką i jednocześnie symbolem jego poprzedniego życia.
Życia, które od momentu spotkania Jej na drodze dzielił na ,,przed” i ,,po”.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania