Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Blok na uboczu/ Rozdział 4/ Polityk
Stał przed lustrem próbując zawiązać krawat. Czuł się zmęczenie, choć dopiero się obudził. Ostatnie miesiące były dla niego wyczerpujące. Kampania samorządowa pochłonęła masę energii i właściwie przesłoniła wszystko inne. Patrząc w lustro zauważył, że zmieniło się jego ciało. Było chude i blade.
Nieregularne posiłki, mało snu, brak aktywności sportowej, którą przecież lubił. Nigdy nie był talentem, ale przed kampanią regularnie grywał w piłkę i ping ponga, którego wolał jednak nazywać tenisem. Bez dodatku ,,stołowym” co kilka razy zmyliło jego rozmówców myślących, że ma na myśli tenisa ziemnego. Gdy ktoś się połapał i dopytał zdarzało się, że nie wyprowadzał go z błędu. Potrzebował wakacji, długich wakacji.
Jak miało się okazać niebawem, na wakacje nie pojechał jeszcze przez następne osiem miesięcy. Będąc czarnym koniem, wygrał wybory zostając prezydentem swojego miasta. Społeczność postawiła na młodość, świeżość i bezpartyjność. Przynajmniej z założenia bezpartyjność bo posiadał pewne powiązania i zaplecze polityczne jednej z frakcji znajdującej się w składzie rządu.
Kręciła go możliwość robienia czegoś dla dobra ogółu. Jego intencje były szczere, by z czasem brnąć w coraz to bardziej błotniste rejony. Im dalej sięgał tym bardziej czuł, że za chwilę może się pobrudzić. Tak było już podczas pierwszego roku, gdy właściwie większość robiono za niego. Dawał jednak swoją twarz, wciąż dość młodego, zaangażowanego męża i ojca dwójki dzieci.
Po pewnym czasie jego gmina stała się bardzo ciekawym inwestycyjnie obszarem i zaczęła zwracać uwagę wielu lobbystów, polityków, deweloperów i wszelkiej maści cwaniaków działających w cieniu ludzi z tzw. elit. To te znajomości będące wynikiem wielu różnego rodzaju spotkań towarzyskich o podłożu biznesowym zaprowadziły go w najciemniejsze rejony.
Tam gdzie polityka spotyka się z biznesem robionym na granicach prawa. Choć zawsze był ostrożny i nie miał zbyt wielu słabości, które ktoś mógłby wykorzystać przeciwko niemu, został zrobiony klasycznie – obyczajowo. Liczne szkolenia i konferencje. Był znany ze swojej nieugiętości względem kobiet i alkoholu, czyli dwóch głównych pokus dla większości jego samorządowo-politycznego otoczenia. Chwila słabości…
Obudził się w mieszkaniu Bloku Na Uboczu. W kawalerce będącej starym operacyjnym lokum jeszcze w czasach świetności SB. Nie pamiętał co się działo poprzedniej nocy. Oni jednak wiedzieli. Wiedzieli jak działa pewna niebieska pigułka. Wiedzieli kiedy ją dodać. Wiedzieli też, która z opłaconych dziewczyn im w tym pomoże. Delegacja do Warszawy zakończyła się materiałem, który od teraz miał być narzędziem szantażu i kluczem do formalnej ścieżki pozyskiwana gruntów i wygrywania przetargów w atrakcyjnej lokalizacji.
Pieniądze. Zazwyczaj chodzi właśnie o nie. Pieniądze i władza idące w parze od wieków.
Zawsze jest sposób, by pewne grupy interesu osiągnęły swój cel. Zazwyczaj idzie łatwo. Korupcja. Łapówka. Niekiedy jednak trzeba użyć twardych środków. To nie film. To dzieje się naprawdę. Bo zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał więcej i nie będzie miał skrupułów. Szantaż. W tym przypadku na tym się zatrzymało. Nie był aż tak twardy… Wiedział, że seryjny samobójca to nie jest tylko miejska legenda, gdy ma się wpływ na coś cennego, czym tak często jest po prostu ziemia.
Był prezydentem dwie kadencje. 10 lat. Ideały legły. Zrozumiał, że w tej grze ubrudzenie się jest nieuniknione… Pytanie tylko kiedy i w jaki sposób i jak bardzo. Żył z tym do końca, czyniąc jednak podczas dekady wiele rzeczy dobrych.
I tylko niekiedy wczesnym rankiem, gdy domownicy jeszcze spali, patrzył w lustro i starał się dostrzec kim naprawdę jest…
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania