Blutek i nocna mara
Chatkę przejęły ciemności,
Tik tak, tik tak – już północ.
Blutek poddaje się senności,
Skryty w gęsto miodowy koc.
Za oknem rechoczą szuwary,
Łysy księżyc w pełnej krasie.
Gdy przychodzą nocne mary,
Chciałby uciec, ale nie da się.
Stuk, stuk, puk, idzie kostucha.
W czarnym płaszczu. Chudzina.
Z uśmiechem od ucha do ucha,
Zimna. Drętwa. Niebiesko-sina.
Choć Blutkowi odwagi brakuje,
Z wyobraźni wysnuwa skrzydła.
I jak ptak, ku niebu wzlatuje,
By nie wpaść w zmorowe sidła.
Szybuje, podziwia przestworza,
A w dole mroczna maleje zjawa.
Zza zasłon zerka nieśmiała zorza,
Fiołki. Stokrotki. I poranna trawa.
Komentarze (10)
Az ciekawość człowieka zżera, żeby się dowiedzieć, kto to jest ten Blutek.
Zapraszam do śledzenia. Blutek na pewno znów sie pojawi.
Pierwszy Blutek był bardziej frapujący...
Może masz rację - Blutek ma wiele twarzy. Czasami bajkowy, czasami mroczny. Zobaczymy, co pokaże następnym razem :)
Mona Demona,
dzisiaj przeczytałem ponownie. I to jest najlepszy przykład, że do wierszy (i nie tylko) trzeba wracać. Ten jest po prostu inny...
Próbuję stworzyć serię o Blutku. Myślę, że to się ułoży w spójną całość.
Dzięki, że wróciłeś do tego, bardzo mi miło :)
Zastanawiam się nad tym co powiedziałłeś. Może faktycznie ten wiersz trochę odstaję. Dziekuję za te uwagę. Popracuję nad nim.
odstaje* tę*
Czy na Opowi można edytować komentarze? Chyba nie...
Blutek wspaniale sobie radzi
kosmitów na ziemię sprowadzi
wypłoszy zmory ogniste
powietrze będzie czyste .
Pozdrawiam serdecznie 5
Miłego dnia
Dziękuję. Wzajemnie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania