Chwila zwątpienia część I

Zwątpienie nawiedziło Hieronima znienacka jak widmo o północy podczas festiwalu cielesnej rozkoszy. W najgorszym możliwym momencie.

Przekręcał kluczyki w stacyjce natarczywie, bezowocnie, jego narzeczona na tylnych siedzeniach, wrzeszcząc z bólu podnosiła auto niczym gorące powietrze balon w górę. Gdy skurcze puszczały i mogła wciągnąć trochę tlenu, samochód wracał na ziemię, uderzając oponami o podjazd. Z rury wydechowej wydobywały się czarne spaliny. Silnik rżał jak humorzasty ogier, który ani sobie śni dać założyć siodła.

Do tego wszystkiego był piątek popołudnie, najbliższy szpital trzydzieści kilometrów drogi od bramy wjazdowej domu Hieronima i Anieli. Za pół godziny polska reprezentacja miała grać z Niemcami, niedzielni patrioci, gnając na złamanie karku z pracy przed telewizory korkowali ekspresówkę, wedle doniesień z radia.

Dodatkową kwaśną polewą na tym zakalcu, którego przepis składał się ze zmiksowanego pecha, garści nieprzygotowania i szczypty zaskoczenia. Było pytanie wykwitające z rozumu Hieronima. W czasie, gdy wszystko zawodzi, wali się na głowę, w sekundzie, w której spięty jakby siedział na minie, spoglądał we wsteczne lusterko. Widział w nim twarz Anieli, na której bordowy kolor bólu walczył o dominacje nad fioletowym odcieniem trwogi. Trzymała się za olbrzymi brzuch, zasłaniający jej podbródek, na pół-leżąco jedną nogę wbijała w podwozie, drugą w fotel pasażera z siłą sprężarki. Hieronim rozdziawiał usta, aby pocieszyć ukochaną, zapewnić, iż ma wszystko pod kontrolą, wyznać miłość, obiecać, że będzie dobrze, że się nią zaopiekuje. Jednak nim słowa opuściły jego ustach, usłyszał krzyk przeszywający skronie. „CZY JA JĄ KOCHAM?”.

— Oczywiście, że ją kocham, za miesiąc bierzemy ślub, jesteśmy parą pięć lat bez żadnej większej awantury na koncie, wzięliśmy kredyt, wybudowaliśmy wspólnie dom….

Monologował wewnętrznie odganiając natrętną myśl jak muchę, która była rozgrzaną do czerwoności kulką odbijającą się od kości czaszki. Na próżno, paskudne stworzonko wielkości główki szpilki musiało pewnej nocy zakraść się do ucha Hieronima, gdy serfował niesiony falą fantazmatów przychodzącą w fazie REM po głębinach duszy. Stworzonko zamieszkało w nim, jadło woskowinę i złożyło śmieszące jaja, z jednego z nich musiało wykluć się te obrzydliwe pytanie, zaprzątające mu w stu procentach umysł.

— Ruszysz do jutra! — sapała Aniela, krzyczałaby, ale struny głosowe miała zszargane niczym kocie skrzypce.

Czuła jak dziecko rozrywało ją od wewnątrz, chcę się wydostać na świat za wszelką cenę, uwolnić od pępowiny jak sardynka zaplątana w rybacką sieć.

Aniela miała ojca budowlańca, w wieku czterech lat pomagała mu nosić cegły, gdy skończyła szesnaście zapragnęła zostać pływaczką. Kiedy przez kontuzję musiała uświadomić sobie, że nie zdobędzie w życiu medalu olimpijskiego nawet nie zaszkliły się jej oczy. Idąc za radą ojca, który nie okazywał tego na zewnątrz, bo miał twardą skorupę, ale w środku cierpiał, że jego jedyna pociecha nie spełni marzeń. Wzięła się w garść, znalazła pracę jako ratownik wodny i nurek policyjny. Parokrotnie wyławiała już nabrzmiałe ciała z odmętów. Nie bała się porodu, wydawał jej się przejażdżką kolejką górską.

Lecz teraz wbijała paznokcie w przetartą tapicerkę golfa czwórki, robiąc w niej wentylatory, wydłubując stęchłą gąbkę. Śmierdzącą dymem papierosowym, po pierwszym właścicielu, który wylogował się z życia, nim Zuckerberg wyrósł z happy meal.

— Czy Ewka musiała wpierdolić owoc poznania, naprawdę nie miała co zeżreć w raju? — warczała, wściekła na cały wszechświat.

Na domiar złego jej narzeczony zamiast pędzić jak ambulans na sygnale wprost na salę porodową, wgapiał się w nią z otwartą gębą, jakby zapomniał sposobu na uruchomienie samochodu i myślał, że na niej jest wytatuowana obrazkowa instrukcja.

— Żabko, nie chce odpalić grat. Spokojnie — oddychaj przeponą. Pamiętasz, co powtarzała Anita ze szkoły rodzenia, że najważniejszy jest… — Hieronim mówił zdławionym głosem, przed oczami tańczyły mu w krzykliwych kolorach znaki zapytania, największe z nich tworzyły okrąg, śpiewając w zapętleniu operowym głosem „KIM TA KOBIETA JEST,KIM TA KOBIETA JEST, KIM TA KOBIETA JEST”.

— Nie obchodzi mnieeee — skurcz dźgał język Anielki — masz kurwa ruszyć. A jak? To już twój zasrany problem.

Teraz nogą pchała fotel Hieronima, który pragnął zatkać sobie gliną przewód słuchowy, aby nie słyszeć morderczego sopranu pytajników w nim.

Wciąż próbował odpalić auto. Wyskoczył z niego, podniósł maskę, dokręcał każdą możliwą część, która mogła się poluzować. Wrócił do auta, uderzając się o dach. Wstrzymał powietrze, powoli przekręcał kluczyk w stacyjce, z milimetra na milimetr puchło Hieronimowi serce, czuł już je w gardle. Bał się, że lada moment pęknie, topiąc go we własnej krwi.

— Mamy to! — krzyknął.

Samochód ruszył z miejsca, wyjechał na ulicę, co jakiś czas wydawał dziwny, nie przebijający się przez krzyk Anieli dźwięk pięćdziesięciolatka przed drugim stanem zawałowym. Asfalt na szosie rozpływał się jak lody w wafelku, w oknach domów były powywieszane biało czerwone flagi. Chodnikiem szła para, on w sandałach, spodenkach w szaliku z napisem „Do boju”, ona ubrana w bikini z AliEksperss w orzełki, wyglądające jak zmutowane gołębie.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • Kocwiaczek 2 miesiące temu
    Dobre to! :) Masz trochę błędów, ale nie wiem czy chcesz, by ci je wskazywać. Jednakże humor mi bardzo odpowiada. Te przemyślenia bohaterów, które odkrywają małe skrawki historii o tym, kim są idealnie tutaj współgrają. No i opisy niby nieznaczących rzeczy, jak mecz czy spacerująca para. Umiesz, jak ja to mówię "wypełniać tekst" pomiędzy właściwą akcją. To ogromny plus. Świetnie mi się czytało i z chęcią zajrzę do kontynuacji. Pozdrowienia :)
  • Vincent Vega 2 miesiące temu
    Dziękuję bardzo, a za wskazanie błędów, to i rączkę cmoknę ;) więc bardzo proszę:)
  • Kocwiaczek 2 miesiące temu
    Vincent Vega, proszę uprzejmie:

    *bez owocnie/ bezowocnie;
    *wrzeszcząc/ przecinek przed tym imiesłowem;
    *wracał na ziemie/ ziemię;
    *Za pół godzinny/ godziny;
    *patrioci gnając/ przecinek pomiędzy (aczkolwiek 100% pewności nie mam;));
    *przepis składa się z zmiksowanego pecha (...)zaskoczenia. Było pytanie wykwitające z rozumu Hieronima./ składał/ze zmiksowanego/przecinek i z małej było;
    *spoglądał w/we;
    *pól-leżąco/pół;
    *że będzie dobrze, ,że/ pierwsze "że" można zmienić na "iż" (unikniesz 3xże) i trzeba wyrzucić nadwymiarowy przecinek;
    * - Oczywiście/ krótka kreska (dywiz), do zmiany na półpauzę – lub pauzę —. Dywizy stosujemy przy łączeniu wyrazów, jak miałeś np. przy pół-leżąco. Konsekwentnie pauza lub półpauza przy wszystkich dialogach powinna być w całym teście;
    *pięć lata bez/ lat;
    *wewnętrznie odganiając/ przecinek pomiędzy;
    *się w nim, żywiło się woskowiną i złożyło śmieszące jaja, z jednego z nich musiało wykluć się/ 3x się do przeredagowania/ chyba miało być śmierdzące?;
    *jak kocie i jak dziecko/ "jak" można spokojnie zamienić na "niczym";
    *wszelką cenne/ cenę;
    *kontuzje/ ę;
    * zaszkliły się, wzięła się, nie bała się, wydawał jej się/ po 2x "się" w dwóch zdaniach obok siebie. Spróbuj przerobić to jakoś, by chociaż była jedna linijka odstępu między tymi "się";
    *pierwszego właściciela/ po pierwszym właścicielu;
    *musiał wpierdolić/ musiała;
    *sale porodową. Wgapiał/ salę i przecinek przed wgapiał z małej;
    *Żabko nie chcę/ po Żabko przecinek, chce bez ogonka;
    * po przeponą kropka. Bez dywizy. Pamiętasz jako nowe zdanie.
    * mowiła Anita i Hieronim mówił/ można dać inne słowo niż mówił, poszukaj zamienników;
    *po ruszyć kropka. A jak? – od nowego zdania.
    *milimetry/ chyba milimetra;
    *krzyknął ./ kropka bliżej;
    *ulice/ulicę;
    * przebijający się i rozpływający się/2xsię
    *przed "z szalikiem" przecinek (generalnie dałabym "w szaliku", żeby uniknąć 2x "z";
    *AliExpress chyba się pisze;
    *gołębię/gołębie;

    Jakby coś było niejasne, pytaj. Pisałam komentarz na telefonie, więc mam nadzieję, że słownik nie narobił szkód;)

    Reasumując:
    * zawsze czytaj tekst po udostępnieniu (wiem, że autor nie widzi często błędów, bo dopowiada sobie słowa, ale warto dać tekstowi "poleżeć" i wtedy łatwiej jest wyłapać byki;
    * zwróć uwagę na zaimki (np. jej/jego) – szukaj zamienników, czyli przykładowo: kobiecy, męski, damski, używaj imion czy przezwisk;
    * staraj się wykluczyć powtórzenia, zwłaszcza "się" i "że";
    * zmieniaj dywizy na półpauzy lub pauzy, konsekwentnie w każdym tekście (przy dialogach);
    * No i pisz – im więcej tym lepiej:)

    To by było na tyle. Ekspertem nie jestem, ale co mogę, to pomogę. Miło, że chcesz się uczyć. To najważniejsze.

    Pozdrowienia!

    P.s. Z przecinkami niestety nie pomogę, bo sama jestem z nich noga;)
  • Vincent Vega 2 miesiące temu
    Kocwiaczek dziękuję bardzo dziś wezmę się do poprawiania:)
  • D.E.M.O.N 2 miesiące temu
    fajne! :D
  • Vincent Vega 2 miesiące temu
    Dziękuję ślicznie
  • Grain 2 miesiące temu
    Festiwal cielesnej rozkoszy - zapożyczam.
  • Vincent Vega 2 miesiące temu
    Proszę bardzo:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania