Dekalog. Instrukcja obsługi życia. Część czwarta i ostatnia
Słowa, pragnienia i odpowiedzialność
Przykazania dotyczą także naszych słów, pragnień i tego, co nosimy w sercu.
Ósme przykazanie mówi: „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. Jest to wezwanie do prawdy. Kłamstwo może zniszczyć czyjeś dobre imię, rodzinę, pracę, poczucie bezpieczeństwa, a czasem nawet życie. Nie oznacza to, że człowiek ma wypowiadać każdą myśl bez względu na konsekwencje. Prawda powinna być połączona z miłością i odpowiedzialnością. Nie wolno jednak świadomie tworzyć fałszywego obrazu drugiego człowieka, rozsiewać oszczerstw ani wykorzystywać słów do manipulacji. To, co mówimy, może stać się narzędziem dobra albo przemocy.
Dziewiąte przykazanie brzmi: „Nie pożądaj żony bliźniego swego”. Dotyka ono nie tylko zewnętrznych czynów, lecz także wewnętrznego nastawienia. Przypomina, że drugi człowiek nie jest przedmiotem, który można zdobyć dla własnej satysfakcji. Wierność zaczyna się w sercu, w sposobie patrzenia i w granicach, które człowiek potrafi uszanować. To przykazanie wzywa do panowania nad pożądaniem, do uczciwości wobec osób pozostających w związkach i do budowania relacji opartych na wolności, zaufaniu oraz odpowiedzialności.
Dziesiąte przykazanie mówi: „Nie pożądaj żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego”. Jest to ostrzeżenie przed zazdrością, chciwością i nieustannym porównywaniem się z innymi. Człowiek może posiadać wiele, a mimo to żyć w poczuciu braku, ponieważ ciągle patrzy na cudze życie. Pożądanie cudzej własności nie zawsze prowadzi od razu do kradzieży, ale może zatruwać serce i niszczyć wdzięczność. To przykazanie uczy poprzestawania na tym, co mamy, uczciwego dążenia do poprawy własnego losu i radości z dobra, które spotyka innych.
Dekalog nie jest instrukcją, która zwalnia człowieka z myślenia. Nie odpowiada mechanicznie na każdą możliwą sytuację. Wymaga sumienia, rozwagi i umiejętności rozpoznawania, co w danym momencie naprawdę służy dobru. Nie można używać przykazań jako pałki przeciwko innym, a jednocześnie ignorować ich sensu we własnym życiu. Jezus, którego widzę jako najpełniejszy obraz Bożej miłości, nie zniósł odpowiedzialności moralnej. Przeciwnie, pokazał, że przykazania powinny prowadzić do przemiany serca, miłosierdzia i troski o człowieka.
Wierzę więc, że człowiek nie został pozostawiony sam sobie. Otrzymał wolność, ale wraz z nią otrzymał również odpowiedzialność. Możemy wybierać, lecz nie możemy udawać, że nasze wybory nie mają znaczenia. Każde słowo, każdy czyn, każda odmowa pomocy i każda okazana miłość kształtują nas i wpływają na innych.
W przyszłości staniemy przed Bogiem i zostaniemy rozliczeni nie tylko z tego, co posiadaliśmy, lecz przede wszystkim z tego, jak przeżyliśmy otrzymany czas. Nie wiem, jak dokładnie będzie wyglądał ten sąd. Wierzę jednak, że Bóg zna prawdę o człowieku głębiej niż jakikolwiek ziemski sędzia. Zna nasze czyny, intencje, słabości, możliwości i momenty, w których mogliśmy wybrać dobro, a wybraliśmy obojętność.
Dlatego Dekalog rozumiem jako drogowskaz. Nie jako ciężar pozbawiający człowieka wolności, lecz jako ochronę przed tym, co może zniszczyć jego życie i życie innych. Nie zawsze będziemy potrafili wypełnić te przykazania doskonale. Będziemy upadać, popełniać błędy i szukać usprawiedliwień. Właśnie dlatego potrzebujemy nie tylko prawa, lecz także miłosierdzia, skruchy i gotowości do naprawiania wyrządzonych krzywd.
Ostatecznie wszystkie te przykazania prowadzą mnie do jednej zasady: kochać Boga i człowieka. Nie wystarczy mówić o wierze, jeśli nasze postępowanie przynosi innym cierpienie. Nie wystarczy deklarować miłości, jeśli nie potrafimy zrezygnować z egoizmu, kłamstwa, przemocy i chciwości. Życie zgodne z Dekalogiem oznacza codzienną próbę stawania się człowiekiem bardziej prawdziwym, sprawiedliwym i gotowym do pomocy.
Wierzę, że właśnie z tego będziemy kiedyś rozliczeni: nie z pozorów, nie z deklaracji i nie z tego, jak chcieliśmy wyglądać w oczach innych, lecz z tego, co naprawdę zrobiliśmy z otrzymaną wolnością. Bóg dał nam wskazówki, ale nie odebrał nam wyboru. To od nas zależy, czy potraktujemy je jako ograniczenie, czy jako drogę prowadzącą ku dobru.
A jeśli droga do przyszłego życia prowadzi przez Jezusa Chrystusa i Jego ofiarę, to prowadzi również przez sposób, w jaki odnosimy się do ludzi, których spotykamy tutaj, na ziemi. W nich możemy zobaczyć tych, których Bóg powierzył naszej trosce. Dlatego Dekalog nie jest dla mnie jedynie zbiorem dawnych słów. Jest instrukcją obsługi ludzkiego życia: przypomnieniem, że zostaliśmy stworzeni do wolności, ale wolność bez dobra może stać się zagrożeniem.
Musimy więc żyć tak, jakby nasze czyny miały znaczenie, bo wierzę, że mają. Musimy postępować w zgodzie z tym, co prowadzi do prawdy, miłości i dobra, pamiętając, że każda chwila naszego życia jest częścią drogi, na końcu której staniemy przed Bogiem.
Koniec.
Komentarze (2)
Masz rację Dekalog powinien być dla ludzi wierzących drogoskazem i wykładnikiem ich postępowania.
Dobranoc
No właśnie co kto powie ,gdy popatrzy prawdzie w oczy Boże...dobrze brzmi ten sąd ostateczny ...myślę że nawet ust się nie otworzy bo to będzie x poziomu myśli, tego ja co nas tworzy ...spokojnej nocy ☀️
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania