Drabble - Cisza po sygnale
Szliśmy szerokim pasem, źdźbła trawy poruszały się z gracją, niewinnie. Skupienie, oznaczenie, taśma wolna od niewypałów. Krok z być albo... Być. Zamarłem tak sztywno, że chwycił mnie skurcz. Nasilał się promienisty skręt w łydce. Mina, moja mina i ta jej, stała pode mną sztywna jak podeszwa.
Liczyłem bezdechy uciekających zielonych, sapanie saperskie w oddali.
Na misji nie ma grymaszenia, rozbrajamy siebie z dźwięku.
Nie tym razem, ona była pierwsza. Rozdziewiczyła poligon, moja mina i moje resztki zaskoczenia. Frunęły jak stado ptaków, rzucone ziarno, czy po prostu garść piasku w stu słowach życiorysu plus jedno.
Pozbierałem się po ciszy, po mnie.
Komentarze (5)
Dzienx.
Bardzo dziękuję. 😊
Dziękuję bardzo 😊
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania