Drabble - Cisza po sygnale

Szliśmy szerokim pasem, źdźbła trawy poruszały się z gracją, niewinnie. Skupienie, oznaczenie, taśma wolna od niewypałów. Krok z być albo... Być. Zamarłem tak sztywno, że chwycił mnie skurcz. Nasilał się promienisty skręt w łydce. Mina, moja mina i ta jej, stała pode mną sztywna jak podeszwa.

Liczyłem bezdechy uciekających zielonych, sapanie saperskie w oddali.

Na misji nie ma grymaszenia, rozbrajamy siebie z dźwięku.

 

Nie tym razem, ona była pierwsza. Rozdziewiczyła poligon, moja mina i moje resztki zaskoczenia. Frunęły jak stado ptaków, rzucone ziarno, czy po prostu garść piasku w stu słowach życiorysu plus jedno.

 

Pozbierałem się po ciszy, po mnie.

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Shira godzinę temu
    REWELKA! Aż żal, że tylko 5 gwiazdek mam, gratuluję bdb tekstu,. słońce zachodzi, ale Ty wschodzisz.
    Dzienx.
  • Shira Ja nie wschodzę, to była mieszanka wybuchowa po poprzednich drabblach.
    Bardzo dziękuję. 😊
  • Shira
    C₁₂H₂₂O₁₁ jeśli Cię uraziłam, to przepraszam. Zajrzałam tutaj 4 marca 2026r., zamieściłam sporo tekstów, od 14 kwietnia mam tu tzw, profil, Czytałam teksty wielu autorów, chyba potrzebuję trochę czasu, żeby rozeznać się w tzw. terenie ... Pozdrawiam - dzikus....
  • TseCylia godzinę temu
    Ale! Jest moc! Bardzo!
  • TseCylia Cieszę się, bo nie było łatwo utrzymać całości.
    Dziękuję bardzo 😊

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania