Dzień gaszenia świateł

Słucham deszczu.

Już wiem - w nowych słowach

zabraknie życia. Zginą drobiazgi,

rodzinne relikwie, pordzewieją herby.

 

Kiedy krople lekko pukają o szybę,

zanurzam się w swoim istnieniu,

ale to tylko żałosny, jałowy bieg

do jutra, które będzie bezosobowe,

obliczalne. Bez uśmiechu

 

zostawiam miasto pełne obcych ludzi.

Mówisz, że blask jednej gwiazdy

wpłynie na rozrost drzewa

i splecie ręce popielatą mgłą.

 

To nie może być takie proste

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • madmike 19.03.2021

    Smutne, ale mi się podoba, 5/5

  • kikimora 19.03.2021

    Dziękuję madmike

  • Tjeri 20.03.2021

    Kurczę, to chyba jeden z Twoich lepszych wierszy.
    Dziwnie we mnie gra. Widzę tu jakieś odcięcie. Od rodziny, tradycji. Jakiś nowy, gorszy początek.
    Jakby Peel ceremonialnie odcinał korzenie, zdając sobie sprawę ze szkodliwości czynu. I ze zubożenia.
    Właśnie tak we mnie gra ten wiersz. Smutno.

  • kikimora 20.03.2021

    Tak Tjeri. Takie czasy- zmieniają czas teraźniejszy w przeszły. Dzięki.

  • Szpilka 20.03.2021

    Bardzo ładny, rzeczywiście, w obcym mieście, to nie może być takie proste ?

  • kikimora 20.03.2021

    Czasami nie stać mnie, by zawsze było pięknie, kolorowo. I wtedy gaśnie światło.
    Może zapali się od blasku jednej gwiazdy - chociaż to nie może być takie proste. Pozdrawiam:)

  • Widzę tutaj Hrabiego Henryka z Nie-Boskiej w roli podmiotu...albo każdego innego romantyka, który już zdążył zwątpić w romantyzm, dalej operuje jego językiem, choć przeczuwa śmierć słów. Bardzo piękny jest ten wiersz, wszystko w nim jest piękne, nawet jeśli jedna gwiazda nie naprawi świata 🥺 rewolucja jest nieunikniona...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania