Poprzednie części:  Gra pozorów 1

Gra pozorów 4

Wakacje zaczęły się chłodną, brzydką i deszczową pogodą. Agata umówiła się z koleżankami i kolegami, że całą paczką pojadą pod namioty nad morze – tam, gdzie spokojnie będą mogli się rozbić i korzystać z uroków nadmorskiego klimatu.

Miało ich jechać sześcioro: trzy dziewczyny i trzech chłopaków, tegorocznych maturzystów. Tymczasem musieli czekać na ciepło i na słońce.

Siedziała w domu i trochę się nudziła. Matka jak zawsze biegła do butiku z samego rana. Karol niby wychodził przed nią, ale zaraz wracał. Byli w domu we dwoje z Agatą.

W środowe przedpołudnie, kiedy Karol przyszedł do mieszkania, postanowiła troszkę się z nim podroczyć. Odczekała chwilę i weszła do salonu, ale tam go nie było. Podeszła pod drzwi sypialni i usłyszała, że rozmawia przez telefon. Nie wiedziała z kim, ale słyszała, co mówi:

– Teraz jeszcze nie mogę, jest niepełnoletnia. Ale, wiesz, na razie pompuję matkę. Tak, ona też będzie moja, jeszcze trochę.

Domyśliła się, że mówi o niej. „Poczekam, aż skończysz, a potem się z tobą zabawię” – pomyślała.

Skończył rozmawiać. Odczekała jeszcze chwilę i zapukała do drzwi, po czym weszła, nie czekając na zaproszenie.

Karol leżał na łóżku kompletnie goły. Podeszła bliżej i omiotła go wzrokiem. Następnie, niewiele myśląc, ściągnęła z siebie sukienkę, pod którą nic nie miała, i położyła się obok niego.

Czekała na ruch z jego strony, ale on leżał zaskoczony i nie odzywał się. Usiadła.

– Nie podniecam cię? – zapytała. – Dlaczego?

– Idź do siebie, Agata – odpowiedział. – Nie chcę mieć kłopotów.

– Twój kłopot właśnie się podnosi – zaczęła się śmiać. – Fajnie wygląda.

– Agata, przestań, proszę.

– No co? Pierwszy raz widzę na żywo.

Wstała i śmiejąc się, wyszła z pokoju. Znów poszła do siebie i zamknęła drzwi na klucz. Udawała taką wyluzowaną, pewną siebie i na swój sposób wyrachowaną, ale wcale taka nie była. Miała żal do matki za tych wszystkich „wujków”, którzy przychodzili, odchodzili i którzy nie raz i nie dwa lubieżnie klepali ją po tyłku.

Dlatego postanowiła się zemścić, a Karol miał być tylko pionkiem w jej grze.

Joanna wróciła do domu wcześniej niż zwykle. Od razu poszła do sypialni i zajrzała do środka. Karol coś czytał.

– Jestem już – powiedziała. – A ty sam, czy Agata też jest?

– Chyba jest – odpowiedział. – Nie widziałem jej, ale słyszałem muzykę z jej pokoju.

– Aha. Obiad jedliście?

– Czekamy na ciebie.

– Umyję tylko ręce i podam. Ciekawe, co też dzisiaj nam nasza pomoc zaserwowała.

Pomoc ugotowała zupę pomidorową z makaronem oraz gołąbki w sosie pieczarkowym, które miały być zjedzone z chlebem.

Agata weszła do kuchni dokładnie wtedy, gdy matka rozstawiała talerze na stole.

– Pomóc ci, mamo? – zapytała.

– Podgrzej zupę, ja wstawię gołąbki do mikrofalówki.

Tak było zawsze, odkąd skończyła piętnaście lat i zaczęli się nią interesować kochankowie matki. Nie było między nimi swobodnych rozmów ani uświadamiania – tylko takie puste słowa, rzucane w przestrzeń.

Podgrzała zupę, przelała ją do wazy i postawiła na stole. Usiedli do posiłku i jedli bez słowa. Agata wyciągnęła nogę pod stołem i bosą stopą zaczęła drażnić Karola. Ten natychmiast zaczął wiercić się na krześle.

– Co ci jest? – zapytała Joanna. – Tak się kręcisz.

– Nic mi nie jest. Dziękuję. – Odsunął pusty talerz i wstał.

– Jeszcze są gołąbki, siadaj.

– Później zjem, najadłem się zupą

Agata puściła do niego oczko, gdy tylko na nią spojrzał.

Po obiedzie oznajmiła, że wychodzi. Deszcz już nie padał, więc postanowiła pójść z dziewczynami do pubu, żeby pogadać i w końcu umówić się na wyjazd nad morze. Matka tylko wzruszyła ramionami.

– Dobrze, idź – powiedziała.

W rzeczywistości nie umówiła się z koleżankami, tylko z kolegą, który – jak to sam ujął – miał „wolną chatę”.

Jego rodzice wyjechali na zagraniczne wczasy, a jemu nie chciało się z nimi jechać. Mieszkał niedaleko, więc poszła pieszo. Zadzwoniła domofonem. Zapytał, kto tam, i zaraz ją wpuścił.

– Pójdziemy do mnie, posłuchamy muzyki. Chcesz? – zaproponował.

Patryk miał dwadzieścia lat. Był nawet dosyć przystojny, ale tylko dosyć.

– No – kiwnęła głową. – Możemy.

– To wchodź.

Weszła i rozejrzała się. Pokój nie był duży: biurko, krzesło biurowe, jakaś komoda i dwudrzwiowa szafa. Zamiast łóżka na podłodze leżał rzucony materac. Na ciemno pomalowanych ścianach wisiały poprzyklejane plakaty zespołów muzycznych oraz nagich kobiet z wielkimi piersiami. Agata spojrzała na niego.

– Jara cię to? – zapytała.

– Co?

– No, te gołe babki.

– Czy ja wiem? Wiszą sobie. Teraz to ty mnie jarasz – podszedł do niej i pocałował ją w usta.

Zarzuciła mu ręce na szyję, dokładnie tak, jak widziała to na filmach erotycznych.

Całowali się, a on w tym czasie manipulował przy jej spodniach.

– Chodź. – Przewrócił ją na materac. Kiedy już leżała, pochylił się i w końcu rozpiął jej rozporek.

Nic nie mówiła, nie broniła się. Była ciekawa, jak to jest stracić dziewictwo, jak to jest z tym całym podnieceniem.

Czy będzie tak, jak opowiadała Sandra, czy zupełnie inaczej?

Patryk rozebrał ją do naga, a potem zrobił to samo ze sobą. Gładził jej okolice bikini, sięgał dalej, całował.

Miał tylko dwadzieścia lat, a zachowywał się jak wytrawny kochanek. Leżała i nie wiedziała, co ma robić.

Czuła falę jakiejś dziwnej rozkoszy, łaskotanie w brzuchu i narastające podniecenie. Dotknęła jego uda, a on tylko rzucił krótko:

– Poczekaj, założę gumkę.

– Patryk, ja jeszcze nigdy... no, wiesz.

– Będę twój pierwszy? – uśmiechnął się. – Zrobię to delikatnie.

– Boli! – pisnęła, kiedy w nią wszedł. – Patryk, to boli!

– Cicho, pierwszy raz zawsze boli.

Skończył szybko.

– Za drugim razem nie będzie już bolało – powiedział.

„Za drugim razem to nie będziesz ty” – odpowiedziała mu w myślach. „To będzie Karol”.

Wstała z materaca, na którym widniała plama krwi, i zapytała, czy może skorzystać z łazienki. Obmyła się, pod majtki włożyła kilkakrotnie zwinięty papier toaletowy, ubrała się i bez słowa opuściła mieszkanie Patryka.

Po powrocie do domu poszła najpierw do łazienki. Wychodząc z niej, podeszła cicho, stąpając na palcach, pod drzwi sypialni matki. Usłyszała głos Karola:

– Asiu, ja już nie mogę, nie mam siły. Dwa razy pod rząd to za dużo, nawet dla mnie.

– Dla mnie nie – odpowiedziała matka

Wycofała się do swojego pokoju. Położyła się na łóżku; bolało ją krocze i brzuch. „Drugi raz nie będzie już bolało” – pomyślała i zasnęła.

Po kilku dniach wyjechała z Sandrą, Olgą oraz trzema chłopakami pod namioty. Mieli dwa namioty: dziewczyny spały w jednym, a chłopcy w drugim. Dwa tygodnie minęły im na wspólnym pływaniu w morzu, opalaniu się i ogólnym słodkim lenistwie.

Opalona wróciła jeszcze piękniejsza, niż była. Matka przywitała ją dość chłodno.

– Ładnie wyglądasz – i to było wszystko z jej strony.

Karol za to wodził za nią wzrokiem. Uśmiechnęła się do niego.

„Jutro będzie druga część gry pozorów” – pomyślała, patrząc mu prosto w oczy.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Barmaria 5 godz. temu

    Witam i pozdrawiam i oczywiście 5 stawiam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania