Kiedy nie ma cię pomiędzy wiśniami
Niedoczekanie, jako odcinek pomiędzy tym
kiedy rozmawiamy, a kiedy palimy za sobą miasta,
trwa wiosnę.
Całe szczęście zaczęliśmy już na skraju zimy,
więc woda wylewa się ledwie z ust,
nigdy nie dotrze do naszych podwórek
i nie zaleje piwnic, w których trzymamy zwłoki.
A tymi zapewnimy sobie alibi,
nie kończąc zdań, nie zadając pytań.
Nie czekając na kolejne już, tym razem permanentne,
zniebawstąpienie.
Komentarze (10)
A gdyby tak nie "my" a "ja"?
"trwa wiosnę." - może zamysł, że wiosnę.
A niby ile trwa niedoczekanie?
Ile ma trwać? Wiosna?
Niedoczekanie trwa wiosna?
To dopiero promyk.
A gdyby tak nie ty, a ktokolwiek inny?
Nyuu, Poddam dogłębniej analizie "trwa wiosnę" na przyjdą lato.
Nyuu, "A gdyby tak nie ty, a ktokolwiek inny?" To wówczas on.
Dobre, nie będę wdawał się w szczguły, ale dobre.
Szczeguly?
Dzięki.
Nyuu↔Ów obrazowy zaiste tekst, można zrozumieć tak lub inaczej, ale chyba sens sensu, jest taki a nie inny, z uwagi na to, iż owoc wiśni nie może powrócić do stanu kwitnienia. Gdyby mógł, to by można skorygować nawet to, co jeszcze nie zaistniało:)↔Pozdrawiam🙂:)
Dekaos Dondi owoc wiśni jest przede wszystkim kwaśny, pestkowany.
Cała reszta się zgadza :)
Pięknie zaczynasz - obrazowym tytułem. Dalej też imponująco aż do efektownej pointy. Jest tu jednak, moim zdaniem niespójność : "całe szczęście... woda... nie zaleje piwnic .. w których trzymamy zwłoki" / a tymi zapewniLIBYŚMY (sugeruję: zapewnimy).
Niby to już zmienia trochę obraz, ale na dobrą sprawę masz rację :)
Zmienię potem.
Piękne dzięki :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania