kiedy uratowano jedenaście dogów
jedenaście psich istnień
nie mających pojęcia o istnieniu granic. piłam kawę o poranku. nie zdążyli odnaleźć siedemdziesięcioletniej staruszki z kuferkiem najpotrzebniejszych rzeczy i kontenerem dla kotka. może w tym wieku czasem człowiek zapomina drogi do domu.
w moim miasteczku Łucja Sz. krzyczy na ulicy. obawia się. w zapomnieniu walczy. przecież jest wojna! precz z mojego kraju. miasta i domu. stracę socjal!
kawa o poranku poparzyła usta. zapomniałeś o moim istnieniu. granicy
na której czekam z psami i kartką od staruszki. z krzykiem Łucji i wojenną zawieruchą w sercu
Komentarze (7)
Mam już dosyć tych głupich wierszy
https://vm.tiktok.com/ZNRrbxAFD/
Moja kochana Sara, nawet nie wiedziałam że syn... ech😔
Dlaczego głupich?...
Napisałam ten wiersz na podstawie prawdziwej historii. Oczywiście przeczytałam w necie. O tej babci też. Niby wojna. Ukraina. I te psy. Ratowali psy. Czułam wtedy taką potrzebę aby ten fakt zapamiętać. A dziś jest inaczej? Chyba nie... więc po co pisać
Ale byłabym szczęśliwa gdyby ktoś w takiej sytuacji uratował moje pieski. Ludzie narażali życie. Chociaż był moment w moim życiu całkiem całkiem podobny. Czy ktoś mi pomógł. W pewnym sensie tak
Powinnam czuć wdzięczność
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania