Poprzednie częściKsiężycowa dziewczyna

Księżycowa dziewczyna czIII

– Bałam się, że poranek Cię wymazał – szepnęłaś, a Twój głos zadrżał. Zrobiłaś krok w jego stronę, choć rozsądek krzyczał, by uciekać przed tym, co nieznane.

Zbliżył się. Teraz widziałaś zarys jego twarzy, niesamowicie pięknej, ale zmiennej – jak odbicie w falującej wodzie. Jego oczy nie miały białek ani źrenic; były jak dwa głębokie kosmosy, w których rodziły się i umierały galaktyki. Gdy uniósł dłoń, zauważyłaś, że jego palce subtelnie smużą w powietrzu, zostawiając za sobą nitki srebrzystego pyłu.

– Nic, co prawdziwe, nie znika o świcie – odparł, a w jego spojrzeniu kryła się wieczność tęsknoty.

Następne częściKsiężycowa dziewczyna czIV

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania