Poprzednie częściLBnD - 1 - Kasacja

LBnD - 3 - Następny

Tabliczka: UWAGA! Stopień. Wchodzisz do urzędu po podpis, po jedną pieczątkę, po papier. But zahacza o krawędź. Kolano bije w kamień. Teczka otwiera się od impetu – kartki idą na podłogę, a na wierzch wypada zdjęcie: ty i ona, świeże. Ktoś depcze róg fotografii. Ktoś mówi: „Następny”. Wszyscy patrzą w dół. Nikt nie schyla się pierwszy. Zbierasz papiery. Drżą dłonie. Paznokieć czarnieje od brudu. „Ona” świeci z telefonu. Dopiero potem sygnał. Nie odbierasz. Wstajesz. Krew kapie na stopień. Podnosisz zdjęcie – uśmiech rozmazany błotem. Stempel w okienku uderza. Słyszysz nazwisko. Mówisz „już”. Głos pęka. Wchodzisz kulawo. Bez przeprosin.

Następne częściLBnD - 4 - Kac po szczerości

Średnia ocena: 3.9  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • il cuore 2 miesiące temu
    No tak sobie... bo są takie dni gdy wszystko leci z rąk, człowiek się potknie o własne nogi, taki stan emocjonalny, zaburzenia układu nerwowego, przyczyną może być np. wybuch na słońcu.
    Chociaż można też inaczej interpretować, bo diabeł przecież tkwi w szczegółach a nawet na łebku szpilki.
  • NinjaC 2 miesiące temu
    Jasne, można to czytać jako zły dzień, ale ja celowo zrobiłem to bardziej jak mały wypadek z dowodem w środku.
  • Mona Demona 2 miesiące temu
    System mówi ‘następny’, a człowiek krwawi obok. Puenta ‘bez przeprosin’ zostaje.
  • NinjaC 2 miesiące temu
    Dzięki Mona

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania