LBnD -4 "Brzydkość"
Zawsze słyszała, że nie ma brzydkich dzieci, brzydkich kobiet...
Teraz, tuż przed kolejnym drinkiem wie, że to nieprawdy. Teraz, tuż po kolejnym drinku widzi je wyraźnie.
Wystarczyła chwila sam na sam w kiblu w podrzędnej knajpie, spojrzenie w lustro
(no popatrz tylko).
One w tych tandetnych, neonowych barwach: miała serca upośledzone, myśli koślawe, dłonie jakby niechcące...
Sięgają po nią, bardziej.
Ten mały kocmołuch szarpie ją za trzewia, wdrapuje w nie brud spod paznokci, z niewinnym uśmiechem –
ją mdli.
Pyskata gówniara krzyczy, wszystko
(Bolej!)
(Boli.)
...i ta niedawna, najbliższa, najbrzydsza – wtula w nią
jak kiedyś, zawsze – gdyby,
jak nigdy, jak nic.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania