LBND - 7 Nienazwana
Stoję tam, jestem i słyszę wszystko uważnie. Zebrała się cała sala. Sędzia marszczy czoło. Uderzenie młotka podbija tłum. Licytują, mówią coraz głośniej. Wyskakują oferty jak zające z nor.
– Kto da więcej! Kto... – Pan w cylindrze! – Jeden, dwa, trzy... Sprzedane!
Tłum milknie, szczypią się po rękach, nie wierzą, że to nie oni są nabywcami.
Idzie, powoli, widzi mnie, przez okulary błyszczą oczy. Wchodzi na podest i kiwa głową. Jest tuż obok, nowy pan.
– Perfekcja! – Za ten obraz oddałbym cały majątek.
Odwracam się i dociera do mnie, że w ramie nie ma płótna, ani papieru, jestem za to ja nienazwana. Konstrukcja wyobrażenia
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania